Brakuje mi spotkań z widzami. Oni są naszym paliwem - mówi aktorka Katarzyna Michalska z Teatru "Wybrzeże"

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
Teatr Wybrzeże
Polityka? Patrzę na nią i płaczę. Patrzę i protestuję. Jestem całym sercem z Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet. Powoli od kilku lat zabierana jest nam wolność. Wolność w różnych dziedzinach życia, w wielu wymiarach, także wolność wypowiedzi artystycznej.

Podobno aktor jest nieszczęśliwy dwa razy, kiedy gra i kiedy nie gra. Jest pani nieszczęśliwa? Bo teatry są zamknięte. A plany filmowe działają na pół gwizdka.
To prawda, że kiedy nie ma pracy, to się za nią ogromnie tęskni, a potem jak na człowieka spada, to często w nadmiarze. Wtedy poza pracą w teatrze nagle, pojawiają się dni zdjęciowe albo nagrania w radio i człowiek z tym nadmiarem musi sobie jakoś radzić. My, etatowi aktorzy w Teatru Wybrzeże, dzięki dyrekcji i naszym związkom zawodowym jesteśmy finansowo zabezpieczeni, ale z ciężkim sercem słucham opowieści moich kolegów, nie związanych umowami o pracę aktorów, czy muzyków. Oni naprawdę zastanawiają się nie tylko nad tym, czy będą mieli za co spłacić kredyt, ale też czy będą mieli za co żyć. Dlatego, uważam, że powinno się szczególnie zadbać właśnie o tych artystów, freelancerów, którzy na co dzień żyją z umów o dzieło.

Bez teatru da się żyć?
Da się, ale to trudne jeśli kochasz to co robisz. Ja z tego czasu staram się wyciągnąć jak najwięcej dla siebie. Nadrabiam czas z moim dzieckiem, wyjeżdżam na wieś i szukam pomysłów na własne projekty i próbuje je realizować.

Czytaj także

Czego pani się najbardziej obawia?
O zdrowie moich rodziców. Mam przyjaciół lekarzy i słyszę od nich, jak jest naprawdę. Jest źle. W szpitalach covidowych jest jak na wojnie. Propaganda, którą sączy nam rząd, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością a lekarze i pielęgniarki walczą każdego dnia o to, aby ta nasza służba zdrowia nie załamała się totalnie.

A kiedy słucha pani takich wypowiedzi na przykład Edyty Górniak, że w szpitalach są statyści...
Zamykam na nie uszy. Proszę mnie zwolnić z komentowania tych teorii spiskowych. W kwestiach dotyczących medycyny ufam naukowcom i lekarzom.

O młodym pokoleniu artystów mówi się, że jest stracone. Od roku z przerwami walczą o byt.
Patrzę do przodu i mam nadzieję, że jeszcze będzie przepięknie. Jeszcze będzie normalnie. W kwestii zawodowej sytuacja jest wyjątkowo trudna dla młodych ludzi, którzy właśnie skończyli szkołę teatralną i przez pandemię nie mają zbyt dużych możliwości wejścia do zawodu. A druga poszkodowana grupa to studenci pierwszego roku szkół teatralnych, którzy - jak wynika z mojej wiedzy - spędzili na uczelniach zaledwie kilka dni. Teraz pozostaje im nauka zdalna, a nie da się nauczyć aktorstwa na Zoomie. Nie podoba mi się jednak określenie "stracone pokolenie". Bo w naszej historii były trudniejsze momenty, kiedy wydawało się, że pokolenia młodych są stracone. Moja babcia, na przykład, skończyła szkołę teatralna od razu po wojnie w dwa lata i pracowała w teatrze, kiedy je jeszcze odgruzowywano.

Pani rodzice, też aktorzy, Dorota Kolak i Igor Michalski także zaczynali w ciężkich czasach, w stanie wojennym.
W mrocznych to prawda. Ostatnio rozmawiałam o tym z mamą. Ale to naprawdę były inne czasy. Każdy chciał etatu, nie było seriali. Teraz nie wszyscy po szkole chcą wiązać się z jednym teatrem. To są indywidualne i nie raz trudne decyzje. Ostatni rok pokazał jak bolesny i ryzykowny może być tzw. freelance.

Czytaj także

Czego pani teraz najbardziej brakuje z życia teatralnego?
Ludzi! Bo praca w teatrze to dla mnie przede wszystkim spotkania z ludźmi. Spotkania z tekstem, z samą sobą ale przede wszystkim z kolegami aktorami i reżyserami. Nawet w stałym zespole przy kolejnym, nowym materiale zawsze spotykamy się niejako na nowo. To jest za każdym razem nowa przygoda. Tęsknię za tym bardzo. Brakuje mi też oczywiście spotkań z widzami. Oni są naszym paliwem. I nie chodzi tu wyłącznie o potrzebę akceptacji, która też jest dla aktora ważna, ale o tę szczególną wymianę energii, która daje kopa w pracy, poczucie sensu. To dzięki tym spotkaniom mimo, że po raz kolejny gra się ten sam spektakl, to on nigdy nie będzie taki sam.

Patrzy pani na politykę, czy omija ją wielkim łukiem?
Patrzę na nią i płaczę. Patrzę i protestuję. Jestem całym sercem z Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet. Powoli od kilku lat zabierana jest nam wolność. Wolność w różnych dziedzinach życia, w wielu wymiarach, także wolność wypowiedzi artystycznej. Przerażenie budzi we mnie rosnący w siłę nacjonalizm, brak tolerancji, nagminne już łamanie konstytucji, łamanie praw człowieka, kłamstwo, buta… i niestety mogłabym wymieniać i wymieniać. To wszystko już nie tylko boli ale w*****a. Zwłaszcza kiedy myślę o świecie, którego chciałabym dla mojego syna. Dlatego nie poddaję się i z nadzieją patrzę w przyszłość, bo jak wiemy nic nie trwa wiecznie.

Strajk Kobiet w Gdańsku! Krzyczeli „Dość”. 21.11.2020 r. Oko...

Obejrzycie "SZADŹ" - zachęcają Aleksandra Popławska i Maciej Stuhr

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.