Bohaterstwo księży w PRL-u i spór o teraźniejszość. Wernisaż wystawy "Księża Solidarności" w Bazylice Św. Brygidy w Gdańsku

Rafał Mrowicki
Rafał Mrowicki
Wernisaż wystawy "Księża Solidarności" w Bazylice Św. Brygidy w Gdańsku Przemyslaw Swiderski
Przedstawiciele "Solidarności", duchowieństwa i dawnej opozycji otworzyli w Bazylice Św. Brygidy w Gdańsku wystawę "Księża Solidarności". Mówi ona o bohaterstwie duchownych w latach 80. i skupia się na tym okresie. Wystawa ukazuje duchownych w Pomorza i innych części Polski, którzy niekiedy ponosili męczeńską śmierć. Mowa jednak tylko o aktywności w ramach opozycji - brak jednak informacji o kontaktach ks. Henryka Jankowskiego ze Służbą Bezpieczeństwa. Na wernisażu nie zabrakło odniesień do współczesnej polityki. Widać też było wciąż istniejący spór między dwoma obozami politycznymi wywodzącymi się z "Solidarności".

Wystawę "Księża Solidarności" przygotował Instytut Dziedzictwa Solidarności, który powstał niespełna 2 lata temu jako odpowiedź NSZZ "Solidarność" i Ministerstwa Kultury na Europejskie Centrum Solidarności. Plansze gotowe były już w zeszłym roku, jednak z przyczyn epidemicznych wstrzymano się z ich prezentacją. Do końca czerwca można oglądać wystawę w Bazylice św. Brygidy, w godzinach otwarcia kościoła.

- Dokładnie 42 lata temu św. Jan Paweł II obudził w nas solidarność - mówił na wernisażu Tadeusz Majchrowicz, wiceprzewodniczący komisji krajowej NSZZ "Solidarność" przypominając pierwszą pielgrzymkę papieża do Polski.

To 2 czerwca 1979 roku wypowiedział w Warszawie słowa "Niech zstąpi Duch twój, Niech zstąpi Duch twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi". Jak przyznał Tadeusz Majchrowicz, Instytut Dziedzictwa Solidarności ma lansować prawdziwą historię związku. Odnosił się też do teraźniejszości, jak choćby do gdańskiej uchwały krajobrazowej, która nakazała związkowi zdjąć wielkoformatowy baner z elewacji budynku (za co "Solidarność" musi zapłacić ok. 50 tys. zł), a niedawno nakazała zdjąć rocznicowy transparent z budynku kościoła św. Brygidy. Stwierdził też, że w kwestii traktowania księży "historia zatoczyła koło". - Dziś znowu wmawia się księdzu, by się do polityki nie mieszał.

Proboszcz bazyliki św. Brygidy ks. Ludwik Kowalski mówił o potrzebie przekazywania wiedzy młodym, którzy nie znają historii "Solidarności". Mówił też, że jego kościół ma ok. 800 m2 wolnej przestrzeni na dachu, na której można zorganizować muzeum księży "Solidarności", o czym mówili m.in. Tadeusz Majchrowicz i Mateusz Smolana - dyrektor Instytutu Dziedzictwa Solidarności. Andrzej Kołodziej, działacz "Solidarności" i "Solidarności Walczącej" oraz organizator strajku w stoczni w Gdyni mówił, że w tamtych latach Kościół był gwarancją polskości. Wspominał m.in. ks. Hilarego Jastaka, który miał w tamtym czasie spore znaczenie dla gdynian.

Wystawa opisuje księży zaangażowanych w ruch Solidarności. Najmocniej wyeksponowani są św. Jan Paweł II, prymas tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński, który jesienią zostanie beatyfikowany oraz bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Są tam również kapelani Solidarności. Związani z Pomorzem tacy jak ks. Henryk Jankowski, ks. Hilary Jastak, ks. Stanisław Bogdanowicz, o. Ludwik Wiśniewski, abp Tadeusz Gocłowski i abp Sławoj Leszek Głódź, który w latach 80. posługiwał na Podlasiu, ale też o duchowni z innych części Polski jak ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, zmarły niedawno ks. Sławomir Orzechowski czy też męczennicy tamtego okresu ks. Stefan Niedzielak, ks. Sylwester Zych i ks. Stanisław Suchowolec. Część z żyjących księży obecnie kojarzona jest z różnymi, często przeciwnymi sobie nurtami, jak np. o. Wiśniewski i abp Głódź.

Biogramy obejmują głównie opozycyjną działalność poszczególnych duchownych i nie wykraczają poza lata 80., dlatego też w przypadku abpa Głódzia nie ma mowy nie tylko o współczesnych kontrowersjach na jego temat (takich jak problemy alkoholowe, czy tuszowanie pedofilii wśród księży), ale też o tym, że był metropolitą gdańskim. Podobnie w kwestii ks. Henryka Jankowskiego, któremu w ostatnich latach odebrano miejskie honory po świadectwie kobiety, która w dzieciństwie miała być przez niego molestowana. Twórca wystawy, dr Mateusz Ihnatowicz, tłumaczył, że wystawa dotyczy przede wszystkim okresu lat 80 ora tego, co wówczas robili bohaterowie wystawy. Mimo to brakuje jednak w biogramie ks. Jankowskiego informacji o współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Prof. Sławomir Cenckiewicz, który jest w radzie programowej Instytutu Dziedzictwa Solidarności, wielokrotnie mówił, że ks. Jankowski był w latach 80. tajnym współpracownikiem o pseudonimie "Delegat".

Oprócz tego mowa też o pielgrzymkach ludzi pracy oraz o mszach za ojczyznę, które odprawiał np. bł. ks. Jerzy Popiełuszko, a w Gdańsku ks. Henryk Jankowski czy ks. Stanisław Bogdanowicz z Bazylice Mariackiej.

Z żyjących bohaterów uwiecznionych na wystawie, na wernisaż przyjechał ks. Eugeniusz Janikowski z Głogowa. Spoza kapłanów, którym poświęcono konkretne plansze wystawy, a którzy są w niej wymienieni, na wernisażu pojawił się też 85-letni gdański jezuita, o. Bronisław Sroka, który opowiadał m.in. o rekolekcjach, które głosił dla stoczniowców w grudniu 1981 - stan wojenny zastał go na terenie Stoczni Gdańskiej.

Pytał: - Co się stało z tą pierwotną Solidarnością? Daliśmy się podzielić.

Na to pytanie odpowiedział Tadeusz Majchrowicz.

- Odpowiedzmy sobie sami co się stało. Gdzie dziś jest Andrzej Kołodziej, a gdzie jest Bogdan Borusewicz? Gdzie jest Andrzej Gwiazda, a gdzie jest Lech Wałęsa? To jest odpowiedź. Tutaj w Gdańsku, jak w soczewce, to widać. W kolebce "Solidarności, za wywieszenie na budynku "Solidarności" słów Ojca Świętego "Nie ma wolności bez Solidarności" urzędnik miasta Gdańska, w myśl uchwały krajobrazowej, karze nas karą 50 tys. zł. Maleńki napis, podobny, tutaj na bazylice, ks. Kowalski był zmuszony zdjąć, by nie narażać się na przykrość. Ci biedni ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że wydają miliony złotych na promocję miasta, a ten jeden wyraz "Solidarność" robi im na świecie wielką reklamę! To się stało z "Solidarnością". Jesteśmy po dwóch stronach barykady - mówił wiceprzewodniczący NSZZ "Solidarność".

Słowa te słyszał Jerzy Borowczak, poseł Koalicji Obywatelskiej, jeden z robotników, którzy w Sierpniu 1980 rozpoczęli strajk w Stoczni Gdańskiej. Przyszedł na wystawę, a przemówień słuchał z ostatniego rzędu.

- Myśmy w stanie wojennym działali w organizacji. Mieliśmy komisje, statutowe świadczenia, pomagaliśmy ludziom, którzy działali. Andrzej Kołodziej siedział wtedy w czeskim więzieniu za nielegalne przekroczenie granicy. Andrzej Gwiazda nie wrócił do aktywności po internowaniu. My, Frasyniuk, Bujak, Wałęsa, dalej jesteśmy w tym samym miejscu. Kołodziej założył później "Solidarność Walczącą". Nasza organizacja przetrwała, a Lech Wałęsa był cały czas przewodniczącym związku, który żył. Nie znam tego przewodniczącego i nie wiem co on wtedy robił (mowa o Tadeuszu Majchrowiczu - red). Jestem członkiem Solidarności, ale nie znam jego aktywności jeśli chodzi o "Solidarność" czy z roku 80. czy ze stanu wojennego. My byliśmy organizacją, oni byli singlami (środowisko Andrzeja Kołodzieja - red). Ania Walentynowicz też nazywała nas "neo-Solidarność" (chodzi o "Solidarność" po stanie wojennym - red) - mówił Jerzy Borowczak.

Już po części oficjalnej wojewoda Dariusz Drelich, Tadeusz Majchrowicz i ks. Ludwik Kowalski złożyli kwiaty przy grobie ks. Henryka Jankowskiego.

Wystawę można obejrzeć też online TUTAJ.

Wyjeżdżasz na wakacje? To musisz wiedzieć!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie