Asseco Prokom wygrał z Polonią Warszawa

Paweł Durkiewicz
Gdynianie w stolicy dali sobie rzucić tylko 40 punktów
Gdynianie w stolicy dali sobie rzucić tylko 40 punktów Przemek Świderski
W wyjazdowym meczu z Polonią Warszawa koszykarze Asseco Prokomu nie musieli zagrać wybitnych zawodów, żeby ośmieszyć rywala. Stołeczni koszykarze podchodzili do pojedynku z dużymi nadziejami, wszak na własnym parkiecie spisywali się w dotychczasowych występach bardzo dobrze.

W sobotę zapomnieli jednak sztuki poprawnego rzutu do kosza i zaliczyli katastrofalny występ, czego odbiciem jest ich końcowa zdobycz - zaledwie 40 punktów! Gdynianie zgromadzili 23 więcej i wyjechali ze stolicy z pewną wygraną.

8/40 (20%) w rzutach za dwa, 4/22 (18%) w rzutach za trzy, wreszcie 12/30 (40%) z linii rzutów wolnych - oto skuteczność Polonii w meczu z mistrzem kraju. Chyba nawet w najczarniejszych scenariuszach warszawscy kibice nie mogli wyobrazić sobie gorszego ataku... "czarnych koszul".
- Zabrakło nam umiejętności... Może przestraszyliśmy się rywala. Nasza skuteczność wyglądała dziś fatalnie. Przepraszam publiczność za to, że musiała oglądać taką indolencję strzelecką moich zawodników - tłumaczył się na pomeczowej konferencji załamany trener Wojciech Kamiński.

Początek meczu, o dziwo, należał do warszawian, którzy po 3 minutach prowadzili 5:0. Z każdą minutą jednak zaznaczała się przewaga dużo bardziej doświadczonych mistrzów Polski, którzy kontrolowali grę, nawet mimo słabej postawy swoich centrów. Varda, Adam Łapeta oraz Adam Hrycaniuk nie potrafili wykorzystać swojej przewagi fizycznej nad środkowymi Polonii i ciężar zdobywania punktów musiał wziąć na siebie Filip Widenow. Najlepszy tego dnia w Asseco Prokomie Bułgar zdobył 8 "oczek" na przełomie pierwszej i drugiej kwarty, czym dał kolegom sygnał do aktywniejszej gry. Po pierwszej połowie na tablicy świetlnej widniał wynik 33:23 dla mistrzów Polski.

Po zmianie stron w dalszym ciągu trwała niemoc rzutowa gospodarzy, którzy jednak zacieśnili swoje szyki obronne. Pierwsze punkty po przerwie Asseco Prokom zdobył dopiero w 25. minucie za sprawą Przemysława Frasunkiewicza (przez ostatnie dwa sezony gracz Polonii). W całej trzeciej kwarcie żółto-niebiescy uzbierali tylko 7 "oczek" i przed ostatnią partią wszystko było jeszcze możliwe.

W decydujących minutach zespół z Trójmiasta pokazał w końcu całą swoją klasę Znakomity fragment znów zaliczył Widenow, który bodaj jako jedyny gracz na boisku był w dobrej formie strzeleckiej. Świetna gra gdynian po obu stronach parkietu sprawiła, że różnica w wyniku błyskawicznie wzrastała, a nadkomplet publiczności w małej hali na warszawskim Kole co rusz wydawał jęk zawodu. W ostatniej akcji końcowy rezultat "trójką" ustalił Courtney Eldridge.

- Zagraliśmy dobry mecz w obronie. Zmuszaliśmy rywali do rzutów z nieprzygotowanych pozycji i myślę, że tak właśnie powinniśmy grać, gdy brakuje talentu w ataku - podsumował trener Pacesas.
Tymczasem nową pracę znalazł już sobie zwolniony niedawno z Asseco Prokomu J.R. Giddens. Amerykański skrzydłowy podpisał kontrakt do końca sezonu z hiszpańskim Power Electronics Walencja, czyli zespołem który niebawem przystąpi do gry w euroligowym Top16.

Polonia Warszawa - Asseco Prokom Gdynia 40:63 (12:10, 11:23, 10:7, 7:23)
Polonia: Hinson 13 (2), Easley 8, Wichniarz 6 (1), Palmer 5, Kwiatkowski 3 (1), Nana 3, Nowakowski 2, Czujkowski 0
Asseco Prokom: Widenow 15 (3), Ewing 10 (1), Frasunkiewicz 9 (1), Szczotka 7 (1), Eldridge 5 (1), Łapeta 5, Witka 4, Burrell 4, Hrycaniuk 2, Varda 1, Wilks 1

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie