Asseco Gdynia, Polpharma Starogard Gdański i Trefl Sopot walczą o play-offy Energa Basket Ligi

Krzysztof MichalskiZaktualizowano 
Lukasz Capar Polska Press
Wszystkie pomorskie zespoły Energa Basket Ligi dotarły do półmetka sezonu lub go przekroczyły. Jak wygląda ich sytuacja? Kto ma szansę na awans do play-offów?

Wyznaczenie dokładnej połowy sezonu w EBL jest niemożliwe. W lidze jest nieparzysta liczba drużyn (siedemnaście), stąd też bierze się nierówna liczba spotkań rozgrywanych przez poszczególne zespoły. I tak, jeśli chodzi o pomorskie ekipy, Polpharma Starogard Gdański ma szesnaście meczów (czyli właśnie dobiła do półmetka), a na przykład Czarni Słupsk osiemnaście. W każdym razie cała pomorska czwórka znajduje się teraz mniej więcej w połowie sezonu, przyjrzymy się zatem ich sytuacji.

Najwyżej, na siódmym miejscu, plasuje się Polpharma. Kociewiacy mogą być dumni ze swojej dotychczasowej postawy. Co prawda w tej chwili kibice w Starogardzie odczuwają lekki niedosyt, bo po dziewięciu kolejkach z bilansem 7-2 ich zespół plasował się na podium. Potem jednak przydarzyła się fatalna seria czterech porażek i w efekcie „Farmaceuci” zajmują wspomniane siódme miejsce z bilansem 9-7. Nie ma jednak co rozpaczać, bo pamiętajmy, że przed sezonem Polpharma przeszła totalną rewolucję kadrową i nikt nie wiedział, na co naprawdę będzie ją stać. Tymczasem zespół Miliji Bogicevicia pokazuje, że jest drużyną na miarę play-offów. Gra Polpharmy opiera się przede wszystkim na trójce Andrija Bojić - Joe Thomasson - Milan Milovanović. Głównym atutem Kociewiaków pozostają niezmiennie waleczność i dyscyplina. Grudniowy kryzys wydaje się opanowany i obstawiamy, że Polpharma skutecznie powalczy o play-offy.

Bardzo blisko czołowej ósemki jest także Asseco Gdynia, z bilansem 9-8 zajmujące dziewiąte miejsce w tabeli. Gdynianie fundują swoim fanom w tym sezonie prawdziwy festiwal horrorów. Z siedemnastu spotkań, jakie rozegrali, aż jedenaście rozstrzygało się w ostatnich sekundach! Te zacięte końcówki w pewnym momencie były bolączką Asseco, które w grudniu cztery razy z rzędu wypuściło wygraną z rąk w ostatniej chwili. Gdyby żółto-niebiescy potrafili wówczas wytrzymać napięcie, dziś kręcili by się nie koło ósemki, ale koło podium. W końcu jednak nauczyli się radzić sobie z presją i ostatnimi czasy końcówki rozstrzygają na swoją korzyść.

W porównaniu do zeszłego sezonu Asseco zanotowało ogromny progres. Wtedy zdecydowanie odstawało od reszty stawki i na play-offy nie miało żadnych szans, teraz jedynie brak doświadczenia i koncentracji sprawia, że gdynianie są tuż poza ósemką. Cieszy przede wszystkim to, że nie jest to już zespół uzależniony od formy Krzysztofa Szubargi. Oczywiście „Szubi” to wciąż lider Asseco i jeden z najlepszych zawodników w lidze, ale po genialnym początku sezonu nieco osiadł na laurach (w dwóch ostatnich spotkaniach nie oddał ani jednego rzutu z gry!). Nie odbiło się to jednak na postawie zespołu. Do roli lidera dojrzał bowiem Przemysław Żołnierewicz, znakomicie rozwija się Marcel Ponitka, a w razie potrzeby grę na swoje barki biorą Jakub Garbacz, Mikołaj Witliński czy Dariusz Wyka. Asseco pod ręką trenera Przemysława Frasunkiewicza idzie zdecydowanie w dobrą stronę.

Dalej mamy Trefla Sopot, który z bilansem 8-9 plasuje się na dwunastym miejscu i zamyka grupę drużyn walczących o play-offy. Sopocianie radzili sobie podobnie jak Polpharma. Dobrze zaczęli (6-3 po dziewięciu meczach), po czym w grudniu wpadli w kryzys i przegrali 6 z 7 spotkań. Czarna seria wynikała głównie z problemów na obwodzie. Kontuzji doznał Brandon Brown, podstawowy rozgrywający, a zastępujący go Jermaine Love nie do końca wywiązywał się z obowiązków. Niedawno jednak Trefl sprowadził Obie’go Trottera i z nim w składzie od razu ograł mistrza Polski, Stelmet Zielona Góra. Teraz na obwodzie sopocianie wyglądają bardzo dobrze. Trotter to jak na warunki EBL znakomita „jedynka”, Love jako „dwójka” czuje się lepiej niż na rozegraniu, a do tego są jeszcze przeżywający kolejną młodość Filip Dylewicz i wreszcie grający na miarę oczekiwań Jakub Karolak. Problemem jest tylko strefa podkoszowa, gdzie nie ma żadnej alternatywy dla Steve’a Zacka. Jeśli sopocianie ustabilizują formę na poziomie z początku sezonu, nie powinni mieć problemu z awansem do play-offów.

Na koniec zostają nam Czarni Słupsk, którzy wbrew wszystkiemu wciąż utrzymują się na powierzchni. Bilans 5-13 to wynik na miarę sił tego zespołu. Cała koszykarska Polska trzyma kciuki za słupszczan, ale na tę chwilę wydają się najgorszym, obok Legii Warszawa, zespołem w lidze. Zresztą w ich przypadku kwestie sportowe są na dalszym planie, bo gigantyczne problemy organizacyjne mogą sprawić, że Czarni w końcu wycofają się z rozgrywek lub zostaną z nich wyrzuceni.

W tym sezonie może więc zdarzyć się tak, że po raz pierwszy od 1999 roku nie zobaczymy w play-offach ani jednego zespołu z naszego regionu, ale równie możliwe jest też to, że w decydującej fazie zobaczymy trzy pomorskie drużyny. W najbliższą niedzielę o godz. 12.40 swoje siły zmierzą dwie z nich, Trefl podejmie bowiem w Ergo Arenie Polpharmę (transmisja w Polsacie Sport). Dziś natomiast o godz. 19.30 Czarni zagrają na wyjeździe ze Startem Lublin.

Były reprezentant Szwecji poszedł drogą Leśnodorskiego. Wilhelmsson założył zespół e-sportowy

Agencja TVN/x-news

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie