Artykuł 62

Jagoda Ratajczak
Na uczelnianych korytarzach huczy od komentarzy związanych z projektem nowelizacji art. 62 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Nie ma co się dziwić, gdyż studenci są jedną z tych grup, która najczęściej sięga po substancje psychoaktywne.

Według badań przeprowadzonych w 2004 roku (niestety nowszych statystyk ze świecą szukać) na zlecenie Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii najpopularniejszymi substancjami odurzającymi wśród studentów są konopie indyjskie i haszysz. Ponad 1/3 badanych spróbowała ich przynajmniej raz w życiu. Można by zaryzykować stwierdzenie, że "trawka" stała się elementem studenckiej obyczajowości.

- Trudno się dziwić, że tak wielu z nas pali marihuanę, biorąc pod uwagę jej relaksacyjne, odprężające właściwości - komentuje Dominika Rozwalak, studentka farmacji na GUMed. - Ostatnio czytałam też o jej natychmiastowym działaniu przeciwbólowym, chociażby przy ostrych bólach menstruacyjnych czy w przypadku pacjentów ze stwardnieniem rozsianym. Myślę, że mnóstwo ostrych komentarzy wynika raczej z niewiedzy niż z konkretnych argumentów. Według badania WHO marihuana jest mniej szkodliwa i uzależniająca niż alkohol czy tytoń. Nie rozumiem, czemu wypicie kilku piw nie stanowi problemu, a zapalenie jednego jointa wzbudza takie emocje. Co do nowelizacji to jestem całkowicie "za". Poszłabym nawet o krok dalej - w stronę legalizacji. Dzięki niej można by mieć większą kontrolę nad tym, kto kupuje zioło. Obecnie dilera nie obchodzi, czy sprzedaje 12-latkowi czy 22-latkowi. Liczy się kasa.

Zgodnie z obiegową opinią, używki są dla studentów ostatnią deską ratunku przed trudnym kolokwium czy egzaminem. Wbrew krążącym stereotypom tylko 1,6 proc. spośród wszystkich badanych deklaruje zażywanie substancji psycho-aktywnych w celu poprawienia efektywności nauki.

Wielu z tych okazjonalnych użytkowników zapłaciło za zapalenie skręta o wiele więcej, niż się spodziewali. I nie chodzi tu bynajmniej o wzrost cen używek. Od 2000 roku, kiedy zaostrzono przepisy dotyczące zwalczania narkomanii, sporadyczni użytkownicy i osoby uzależnione traktowane są tak samo jak dilerzy. Nowelizacja daje prokuratorom możliwość umorzenia postępowania, jeśli mamy do czynienia z nieznaczną ilością substancji odurzających oraz gdy stopień szkodliwości społecznej czynu jest znikomy. Co na to studenci? Wśród nich panują dość liberalne nastroje.

- Sama ustawa jest krokiem w kierunku legalizacji marihuany, a to dobrze, ponieważ marihuana jest tak samo szkodliwa jak alkohol, papierosy, a może nawet i mniej, skoro wykorzystuje się ją w celach terapeutycznych w medycynie. Poza tym w pewnym stopniu ustawa uderza w mafie narkotykowe, które bogacą się na tym, co nielegalne. Źródłem wątpliwości jest enigmatycznie sformułowana w ustawie ilość posiadanych substancji odurzających - mówi Paweł Burakiewicz, student psychologii na UG.

Tę sprawę rządzący pozostawiają ocenie organów ścigania. Politycy przekonują, że dzięki temu każdy przypadek zostanie potraktowany indywidualnie, a wdrożenie terapii będzie opierało się o rzetelnie zebrane informacje. Teraz pozostaje nam tylko czekać, aż życie zweryfikuje te prawne nowości. Oby nie okazały się tylko kolejnym przedwyborczym zabiegiem autopromocyjnym.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie