Arka Gdynia - Zagłębie Lubin. Mecz przyjaźni?

Szymon SzadurskiZaktualizowano 
Bartek Syta / Polska Press
Żółto-niebiescy chcą odnieść czwarte z rzędu zwycięstwo na własnym stadionie w ekstraklasie. W sobotę o godz. 20.30 ich rywalem będzie Zagłębie Lubin.

Pod naporem ofensywy graczy Arki padły już w tym sezonie Lotto Ekstraklasy kolejno Wisła Kraków, Ruch Chorzów i Śląsk Wrocław. W sobotę żółto-niebiescy o godz. 20.30 przetestują przy ul. Olimpijskiej 5 kolejnego rywala. Kto wie, czy nie najbardziej wymagającego od czasu powrotu gdynian na najwyższy szczebel rozgrywek ligowych. Podopiecznym trenera Grzegorza Nicińskiego przyjdzie walczyć z wiceliderem tabeli, Zagłębiem Lubin. „Miedziowi” to ekipa, która reprezentowała nasz kraj w kwalifikacjach do fazy grupowej Ligi Europy, gdzie pokonała silnego Partizana Belgrad i w dość pechowych okolicznościach odpadła z duńskim SonderjyskE. Na dodatek Zagłębie z przytupem rozpoczęło obecny sezon, w trzech pierwszych kolejkach odnosząc same zwycięstwa. Na szczęście drużyna z Dolnego Śląska, prowadzona przez trenera Piotra Stokowca, ostatnio dostała lekkiej zadyszki, notując remisy z Pogonią Szczecin, Piastem Gliwice i Górnikiem Łęczna. Lubinianie w dwóch kolejkach ligowych z rzędu nie potrafili też strzelić gola, więc wydaje się, że dziś w roli nieznacznego faworyta trzeba stawiać jednak Arkę, podbudowaną pierwszym w historii, wyjazdowym zwycięstwem 3:1 na mistrzem Polski, Legią Warszawa.

Nie można też wykluczyć, że przy ul. Olimpijskiej padnie dziś rekord frekwencji po powrocie żółto-niebieskich do ekstraklasy. Do piątku sprzedano ponad 8 tys. biletów i karnetów. Na meczach z Wisłą Kraków i Ruchem Chorzów zameldowało się w tym sezonie ponad 10 tys. fanów i tym razem może być podobnie, lub nawet lepiej. Arka jest na fali, sobotni, wieczorny termin meczu jest dogodny dla kibiców, dodatkowo sympatycy Arki nie mają żadnych animozji z fanatykami Zagłębia Lubin. Nie będzie więc konieczności wyznaczania sektorów buforowych. Fani pierwszy raz w tym sezonie w Gdyni będą mogli też kupić na stadionie piwo.

Trener Arki Grzegorz Niciński jest jednak przekonany, że mecz przyjaźni odbywał będzie się tylko na trybunach, a nie na boisku.

- Wiadomo, że kibice Arki i Zagłębia sympatyzują ze sobą, ale nie zmienia to faktu, że na murawie czeka nas ostra walka o każdy metr - mówi Grzegorz Niciński. - Tu na pewno nikt nogi nie odstawi.

Niestety, szkoleniowiec Arki nie będzie miał dziś do dyspozycji wszystkich piłkarzy. Skutki kontuzji stawu skokowego, odniesionej podczas spotkania ze Śląskiem Wrocław, ciągle odczuwa Yannick Sambea, który na początku tego sezonu był jednym z motorów napędowych drużyny. Jego występ przeciwko Zagłębiu jest wykluczony.

- Yannick przechodzi zabiegi i będzie gotowy dopiero na wyjazdowy mecz z Koroną Kielce po przerwie na reprezentację - mówi Grzegorz Niciński.

Jest to dla Arki spora strata. Na pocieszenie można jednak dodać, że zastępujący Kongijczyka w Warszawie Adam Marciniak wbił Legii dwa gole. Kibice Arki nie mają nic przeciwko, aby pomocnik żółto-niebieskich dziś powtórzył ten wyczyn.

Kamil Grosicki: Marzy mi się gra w lidze angielskiej

TVN24/x-news

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie