Arka Gdynia przegrała na wyjeździe z Cracovią. Słaby występ żółto-niebieskich

(stan)Zaktualizowano 
Fot. Przemysław Świderski
Arka Gdynia przegrała wyjazdowy mecz z Cracovią 1:3 w piłkarskiej PKO Ekstraklasie. To kolejny fatalny występ żółto-niebieskich.

Arka pojechała do Krakowa z mocnym nastawieniem przełamania złej passy i wygrania pierwszego meczu w tym sezonie. Cracovia wprawdzie była faworytem, ale w zespole z Gdyni widać było ostatnio trochę lepszą grę, a poza tym podopieczni trenera Jacka Zielińskiego muszą szukać punktów. Znowu jednak skończyło tylko na gadaniu, bo na boisku żółto-niebiescy nie pokazali niczego godnego.

CZYTAJ TAKŻE: Tak polscy piłkarze spędzali wakacje [galeria]

W pierwszej połowie z boiska w wielu momentach wiało nudą. Arka grała bez pomysłu, wolno i schematycznie. Cracovia długimi fragmentami dostosowywała się do rywala i dlatego z boiska wiało nudą, a o golach nie było co myśleć. Jednak jak tylko gospodarze trochę przyspieszyli grę, to wystarczyło do objęcia prowadzenia. W 30 minucie dobrym podaniem popisał się Pelle van Amersfoort, a akcję celnym strzałem zakończył Rafael Lopes. Napastnik Cracovii był w kręgu zainteresowań Arki, ale zabrakło środków na pensję dla tego piłkarza. Lopes tymczasem dobrze radzi sobie w silniejszym zespole "Pasów".

Tuż przed przerwą David Jablonsky - zdaniem sędziego - był faulowany przez Adama Deję. Potrzebny był VAR, ale arbiter ostatecznie podyktował rzut karny dla gospodarzy, choć to była kontrowersyjna sytuacja. Sergiu Hanca strzelił drugiego gola dla Cracovii.

- Mam wrażenie jakbyśmy okłamywali się przed meczem. Wychodzimy na boisko i nie robimy tego, co sobie zakładaliśmy - mówił w przerwie meczu Michał Nalepa, pomocnik Arki.

CZYTAJ TAKŻE: Piekne polskie cheerleaderki

Druga połowa to był ciąg dalszy kompromitacji Arki. Tylko indolencji strzeleckiej gospodarzy zawodnicy z Gdyni mogą zawdzięczać, że nie stracili więcej goli. Okazje mieli Hanca, Van Amersfoort czy Lopes. Najlepszym zawodnikiem żółto-niebieskich był Pavels Steinbors, który musiał ratować zespół bardzo dobrymi interwencjami. Jednak w 89 minucie po zagraniu Cornela Rapy trzeciego gola dla "Pasów" zdobył van Amersfoort. W doliczonym czasie gry padł kontaktowy gol dla Arki. Błąd popełnił Ołeksij Dytiatjew, a sytuację wykorzystał Dawit Schirtladze. Ta bramka jednak niczego nie zmienia. Arka zagrała w Krakowie katastrofalnie i z taką postawą długo jeszcze nie doczeka się pierwszego zwycięstwa w PKO Ekstraklasie. Drużyna musi szybko się pozbierać, bo z każdą kolejką będzie coraz trudniej wydostać się z dolnych rejonów ligowej tabeli.

Robert Lewandowski jednak nie przedłuży umowy z Bayernem? Pojawiły się rozbieżności

Press Focus / x-news

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie