Arka Gdynia potrzebuje wstrząsu. Grzegorz Niciński gra o posadę

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Kompromitacja, kabaret, wstyd, cyrk, żenada - takie epitety spadły na Arkę Gdynia po szokującej przegranej 2:4 z Wigrami Suwałki.

Z wtorkowej postawy żółto-niebieskich w rewanżowym meczu półfinału krajowego pucharu śmieje się cała Polska. O wyczynach gdynian w niepochlebnych słowach rozpisuje się prasa i portale internetowe. W radiu i telewizji padają mocne słowa. Wręcz wrzą kibicowskie fora. Głównym obiektem zbiorowego szyderstwa stał się bramkarz Arki Pavels Steinbors, który sprezentował gola na 4:2 Wigrom w niewiarygodnych wręcz okolicznościach. Łotysz nie zauważył stojącego za jego plecami Damiana Kądziora i położył piłkę na ziemi, próbując wznowić grę. Napastnik Wigier spokojnie ją przejął i skierował do pustej bramki. Takiego gola wprost trudno skomentować. Kto go jeszcze nie widział, powinien obejrzeć to w internecie i sam ocenić. Ta bramka będzie z pewnością wspominana w Trójmieście i nie tylko przez dekady, niczym słynny gol samobójczy Janusza Jojko z Ruchu Chorzów w 1987 r. w barażowym meczu z Lechią Gdańsk na stadionie przy ul. Traugutta. Tak po ludzku, Steinborsa jest trochę żal. Prawdopodobnie do końca kariery bronić będzie musiał z tym paskudnym piętnem. Z drugiej strony jest to profesjonalista, reprezentant swojego kraju, któremu taka zagrywka po prostu nie powinna się przydarzyć.

Jedyny pozytyw wtorkowego meczu to awans Arki do upragnionego finału Pucharu Polski. Dzięki zwycięstwu 3:0 w pierwszym meczu półfinałowym w Suwałkach arkowcy zdołali w wielkich mękach obronić wywalczoną, bezpieczną wydawałoby się zaliczkę. Będą mieli szansę na powtórzenie po 38 latach największego sukcesu w historii klubu. Pomogło im trochę szczęście, a także sędziowie, którzy wcale nie musieli dyktować rzutu karnego dla Arki oraz wskazać pozycji spalonej przy nieuznanym golu na 5:2 dla Wigier. Arkowcy awansowali, jednak drużyna jest kompletnie bezradna. Rywal z I ligi robił we wtorek z beniaminkiem ekstraklasy, co chciał. Zawodnicy Wigier kręcili na boisku gospodarzami, niczym juniorami.

- Awansowaliśmy, lecz pozostał niesmak - powiedział po meczu trener Arki Grzegorz Niciński.

Jest to jedno z najdelikatniejszych określeń, jakich w tej sytuacji mógł użyć szkoleniowiec Arki. Gdynianie przegrali w tym sezonie już ósmy mecz u siebie. W czterech ostatnich spotkaniach w lidze i PP stracili aż 15 bramek. Z taką postawą w obronie nie mają szans na pozostanie w ekstraklasie.

Niciński gra teraz o swoją posadę. Porażki w najbliższych, wyjazdowych meczach z Pogonią Szczecin i prestiżowych derbach z Lechią Gdańsk mogą przelać szalę goryczy i sprawić, że dni tego szkoleniowca na ławce trenerskiej Arki będą policzone. Musi on skutecznie wstrząsnąć swoimi zawodnikami, bo trudno przypuszczać, aby grali przeciwko swojemu trenerowi. Jeśli Arka nie zdoła się utrzymać, po ostatnich popisach wielu z tych zawodników nie znajdzie już zatrudnienia w ekstraklasie. Warto by piłkarze mieli tego pełną świadomość.

Odejście Grzegorza Krychowiaka z PSG przesądzone? Francuskie media: Polak znalazł się na liście transferowej

Press Focus / x-news

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
rsberli

Oto twoj Nitek. A wlasciwie klebek.

D
Demokles

Prezes wraz z zarzadem osiagneli granice absurdu.Nie licza sie umiejetnosci pilkarzy,tylko to ze sa do wziecia za darmo,z karta na reku.TAK OTO "WZMACNIALI DRUZYNE",PO AWANSIE.To jest dywersja ,sabotaz albo totalny kretynizm.Czy nikt nie potrafi sie wziac za tych panow?Trener niestety musi odejsc natychmiast,bo pomimo sympati,ekstraklasa go przerosla i nie ma juz kompletnie zadnego wplywu na druzyne.To jest widoczne i wiadome juz co najmniej od 10 kolejek,rowniez od meczu z Pogonia jesienia0:3 na wlasnym boisku.Druzyna slabych bo slabych pilkarzy jest kompletnie nieprzygotowana do rundy wiosennej,kazdy z pilkarzy jest cieniem samego siebie.Zero przygotowania fizycznego i wydolnosci.Na co tu czekac?!Musi przyjsc ktos kto przynajmiej wezmie to towarzystwo,krotko za uzde i wstrzasnie i jakims cudem moze cos uratuje.Gorzej na pewno nie bedzie.Czekac jeszcze trzy kolejki,na co!!! na kolejne kompromitacje,juz cala Polska sie z nas smieje!!!Patrzec jak Da Silva,potyka sie o wlasne nogi,Szwoch nie potrafi strzelic z trzech metrow,kazdy strzal laduje w siatce itd.Czy Prezes tego klubu jest przy zdrowych zmyslach,bo na razie jest tak ze kibice niedlugo beda zmuszeni do linczu,pilkarze zwieszaja glowy i opowiadaja brenie w wywiadach,trener milczy{odrobina honoru by sie przydala,sam powinien widzac to poddac sie do dymisji,a Prezes z zarzadem kompletna cisza.jeszcze raz NATYCHMIAST NOWY TRENER,A Z ZARZADEM I PREZESEM OSTRE ROZLICZENIE PO SEZONIE,MOZE JAKIMS CUDEM ZAKONCZONYM UTRZYMANIEM,p.PREZYDENCIE SZCZUREK NIECH CHOCIAZ PAN ZABIERZE GLOS.pRZECIEZ TO JEST HANBA I WSTYD DLA MIASTA DRUZYNY,KIBICOW DLA NAS WSZYSTKICH,Basta dosyc tego!!!!!

k
kibol

Od...cie się od Nitki. Facet z 5 miejsca w 1 lidze wjechał do extraklasie jest w finale PP z miernotami i kopaczami. Kim ma grać. Ściągają jakieś wynalazki i sprane gacie. Zacznijcie budować zespół a nie żyć z tego zespołu. Kibice murem za Nitką.

Dodaj ogłoszenie