Aleksandra Mirosław: Wiele razy upadłam. Jak każdy sportowiec, który osiąga sukces

Tomasz Biliński
Tomasz Biliński
Aleksandra Mirosław: Wiele razy upadłam. Jak każdy sportowiec, który osiąga sukces
Aleksandra Mirosław: Wiele razy upadłam. Jak każdy sportowiec, który osiąga sukces archiwum/materiał prasowy
- Na igrzyskach olimpijskich nie musi wygrać ta, która będzie najszybsza, ale ta, która najlepiej poradzi sobie z presją startu. Myślę, że pierwszy start dla każdego będzie bardzo wymagający - prognozuje Aleksandra Mirosław, dwukrotna mistrzyni świata we wspinaczce sportowej, czyli dyscyplinie, która debiutuje na igrzyskach w Tokio. Mirosław w środę rozpoczęła olimpijskie zmagania. Przypominamy rozmowę, którą odbyliśmy w kwietniu tego roku.

Czym są dla Pani igrzyska olimpijskie?
Do końca tego jeszcze nie wiem, bo na nich nie byłam, a moja dyscyplina, wspinaczka sportowa, dopiero dołączyła do programu. Z tego co słyszałam od olimpijczyków, to start inny niż wszystkie, którego nie można z niczym porównać. Nie mogę się ich doczekać. Kwalifikacja olimpijska jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Zwłaszcza, że miejsc jest naprawdę mało, bo w Tokio będzie tylko po 20 najlepszych kobiet i mężczyzn.

Ma Pani w pamięci olimpijskie starty Polaków, które dają Pani kopa lub powodują wzruszenie?
Nigdy nie byłam takim kibicem, który czeka na igrzyska i ogląda je od deski do deski. Tym bardziej, że nie było mojej dyscypliny. Raczej śledziłam zmagania wybiórczo i przede wszystkim Polaków. Podejrzewam, że to się zmieni, gdy sama wezmę w nich udział. Natomiast ogromne emocje towarzyszyły mi przy okazji startów Justyny Kowalczyk, szczególnie w końcówce biegu na 30 km w Soczi, gdy medale zdobywała Otylia Jędrzejczak, czy decydujące skoki Kamila Stocha. Z tyłu głowy wyobrażałam sobie, że kiedyś być może będę na ich miejscu.

Jest pani dwukrotną mistrzynią świata we wspinaczce na czas, więc też faworytką do złotego medalu w Tokio?
Niestety, prawdopodobnie na tych igrzyskach nie będę liczyć się w walce o ten najcenniejszy krążek, ale liczę na brązowy. Wiąże się to z tym, że w Tokio nie będzie oddzielnie czasówki, a rywalizować będziemy w trójboju, w którym są jeszcze bouldering i prowadzenie. Dopiero na igrzyskach w Paryżu to zostanie rozdzielone. Moja konkurencja i te dwie różnią się na tyle, że nawet dodatkowy rok spowodowany pandemią nie wystarczy, żebym dogoniła czołówkę światową w boulderingu, czy prowadzeniach. Najważniejsze, żebym wygrała to, w czym jestem najlepsza. Daje to praktycznie gwarancję finału olimpijskiego. To główny cel, a później być może medal.

JUŻ IDZIESZ? MOŻE CIĘ ZAINTERESUJE:

Dla wspinaczki sportowej igrzyska stały się najbardziej prestiżową imprezą, czy bardziej ceni się Puchar Świata albo mistrzostwa świata?
Trudno powiedzieć, bo dyscyplina dopiero wkracza na igrzyska. Całe środowisko wspinaczkowe czeka, żeby zobaczyć, jak to będzie wyglądało. Od siebie dodam, że odkąd zakwalifikowałam się półtora roku temu na igrzyska, wszystko podporządkowałam temu startowi.

Kontuzja palca podczas listopadowych mistrzostw Europy nie zaburzyła Pani przygotowań?
Na szczęście nie, szybko się z nią uporałam, pomocne było wsparcie fizjoterapeuty. Już w styczniu wróciłam do normalnych treningów. Po mistrzostwach Europy i tak miałam mieć trzy-cztery tygodnie totalnego luzu od reżimu treningowego, by w styczniu zacząć przygotowania. Wszystko idzie więc zgodnie z planem. Jeśli chodzi o rehabilitację, pozostała tylko kosmetyka. Pierwszy start czeka mnie w Pucharze Świata pod koniec maja w Salt Lake City, o ile dojdzie do skutku.

Trudne będzie ocenienie, kto i na ile jest mocny w stawce, jeśli nie ma startów.
Dokładnie, teraz to gdybanie. Mistrzostwa Europy czy zawody krajowe tego nie oddają. Natomiast myślę, że na igrzyskach wszystko rozegra się zupełnie inaczej. Nie musi wygrać ta, która będzie najszybsza, ale ta, która najlepiej poradzi sobie z presją startu na igrzyskach. Myślę, że pierwszy start na igrzyskach dla każdego będzie bardzo wymagający.

Szlifuje Pani sprint czy rozwija bouldering i prowadzenie?
Priorytetem był i jest sprint, bo wygranie kwalifikacji da mi miejsce w finale. Poza tym opłaca się być najlepszym przynajmniej w jednej konkurencji niż przeciętnym we wszystkich trzech. Pierwsze miejsce w jednej konkurencji i bycie trochę niżej w pozostałych da wyższą pozycję i niż średnie pozycje we wszystkich trzech. Oczywiście staram się podwyższyć swój poziom w boulderingu i prowadzeniu, ale w taki sposób, by nie ucierpiała moja koronna konkurencja.

Czym jest dla Pani współpraca z Fundacją Pho3niksa?
Wyróżnieniem, bo do tego projektu zostało wybranych 21 sportowców z różnych dyscyplin, które wezmą udział w igrzyskach lub są na dobrej drodze do zdobycia kwalifikacji. Fundacja zapewnia nam duże wsparcie, zapewniając nam sprzęt niezbędny do treningów, czy też płacąc za opiekę trenerską, fizjoterapeuty lub innych potrzebnych specjalistów w okresie przygotowań.

W trakcie pandemii miała Pani momenty zwątpienia, że trzeba będzie zrezygnować z marzeń o igrzyskach i zająć się czymś innym?
Na szczęście nie, bo nie miałam ku temu przesłanek. Zarówno Polski Związek Alpinizmu jak i inne podmioty, z którymi nawiązałam współpracę w ubiegłym roku i zdecydowały się na jej kontynuację, zapewniają mi naprawdę duży komfort przygotowań. Dodatkowo oprócz dołączenia do Fundacji Pho3nix w tym roku zostałam również beneficjentką programu Team100, więc myślę, że nie mam powodów do narzekania.

Jednym z celów Fundacji jest inspirowanie dzieci, czyli coś, o czym mówiła Pani już wcześniej. Ile razy Pani upadła, zanim wspięła się na szczyt?
Oj wiele razy. Wiadomo, że każdy sportowiec, który osiąga sukces, bez względu na dyscyplinę na koncie ma więcej porażek niż zwycięstw. Moja kariera była na dużym zakręcie w latach 2016-2017. Wszystko podporządkowałam mistrzostwom świata w Paryżu. Jeszcze wtedy w Lublinie nie było pełnowymiarowej ściany, więc przeprowadziłam się na dwa miesiące do Tarnowa, gdzie mogłam regularnie trenować w odpowiednich warunkach. Niestety, wystarczyło to tylko na zajęcie czwartego miejsca. Pojawiło się pierwsze zniechęcenie, choć wkrótce pojawiły się plany, że powstanie ściana w Lublinie. Podjęłam więc decyzję, że przygotuje się jeszcze do sezonu 2017, gdzie głównymi celami były mistrzostwa Europy i World Games, które były organizowane we Wrocławiu. Jednak podczas pierwszych zawodów doznałam kontuzji, a na drugiej zajęłam piąte miejsce. Po tych startach postanowiłam na chwilę odsunąć się od tego wszystkiego i na spokojnie to przemyśleć, poukładać na nowo. Wtedy też mój trener przekonał mnie, żebyśmy przygotowali się do mistrzostw świata w 2018 r., tym bardziej, że w Lublinie pojawiła się pełnowymiarowa ściana treningowa do biegania czasówek. Jeśli nam tam wyjdzie, to wracamy do gry, a jak nie, to koniec. Wszystko postawiliśmy na jedną kartę i podporządkowaliśmy pod Mistrzostwa Świata w Innsburcku. Dla nie był to najważniejszy start w karierze od którego zależało moje być lub nie być dalej w tym sporcie. Oczywiście finał tej historii jest wszystkim znany – zostałam mistrzynią świata i postanowiłam kontynuować moją karierę.

Trener, który dziś jest Pani mężem. W tamtym kluczowym momencie zmotywował jako trener czy partner?
Przede wszystkim był jedyną osobą, która wierzyła w sukces od początku do końca, pomimo porażek. Po mistrzostwach Europy oraz World Games w 2017 roku nawet ja poddałam wątpliwościom to, czy kiedykolwiek zdobędę wymarzony złoty medal Mistrzostw Świata.

Nie wierzyła Pani w siebie?
Pasmo porażek było tak długie, że w pewnym momencie miałam wrażenie, że spotkałam się ze ścianą. Gdyby nie Mateusz, nie na pewno byłabym w tym miejscu, w którym jestem teraz.

JUŻ IDZIESZ? MOŻE CIĘ ZAINTERESUJE:

Ściana w Lublinie, o której Pani wspominała, jest zbudowana w straży pożarnej. Zaskakujące miejsce na taką konstrukcję.
To efekt współpracy Polskiego Związku Alpinizmu ze lubelską strażą. Ich pomieszczenie było jedynym miejscem w Lublinie, w którym mogła się zmieścić pełnowymiarowa 15-metrowa ściana do wspinania sportowego na czas. Chodziło o to, aby zawodnicy mogli trenować przez cały rok, bez względu na pogodę, co miałoby miejsce w momencie, gdy ściana zostałaby wybudowana na dworze. Dodatkowym atutem jest to, że straż pożarna jest cały czas otwarta, więc nie muszę dostosowywać się do godzin otwarcia hal czy wydarzeń.

Reaguje Pani jeszcze na alarm?
Ta ściana to moje ulubione miejsce do treningu! Jestem sama z trenerem, więc mogę się skupić tylko na pracy. Atmosfera, którą tworzą strażacy jest niepowtarzalna i cieszę się, że ściana jest w tym miejscu, w którym jest.

We wspinaczce sportowej większe znaczenie ma głowa czy mięśnie?
Zależy od konkurencji. W mojej, czyli w sprintach, przede wszystkim wspinamy się głową, bo wszystko szybko się dzieje i jeden błąd bardzo często przesądza o przegranej. Oprócz głowy w mojej konkurencji ważne jest również przygotowanie motoryczne. Myślę, że w pozostałych konkurencjach również.

Każda ściana w sprincie jest taka sama, potrafiłaby się Pani wspiąć na nią z zamkniętymi oczami?
Tak, ale popełniłabym zbyt dużo błędów, ponieważ percepcja otoczenia jest wówczas mocno zaburzona. Natomiast jestem pewna, że każdy z zawodników startujący w tej konkurencji byłby w stanie zwizualizować ją z zamkniętymi oczami z najmniejszymi szczegółami, to znaczy dokładnie pokazać w jaki sposób łapie chwyt, czy też stawia nogę.

Kibice mogą Panią spotkać na skałach naturalnych?
Gdy byłam juniorką, to bardzo dużo wspinałam się w skałach. Dzisiaj niestety nie mam już na to czasu ze względu na przygotowania. W okresie odpoczynkowym wspinanie jest raczej ostatnią rzeczą, o jakiej myślę.

Co robi znaczek Batmana na Pani worku na magnezję?
To prezent na szczęście od bardzo dobrego znajomego. I nie przez przypadek! jest to znaczek Batmana, bo to mój ulubiony superbohater. Choć wiem, że moja wspinaczka bardziej może kojarzyć się ze Spider-Manem.

JUŻ IDZIESZ? MOŻE CIĘ ZAINTERESUJE:

Tokio Raport - rozmowa z Karoliną Pęk

Wideo

Materiał oryginalny: Aleksandra Mirosław: Wiele razy upadłam. Jak każdy sportowiec, który osiąga sukces - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie