Agnieszka Radwańska awansowała do II rundy Australian Open

AIP
Agnieszka Radwańska nie zachwyciła, ale awansowała do drugiej rundy wielkoszlemowego turnieju Australian Open na twardych kortach w Melbourne (pula nagród 15 mln dol australijskich). Odpadły za to Urszula Radwańska i Magda Linette.

Rozstawiona numerem czwartym Polka pokonała 6:2, 6:3 Amerykankę Christinę McHale. Mecz trwał godzinę i 22 minuty. Rozgrywany był w upale (temperatura przekraczała 35 stopni Celsjusza), co być może miało wpływ na problemy starszej Radwańskiej z serwisem. Za dowód wystarczą cztery przełamania wywalczone przez Amerykankę, która jednak sama prezentowała się w tym elemencie katastrofalnie. W całym meczu wygrała tylko jednego gema przy własnym podaniu.

Pomijając serwis, zwycięstwo naszej tenisistki było bezdyskusyjne. Schematyczna (żeby nie napisać toporna) McHale po raz kolejny nie okazała się wymagającą rywalką dla Radwańskiej, która poprawiła bilans ich pojedynków na 4:0. Trudniej będzie w drugiej rundzie, w której Polka zmierzy się w środę z Eugenie Bouchard. Kanadyjka pokonała 6:3, 6:4 Serbkę Aleksandra Krunić.

Jeszcze dwa lata temu taki mecz mógłby odbyć się najwcześniej w ćwierćfinale, albo półfinale. Po fantastycznym (finał Wimbledonu, półfinały Australian Open i Roland Garros) roku 2014 kolejny w wykonaniu Bouchard był jednak katastrofalny. Efekt to spadek w rankingu WTA (w najnowszym zestawieniu jest 37.) i brak rozstawienia w Melbourne. W obecnym sezonie Kanadyjka wydaje się jednak powoli wracać do formy. Tuż przed Australian Open dotarła do finału turnieju WTA w Hobart.

W ślady starszej siostry nie poszła niestety Urszula Radwańska. Trzecia obecnie rakieta w Polsce zaczęła spotkanie z Aną Konjuh znakomicie, wygrywając pierwszego seta 6:0. Dwa kolejne (6:4, 6:3) padły jednak łupem 87. na świecie Chorwatki.
Do drugiej rundy nie zdołała awansować również debiutująca w głównej drabince w Melbourne Magda Linette, która przegrała 3:6, 0:6 z Portorykanką Moniką Puig (94. WTA).

Bardzo trudne zadanie czeka we wtorek Jerzego Janowicza. Nie tylko dlatego, że sam jest 57. w rankingu ATP, a John Isner 11. W swojej optymalnej dyspozycji łodzianin nie byłby w tym starciu bez szans. Problem w tym, że ma od dawna problemy ze zdrowiem i nie rozegrał ani jednego meczu od jesiennego turnieju w Paryżu. Nie przepracował również normalnie okresu przygotowawczego do sezonu.

– W tej sytuacji to nie jest wcale takie złe losowanie. Isner to groźny rywal, ale nie będzie przedłużał wymian i jest szansa, że nie zamęczy fizycznie Jerzyka. Dużo gorzej byłoby, gdyby trafił np. na Hiszpana Davida Ferrera – uważa Paweł Ostrowski, były trener Marty Domachowskiej i Niemki o polskich korzeniach Angelique Kerber.

Do tej pory Janowicz i Isner zagrali ze sobą tylko raz - w finale ubiegłorocznej edycji Pucharu Hopmana, nieoficjalnych mistrzostw świata par mieszanych. W finale. Amerykanin wygrał wówczas w dwóch setach. Gdyby Janowiczowi udało się wygrać, to w drugiej rundzie trafi na Hiszpana Marcela Granollersa, albo Australijczyka Matthew Ebdena.

TRANSMISJE Z AUSTRALIAN OPEN W EUROSPORCIE I EUROSPORCIE 2.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie