Afera żłobkowa w Starogardzie Gdańskim: Rzecznik praw dziecka wskazuje nieprawidłowości

Ewa Macholla
Sławek Pietrzak
Wyniki kontroli w punkcie opieki nad małymi dziećmi "Pszczółka" w Starogardzie Gdańskim wykazały szereg nieprawidłowości. Rzecznik praw dziecka zarzuca placówce przede wszystkim brak wykwalifikowanego personelu.

Po ujawnieniu skandalicznych nagrań z punktu opieki nad małymi dziećmi rzecznik zarządził kontrolę w placówce. Została ona przeprowadzona 30 października, a na jej wyniki trzeba było czekać ponad 4 tygodnie.

Okazało się, że pracownicy biura rzecznika praw dziecka mają sporo zastrzeżeń do funkcjonowania placówki. Oprócz najpoważniejszych, czyli niewłaściwego traktowania dzieci przez opiekunki i braku wykwalifikowanej kadry, stwierdzono też kilka drobniejszych uchybień.

- W pomieszczeniu kuchennym nie było możliwości umycia rąk przed przygotowaniem jakiegokolwiek posiłku, gdyż brakowało w nim umywalki - zaznacza rzecznik. - Nie było również zlewu czy zmywarki do naczyń. Jedyna umywalka mieściła się w toalecie przyległej do pomieszczenia kuchennego, w której znajdowała się również muszla sedesowa, nocniki i wieszaczki z ręcznikami. Takie zaniedbanie jest wysoce niebezpieczne, gdyż istnieje możliwość zanieczyszczenia pożywienia dla dzieci oraz przeniesienia ewentualnych zakażeń.

Zastrzeżenia były też do sposobu sprawowania opieki w Pszczółce. Nie było określonego planu dnia i nie wiadomo, w jaki sposób dzieci spędzały czas w placówce. To z kolei nie pozwalało na przekazywanie informacji rodzicom na temat rozwoju ich pociech. Dodatkowo placówka nie posiadała dokumentacji, która mogłaby potwierdzić metody pracy, czas opieki, edukacji czy wychowania. Większość zabawek nie posiadała stosownych atestów.

Kolejnym uchybieniem ze strony personelu było niedopuszczalne traktowanie dzieci. Opiekunki zwracały się do podopiecznych placówki w sposób, który - zdaniem rzecznika - mógł powodować zaburzenie poczucia bezpieczeństwa.

Ponadto za niebezpieczny uznano fakt, iż kotłownia przylega do sypialni i jednocześnie nie jest zabezpieczona drzwiami zapobiegającymi przedostaniu się produktów spalania paliwa, co może zagrażać zdrowiu lub życiu dzieci. Co gorsza, pomieszczenie sypialni nie posiadało wentylacji.

Pracownicy biura rzecznika praw dziecka zwrócili też uwagę na to, że do łazienki i toalety wchodziło się z kuchni, w której przechowywano i rozdzielano posiłki. Problemem okazało się także ustawienie łóżeczek w sypialni. Były one poustawiane jedno obok drugiego, uniemożliwiając tym samym swobodne przemieszczenie się opiekuna pomiędzy łóżeczkami.

Przypomnijmy, że po ujawnieniu szokujących nagrań placówka funkcjonuje normalnie. Część rodziców uznała, że punkt przez lata działalności zapracował na ich zaufanie.

W sprawie niewłaściwego zachowania opiekunek toczy się postępowanie. Prokuratorzy przesłuchali rodziców. Potrzebne będą jednak opinie - lekarska i fonoskopijna. Lekarz ma sprawdzić, czy w placówce nie dochodziło także do przypadków przemocy fizycznej. Rodzice jednego z dzieci stwierdzili bowiem na uchu maluszka krwiaka i posiadają zaświadczenie lekarskie. Ponadto należy zbadać przekazane przez matkę 2-letniego chłopca nagranie.

Protokół pokontrolny został przesłany do właścicielki placówki, która nadal odmawia komentowania tej sprawy.

Co wydarzyło się w żłobku w Starogardzie Gdańskim?

Przypomnijmy, że o Pszczółce zrobiło się głośno w październiku br., kiedy to jedna z matek przekazała policji nagranie z dyktafonu ukrytego w zabawce jej syna. Na nagraniu słychać, że opiekunki w szokujący sposób zwracały się do dzieci. Postępowanie w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Starogardzie. Na wyniki pracy śledczych będzie trzeba poczekać co najmniej kilka miesięcy. Jeśli się okaże, że w placówce dochodziło do znęcania psychicznego, to personelowi grozi nawet 5 lat więzienia.

SZOKUJĄCE NAGRANIE Z "PSZCZÓŁKI" - posłuchajcie i przeczytajcie relację.

Co wynika z kontroli rzecznika?

Szereg nieprawidłowości, jakie ujawnili pracownicy biura rzecznika praw dziecka po kontroli w Pszczółce w Starogardzie Gd., sprawia, że wniosek jest jeden. Trzeba jak najszybciej skrócić okres, jaki mają placówki zajmujące się opieką nad małymi dziećmi, na dostosowanie do wymogów tzw. ustawy żłobkowej.

- Pozwoli to na identyfikację liczby tych placówek oraz da możliwość lepszego nadzoru nad nimi - stwierdza Marek Michalak, rzecznik praw dziecka.

Możesz wiedzieć więcej!Zarejestruj się i czytaj wybrane artykuły Dziennika Bałtyckiego www.dziennikbaltycki.pl/piano

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie