Adam Waczyński w drodze do Stanów Zjednoczonych

Krzysztof Michalski
Adam Waczyński ma szanse pójść śladami słynnego Marcina Gortata
Adam Waczyński ma szanse pójść śladami słynnego Marcina Gortata D. Bloch
Adam Waczyński w ostatnich miesiącach wyrósł na drugie, po Marcinie Gortacie, największe nazwisko polskiego kosza. Być może były zawodnik Trefla Sopot urośnie aż do poziomu NBA. Oby pozostał w wyśmienitej formie, a wtedy to marzenie może się ziścić.

Pierwszy „boom” na Waczyńskiego nastąpił w trakcie wrześniowych mistrzostw Europy. Przed meczem 1/8 finału z Hiszpanią jeden z internautów napisał na Twitterze do Gortata: „Marcin weź tam powiedz swojej organizacji, żeby wyciągnęła za uszy Waczyńskiego, bo przyda wam się shooter”, na co środkowy Washington Wizards odparł: „Już to zrobiłem!! I dostał zaproszenie!!”. Po spotkaniu z Hiszpanami „Waca” przez chwilę rozmawiał z wiceprezydentem Wizards, Tomem Sheppardem, który pożegnał go słowami: „do zobaczenia wkrótce”. W trakcie mecz Polska-Francja komentator ESPN powiedział, że kluby NBA powinny zwrócić uwagę na Waczyńskiego. Wreszcie 26-letni rzucający został zaproszony do „Dzień dobry TVN”, gdzie pierwsze pytanie dotyczyło jego możliwej przyszłości w najsilniejszej lidze świata. Taki szum medialny w polskiej koszykówce zarezerwowany był do tej pory wyłącznie dla Gortata, ale EuroBasket na ten sam poziom wywindował Waczyńskiego.

I nie ma się co dziwić, bo były koszykarz Trefla był najlepszym zawodnikiem polskiej reprezentacji na wrześniowym turnieju. Zdobywał średnio 15,8 punktów na mecz, popisując się przy tym świetną skutecznością w rzutach za trzy - 46,4 proc. Zajął 11 miejsce wśród najlepiej punktujących w turnieju, a w tej dziesiątce lepszych od niego znalazł się tylko jeden niemający żadnej styczności z NBA - Holender Charloon Kloff. Waczyński już przed Euro, w trakcie swojego pierwszego sezonu po odejściu z Trefla, spisywał się znakomicie. W najsilniejszej lidze Europy - hiszpańskiej ACB - został najlepszym strzelcem swojego Rio Natura Santiago de Compostela ze średnią 12,5 pkt.

Jednak to mistrzostwa Europy stanowiły dla niego przełom. Wrócił po nich do swojego klubu pewny siebie i rozpoczął trwające od początku sezonu show. Już w trzeciej kolejce w spotkaniu z CAI Saragossa zdobył 30 punktów, a „Marca”, największy hiszpański dziennik sportowy, zatytułowała relację z meczu „Wielki Waczyński”. Ustanowił wtedy rekord punktowy, który wyrównał w ostatnią niedzielę, rzucając 30 „oczek” w starciu z MoraBanc Andorra. Po czternastu kolejkach ze średnią 18 punktów na mecz lideruje klasyfikacji strzelców ligi ACB. To mniej więcej tak, jakby polski piłkarz był liderem strzelców w hiszpańskiej La Liga. „Waca” może też pochwalić się fantastyczną skutecznością w rzutach za trzy - 51,32 proc. A w pierwszych kilku kolejkach jego celność była wręcz kosmiczna i przekraczała 80 proc.! Takie statystyki notuje grając w ligowym średniaku.

Czy zatem Waczyński ma szansę trafić do NBA? Jak sam mówi, nigdy nie był bliżej. Co wciąż nie oznacza, że jest blisko. Amerykańskie kluby, nie tylko Wizards, zwróciły na niego uwagę w trakcie EuroBasketu, ale od zainteresowania do konkretnych rozmów jest bardzo daleka droga. Kluby NBA nie podejmują decyzji na podstawie jednego udanego turnieju czy nawet sezonu. Proces obserwacji zawodników skupia się na tym, czy są powtarzalni i potrafią utrzymać się na wysokim poziomie przez dłuższy czas. Waczyński pokazuje, że jego dyspozycja nie jest przypadkiem, ale wciąż musi utrzymywać dotychczasową formę. Całkiem możliwe, że dostanie okazję do pokazania się w trakcie ligi letniej NBA, co może być kolejnym krokiem w stronę USA. „Waca” jest piekielnie skuteczny w „trójkach”, a to podstawa nowoczesnej koszykówki. Grając w Hiszpanii poprawił także grę bez piłki. Dodatkowo ACB to przedsionek NBA - w ciągu pięciu lat do Stanów wyjechało 26 koszykarzy z tej ligi. Ale wciąż są rzeczy, które musi poprawić - czeka go praca nad szybkością i dynamiką rzutu oraz indywidualną obroną.

Po tym sezonie Waczyńskiemu kończy się kontrakt z obecnym klubem, co daje mu ciekawe perspektywy. Kontrakt w NBA już od przyszłego sezonu wydaje się mało prawdopodobny. Możliwe, że w drodze do Stanów Polak zaliczy jeszcze jeden przystanek, zapewne w Hiszpanii. Może nawet w Madrycie lub Barcelonie. A stamtąd do NBA już rzut beretem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie