25-latek podejrzany o strzelanie z wiatrówki do przechodniów...

    25-latek podejrzany o strzelanie z wiatrówki do przechodniów w Słupsku. Został zatrzymany

    aleksander.radomski@polskapress.pl

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    To wiatrówka, z której podejrzany 25-latek strzelał do przechodnia.
    1/3
    przejdź do galerii

    To wiatrówka, z której podejrzany 25-latek strzelał do przechodnia. ©KPP Słupsk

    Policja złapała 25-letniego słupszczanina, który jest podejrzany o strzelanie z wiatrówki do przechodniów.
    We wtorek słupska policja zatrzymała słupszczanina, który zdaniem śledczych strzelał kilka dni wcześniej do przechodniów z broni pneumatycznej.

    Czytaj także: Słupszczanin postrzelony na skrzyżowaniu ulic Szczecińskiej i Sobieskiego

    - Podczas przeszukania mieszkania, w którym przebywał podejrzany 25-latek policjanci zabezpieczyli krótką broń pneumatyczną wraz ze śrutem - informuje komisarz Robert Czerwiński, rzecznik KMP.
    - Znaleziono również tam dopalacze. Obecnie śledczy wyjaśniają bliższe okoliczności dotyczące tego zdarzenia, trwa również analiza zabezpieczonego materiału dowodowego i przesłuchania świadków. Za narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbek na zdrowiu słupszczaninowi grozi kara nawet do trzech lat więzienia.

    Zatrzymany 25-latek był znany funkcjonariuszom, a jego nazwisko przewijało się wcześniej policyjnych notatnikach. Zdaniem śledczych, to on miał postrzelić w sobotni wieczór 59-letniego przechodnia na skrzyżowaniu ulic Szczecińskiej i Sobieskiego. Mężczyzna wracał do domu, między blokami w pobliżu pomnika Przemka Czai, zauważył trzech mężczyzn. Minął ich i poszedł dalej. Po chwili poczuł ból.

    - Najpierw był świst. Teraz to wiem, że jak z broni pneumatycznej. Od razu poczułem uderzenie. Złapałem się za kark i poczułem krew. Zadzwoniłem po pomoc - relacjonował "Głosowi".

    Patrol policji i karetka pojawili się po chwili. Teren przeczesano, nikogo nie znaleziono, a poszkodowanego odwieziono na Szpitalny Oddział Ratunkowy w słupskim szpitalu. Lekarze z karku wyjęli 59-latkowi ołowianą kulkę.

    - Całe szczęście, że dostałem w kark. Zastanawiam się, co by było, gdyby ta kulka poleciała wyżej - mówi 59-latek. - Choć nadal nie wiem, czy nie będzie jakichś konsekwencji zdrowotnych. 40 lat mieszkam w Słupsku, chodzę po ulicach i zawsze czułem się bezpiecznie. Nie myślałem, że coś takiego jest możliwe u nas na ulicy.

    Oglądaj także: Zabił 5 szczeniaków. 48-latek z zarzutami

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo