Młody morświn z rozciętym brzuchem na plaży w Mechelinkach (gmina Kosakowo) znowu rozpalił dyskusję o tym, dlaczego giną morskie ssaki i kto nad Zatoką Pucką może je zabijać.O sprawie poinformowano policję, która już prowadzi śledztwo w sprawie martwych fok.

Ssak, którego na plażę w Mechlinkach wyrzuciły morskie fale to młody okaz morświna. Zwierzę, które znaleziono wieczorem, miało rozcięty brzuch. Ślad jakby po prostym cięciu ostrą krawędzią dawał jasne wskazówki, że w tym przypadku trudno mówić o przypadkowym zdarzeniu.
- Czy morświn został, zabity, czy ktoś chciał ukryć jego zwłoki, kim była ta osoba? Będą to ustalać organa ścigania, które zawiadomiliśmy o znalezisku - mówi Michał Bała ze Stacji Morskiej im. Prof. Krzysztofa Skóry Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego w Helu.

Póki co przyczyny śmierci ssaka to jedynie hipotezy. Czy zwierzę mogło pod wodą zahaczyć o coś ostrego i tak rozerwać brzuch, by wnętrzności wyszły na wierzch?
- To raczej mało prawdopodobne - ocenia Michał Bała.

Gdzie mogło zostać wykonane śmiertelne cięcie? Prawdopodobnie na lądzie, albo np. na pokładzie jakiejś jednostki - to wszystko jednak na razie hipotezy.

Śmierć morświna w Mechelinkach, jak mówią biolodzy morza, jest dość zagadkowa. Nie wiadomo gdzie i dokładnie kiedy zwierzę zginęło. Znaczny rozkład ciała sugeruje że musiało ono dryfować przez pewien czas.

ZOBACZ KONIECZNIE: To trzecia martwa foka w powiecie puckim. Ciało znaleziono na plaży w Jastrzębiej Górze. Miała rozcięty brzuch |ZDJĘCIE

Marty morświn z Mechelinek trafił prosto do helskich badaczy morza. Tu zostanie przeprowadzona jego sekcja.
- Po dokonanych na miejscu zdarzenia oględzinach i sporządzeniu protokołów ciało zwierzęcia zostało przewiezione do Stacji Morskiej w Helu - piszą w swoim komunikacie na facebooku biolodzy i ekolodzy z Domu Morświna w Helu.

To nie pierwsze martwe morświny w obrębie Gdyni, Zatoki Puckiej, Zatoki Gdańskie czy Półwyspu Helskiego znajdowane na brzegu. W czerwcu zwłoki takiego ssaka znaleziono w Juracie - były też doniesienia z Mielna, Łukęcina, Gąsek, Dąbek czy Łazów. Te nie nosiły śladów nacięć i tym podobnych obrażeń.

Czy w czerwcu morświny ginęły z przyczyn naturalnych. Być może.
- Główne zagrożenie dla morświnów w Bałtyku stawi przyłów w sieciach skrzelowych - podkreśla Michał Bała z SMIOUG. - Tak spowodowana śmierć tych ssaków już nie jest naturalna, ale to też nie świadome ludzkie działanie.

UWAGA! Każdy fakt obserwacji, przypadkowego złowienia morświna lub znalezienia martwego zwierzęcia na plaży powinien zostać zgłoszony do Stacji Morskiej im. Profesora Krzysztofa Skóry w Helu. Telefony alarmowe: 601 88 99 40 i 58/ 675 08 36, lub dla Błękitnego Patrolu WWF - całodobowy telefon alarmowy: 795 536 009.


Sopockie morsowanie na rzecz ochrony morświna

wideo: Dziennik Bałtycki