O tym, jak wygląda zwiedzanie świata z małym dzieckiem, opowiada Karolina Ponzo, autorka książki "Podróż Dziewczyny Spłukanej", podróżniczka, blogerka i mama.

Gdybym kiedyś posłuchała ludzi, którzy mówili mi, że to się „na pewno nie uda” i wówczas bym nie spróbowała rzucić wszystkiego by ruszyć w świat... nie wiem gdzie dziś bym była - mówi Karolina Ponzo.

14 kwietnia będzie można wysłuchać jej wykładu o wychowaniu w różnorodności. Spotkanie z Karoliną Ponzo odbędzie się na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego w ramach kolejnej Konferencji Edukacyjnej, organizowanej przez Stowarzyszenie Educational Cha(lle)nge.

Sama o sobie piszesz, że jesteś „próbowaczem”...

To trochę prześmiewcze określenie. Ale używam go, bo podnoszę się po każdej porażce, choćby nie wiem jak ciężko mi było. I życie, które teraz prowadzę - choć na pewno nie jest idealne - stało się dużo lepsze, przekroczyło moje wyobrażenia na jego temat. Dzisiaj utrzymuję się z podróży, a właściwie z pisania o podróżach, w różnej formie. Czy to książka, czy treści na blogu. Wcześniej prowadziłam małe biuro podróży, które musiałam zamknąć. Wtedy pojawił się też impuls, by po prostu zrealizować coś, o czym zawsze marzyłam. Gdybym kiedyś posłuchała ludzi, którzy mówili mi, że to się „na pewno nie uda” i wówczas bym nie spróbowała rzucić wszystkiego by ruszyć w świat... nie wiem gdzie dziś bym była.

Ale nie podróżujesz sama.

To prawda, towarzyszy mi teraz m.in. moja córka Mila.

Od kiedy?

Właściwie od jej urodzenia. Dzisiaj Mila ma dwa lata. Do tej pory odwiedziliśmy wspólnie 20 krajów, na trzech kontynentach. Była ze mną i z moim mężem na safari w Kenii, karmiła słonie w Tajlandii, odwiedziła wioskę surferów na Bali... Nasz pierwszy zagraniczny wyjazd to była podróż autem - z południa Francji na północ Polski. Później również z Francji, ale do Rumunii. Po drodze zahaczyliśmy o Alpy, Chorwację, Serbię. Staramy się zabierać córkę, gdzie tylko się da, a zaczynaliśmy metodą „małych kroków”.

Podobno bardzo często słyszysz pytanie „jak sobie dajesz radę z dzieckiem w podróży”.

To prawda.

Ja też nie będę oryginalny. Trudno jest podróżować z dzieckiem?

Dla mnie na pewno jest trudniej, porównując to z moimi samotnymi podróżami. Ale ja tego nie ukrywam. Natomiast bardzo na nerwy działają mi wyidealizowane obrazki podróżowania z dzieckiem, na jakie można natrafić w sieci. Coś w stylu „ciągle uśmiechnięty bobas, który zawsze wszystko je i nigdy nie marudzi”. Kiedy przygotowywałam się do pierwszej wyprawy z Milą i próbowałam zasięgnąć informacji, trafiałam właśnie na tego typu „poradniki”. Kiedy natomiast przekonałam się na własnej skórze jak to jest, zdarzało mi się płakać po nocach, zwłaszcza kiedy podróżowałam z Milą po Azji. Z jednej strony miałam zdalną pracę, z drugiej małe dziecko. Podróż zajmowała nam faktycznie całe dnie. Na szczęście sytuację udało się opanować i poza tymi kilkoma dniami na początku, większych problemów w podróżach nie mieliśmy i nie mamy. Choć trzeba zaznaczyć jedno: podróżowanie z dzieckiem jest trudne, przede wszystkim fizycznie. Na co dzień - jako rodzic małego człowieka - trzeba być w ciągłej podwyższonej gotowości. W podróży ta czujność musi być zwielokrotniona.

A propos przygotowań do podróży z dzieckiem. Na co zwracasz szczególną uwagę, no i co się zmieniło, jeżeli porównać Twoje samotne podróże i podróże z Milą.

Przede wszystkim - wyruszając w egzotyczne kraje - należy mieć aktualne wszystkie potrzebne szczepienia. Nie ruszamy się także bez odpowiednio wyposażonej apteczki. Sprawdzam również dokładnie dokąd jedziemy. To znaczy - nie podróżujemy np. w rejony świata z wysokim ryzykiem zachorowania na malarię. Z reguły nie sypiam już w dormitoriach. I to nawet nie dlatego, że przeszkadzałyby nam inne osoby, ale po prostu to Mila mogłaby przeszkadzać pozostałym podróżnym. Z większym wyprzedzeniem niż kiedyś organizuję także noclegi czy loty. Po prostu: odkąd podróżuję z dzieckiem, więcej planuję. Muszę mieć pewność, że w razie czego na tyle znam dany kraj, że wiem, jak sobie poradzić w sytuacji awaryjnej.

Zmienił się pewnie też preferowany środek transportu.

Tak, dopóki nie miałam Mili, podróżowałam głównie autostopem, którym jeździliśmy z moim mężem, np. po Indiach czy Nepalu. Teraz to przede wszystkim podróże własnym autem, ale także samolotem czy - odkąd mała jest już starsza - to nawet autokarem. Im Mila jest większa, tym więcej mamy możliwości przemieszczania się.

Z Milą „na stopa” już się nie porwiesz?

Myślę, że nie. Sama podróżowałam w ten sposób wiele razy. Mam świadomość korzyści, ale i wad tego rodzaju transportu. Wśród tych drugich znajduje się na przykład nieprzewidywalność - nie wiadomo, jaką trasą i kiedy wyląduje się u celu, ale przede wszystkim nie wiadomo, z kim się jedzie. Sądzę, że dyskomfort płynący z takiej podróży to nie jest coś, na co chciałbym narażać Milę. Bardzo bym nie chciała zaszczepić w niej niechęci do podróżowania, na przykład w sytuacji, gdy zdarzy się coś, co mogłoby pozostawić w jej pamięci złe wspomnienia. Nie wykluczam jednak, że gdy podrośnie i wyrazi sama taką chęć, to wyruszymy gdzieś stopem razem.

A Tobie zdarzyło się kiedyś, że żałowałaś podróży w jakieś miejsce?

Może na samym początku, podczas pierwszych podróży, które były bardzo, ale to bardzo niskobudżetowe, jeszcze bez Mili. Wywołane było to przede wszystkim brakiem mojej wiedzy, brakiem doświadczenia w tego typu wycieczkach. Teraz w tym temacie czuję się na tyle swobodnie, że trudniej mnie wybić z rytmu, nawet jeżeli wydarzy się coś nieprzewidywalnego, negatywnego. I myślę, że w pewnym stopniu ta pewność, którą teraz mamy, udziela się także Mili: mała jest aniołem w podróży, czyli zupełnie odwrotnie niż w domu.

Jesteś autorką książki „Podróż Dziewczyny Spłukanej”. Nawiązując do tytułu - by podróżować, trzeba mieć pełen portfel?

Pieniądze na pewno podróżowanie ułatwiają. Na pewno dobrze jest mieć jakieś zabezpieczenie finansowe, na wszelki wypadek. To istotne, zwłaszcza z perspektywy podróży z dzieckiem. Wcześniej jednak, czy to kiedy wyruszałam na nie sama, czy z moim obecnym już mężem, podróże były bardzo niskobudżetowe, co opisuję też w mojej książce. Korzystałam wówczas przede wszystkim z tzw. couchsurfingu (chodzi o oferty domowego, darmowego zakwaterowania w różnych częściach świata, przeważnie we własnym domu czy mieszkaniu oferującego - red.), braliśmy także udział w wielu wolontariatach, na przykład w Indiach. Wówczas za pracę np. w hotelach mieliśmy zagwarantowane zakwaterowanie, ale też udział w niektórych turystycznych atrakcjach. Można powiedzieć, że wachlarz sposobów na tanie podróżowanie jest naprawdę różnorodny.

Różnorodność to też temat, który poruszysz podczas swojego wykładu podczas gdańskiej Konferencji Edukacyjnej, organizowanej przez Stowarzyszenie Educational Cha(lle)nge.

To prawda. Będę mówić o różnorodności w wychowaniu, a wszystko to opieram na swoim własnym doświadczeniu. Chciałabym powiedzieć o tym, jak podróże i emigracja - bo przez kilka lat mieszkałam we Francji, a wcześniej w Wielkiej Brytanii i Hiszpanii - wpłynęły na wychowanie Mili. Nie ukrywam bowiem, że te doświadczenia - ale też mój związek, ponieważ mąż jest Francuzem - zmieniły moje postrzeganie, jeżeli chodzi o rodzicielstwo.

Co masz na myśli?

Patrzę teraz na wychowanie dziecka zupełnie inaczej jak myślałam o tym kiedyś. Pochodzę z małej miejscowości, wioski, która ma około tysiąca mieszkańców. Spędziłam tam praktycznie całe życie i nie znałam żadnych alternatyw dla bardzo tradycyjnego wychowania. Jeżeli wówczas usłyszałabym, że ktoś bierze swoje dziecko „pod pachę” i jedzie z nim na drugi koniec świata, popukałabym się w głowę. Teraz chcę opowiedzieć o tym, jak wiele podróże mogą zmienić w człowieku i pokazać, że istnieje dużo więcej alternatyw niż jeden, tradycyjny wzór wychowania. Dzisiaj Mila ma dwa lata. Do tej pory odwiedziliśmy wspólnie 20 krajów, na trzech kontynentach. Była ze mną i z moim mężem na safari w Kenii, karmiła słonie w Tajlandii, odwiedziła wioskę surferów na Bali - opowiada Karolina Ponzo.

Karolina Ponzo to podróżniczka, blogerka i mama, która sama odwiedziła już 40 krajów, w tym 20 podróżując z dzieckiem.

Jest autorką książki „Podróż Dziewczyny Spłukanej”. 14 kwietnia będzie można wysłuchać jej wykładu o wychowaniu w różnorodności. Spotkanie z Karoliną Ponzo odbędzie się na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego w ramach kolejnej Konferencji Edukacyjnej, organizowanej przez Stowarzyszenie Educational Cha(lle)nge.

Zobacz galerię

POLECAMY NA STRONIE KOBIET: