reklama

Żużlowcy Lotosu Wybrzeże pożegnali się z ekstraligą

Paweł Stankiewicz
Żużlowcy Lotosu byli wolniejsi od rywali z Wrocławia i pożegnali się z ekstraligą
Żużlowcy Lotosu byli wolniejsi od rywali z Wrocławia i pożegnali się z ekstraligą Grzegorz Mehring
Dla żużlowców Lotosu Wybrzeże starty w ekstralidze okazały się tylko roczną przygodą. Gdańszczanie przegrali rewanżowy mecz barażowy z Atlasem 42:48, a w pierwszym meczu we Wrocławiu ulegli 39:51.

To oznacza, że w przyszłym sezonie Lotos Wybrzeże ponownie ścigać się będzie na torach pierwszej ligi. A Atlas powalczy o miejsce w ekstralidze z Lokomotivem Daugavpils.

I pomyśleć tylko, że gdańszczanie mogli dziś być w zupełnie innych humorach. Podopiecznym menedżera Roberta Sawiny zabrakło tylko jednego punktu biegowego w spotkaniu z Polonią w Bydgoszczy, aby wywalczyć bonus. A ten bonus dałby Lotosowi szóste miejsce w tabeli, kosztem Polonii, i spokojne utrzymanie. A przecież tak było jeszcze przed ostatnim wyścigiem bydgoskiego meczu. Stało się inaczej, za tamten mecz bonusu nikt nie dostał, szóste miejsce zajęła Polonia, a Lotos przegrał baraże z Atlasem, który na koniec sezonu odzyskał formę. Teraz już nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.

Wszyscy członkowie gdańskiego zespołu wierzyli, że można odrobić dwanaście punktów straty z Wrocławia. I to bez względu na to, że z powodu kontuzji nie mógł pojechać Martin Vaculik. Z tego samego powodu w drużynie z Wrocławia zabrakło Jasona Crumpa, ale Atlas mógł stosować zastępstwo zawodnika. To okazało się bardziej skuteczne, bo zawodnicy zastępujący Australijczyka jeździli w tych wyścigach bardzo dobrze. Za Vaculika z kolei szansę otrzymał Damian Sperz. Jeździł ambitnie, ale zdobył tylko dwa punkty. Za mało, o dużo za mało.

Trudno dziś ocenić, czy obecność Vaculika by zmieniła wynik meczu. Zapewne tak, bo poza Sperzem i Adamem Skórnickim wszyscy pozostali zdobywali punkty. I właśnie Skórnickiego można uznać za głównego winowajcę porażki z Atlasem w spotkaniu rewanżowym. Ten zawodnik pojechał fatalnie i dzięki temu wrocławianie od początku zawodów uzyskali przewagę i ją powiększali. W swoich pierwszych dwóch startach Skórnicki wychodził na drugim miejscu jadąc za kolegą z zespołu Kennethem Bjerre. Duńczyk dojeżdżał do mety na pierwszej pozycji, a Skórnicki jechał coraz wolniej i na dystansie spadał na ostatnie miejsce. W takiej sytuacji trudno odrabiać starty.

Gdańszczanie ambitnie walczyli o zwycięstwo i odrobienie strat z Wrocławia. Dobrze jechali obaj Duńczycy - wspomniany już Bjerre, a także Hans Andersen. W drugiej części zawodów skuteczniej zaczęli jechać Renat Gafurow i Magnus Zetterstroem. I właśnie para Gafurow - Zetterstroem w dziesiątym wyścigu przywiozła podwójne zwycięstwo i w rewanżu po raz pierwszy był remis (30:30).
W tym momencie pojawiła się szansa na pozytywne zakończenie tego spotkania. Trzeba było jednak w ostatnich pięciu wyścigach pojechać na maksimum możliwości. W biegu jedenastym z gdańskiego zespołu na starcie pojawili się Skórnicki i Andersen. "Skóra" fatalnie wyszedł ze startu i wywiózł Andersena. Duńczyk nie miał już szans nawiązać walki z rywalami, a Skórnicki, oczywiście, minął linię mety jako ostatni. I nie po raz pierwszy usłyszał potężną porcję gwizdów. Atlas wygrał ten bieg 5:1. Czara goryczy dopełniła się w kolejnym wyścigu. Dwa punkty dla Lotosu zdobył Zetterstroem, ale cztery punkty na swoje konto zapisali wrocławianie i w ostatnich trzech biegach potrzebowali już tylko jednego "oczka", aby wygrać rywalizację z Lotosem. A to rzecz jasna była już tylko formalność.

Przed ostatnim wyścigiem meczu gdańszczanie mieli jeszcze szansę na pożegnanie się z ekstraklasą wygrywając z Atlasem. Tak się jednak nie stało. Duńczycy z Lotosu Wybrzeże przegrali start z jeżdżącymi już na luzie zawodnikami Atlasu i na dystansie tylko ich strata się powiększała. Wrocławianie wygrywając 5:1 ten bieg i cały mecz, przypieczętowali sukces.

Zetterstroem w Grand Prix

Magnus Zetterstroem, kapitan Lotosu Wybrzeże Gdańsk, awansował do cyklu Grand Prix 2010. Szwed wygrał na torze w Coventry, a w dodatkowym wyścigu o pierwsze miejsce pokonał Chrisa Holdera. Obaj zawodnicy awansowali do cyklu Grand Prix, podobnie zresztą jak trzeci w klasyfikacji Jarosław Hampel.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

P
Polonia

A może tak cieńki redaktorku zamiast małego punkciku z Polonia mielibyście ZERO z Włókniarzem który by przyjechał w pełnym składzie, normalnie nie wierzę że zapłacili Tobie za gdybanie?

Dodaj ogłoszenie