reklama

Żuzlowcy Lotosu czekają na baraże

Paweł StankiewiczZaktualizowano 
Lotos w barażach będzie walczył o utrzymanie ekstraligi
Lotos w barażach będzie walczył o utrzymanie ekstraligi Grzegorz Mehring
Dla żuzlowców Lotosu Gdańsk najważniejsze wrześniowe baraże. W rundzie zasadniczej na plus jedynie Bjerre i Vaculik.

Żużlowcy Lotosu Wybrzeże w barażach będą walczyć o pozostanie w gronie najlepszych drużyn w kraju na przyszły rok. Pierwszym rywalem gdańszczan będzie Atlas Wrocław. Przegrany spadnie klasę niżej, a zwycięzca o miejsce w ekstralidze walczyć będzie z wicemistrzem pierwszej ligi. A szczęście było tak blisko i żużlowcy Lotosu Wybrzeże mogli już dziś cieszyć się z szóstego miejsca w tabeli gwarantującego utrzymanie się w ekstralidze. Nie wykorzystali jednak tej szansy.
Niewątpliwie gwiazdą i liderem gdańskiego zespołu był Duńczyk Kenneth Bjerre. Jeździł najrówniej, zdobywał punkty, choć ... w ostatnim momencie zawiódł. Bjerre nie otrzymał zaległych pieniędzy i odmówił przyjazdu na mecz do Torunia.

- To nie było profesjonalne zachowanie - uważa Maciej Polny, prezes Lotosu Wybrzeże. - Owszem, mamy zaległości wobec zawodników, ale tak jest we wszystkich klubach. Sytuacja jest trudna. Nie kryjemy się z tym jednak i nie zamierzamy uciekać od zobowiązań. Bjerre zawiódł jednak na wszystkich, także kolegów z zespołu. Nie potrafił podejść ze zrozumieniem do sytuacji. Hansowi Andersenowi też jesteśmy winni pieniądze, a jednak on nie zostawił zespołu i przyjechał na mecz do Torunia. Z Bjerre w składzie na pewno spotkanie byłoby bardziej wyrównane. A czy moglibyśmy powalczyć o zwycięstwo? Tego się już nigdy nie dowiemy.

Zaodnikiem, który miał być siłą napędową gdańszczan, był Hans Andersen. Gdańszczanie długo walczyli o kontrakt z tym żużlowcem. Tymczasem Duńczyk nie radził sobie na torze tak dobrze jak w poprzednim sezonie, a do tego naraził się kolegom w drużynie jak... z nimi walczył o każdy punkt. Postacią na plus w Lotosie Wybrzeże był z pewnością junior, Martin Vaculik. Czech jeździł lepiej niż można byłoby się tego spodziewać.Słabszy okres miał jedynie tuż po upadku, ale szybko się pozbierał. Pozostali zawodnicy jeździli różnie - raz lepiej, raz gorzej. I właśnie tej równośc i stabilizacji zabrakło do osiągania lepszych wyników przez całą drużynę.

A mimo to gdańszczanie mogli utrzymać się w ekstralidze, bez konieczności rywalizowania w barażach. Do tego szczęścia zabrakło zaledwie jednego punktu. A nie da się ukryć, że cztery punkty zespół Lotosu Wybrzeże stracił na własne życzenie. Dwa przegrywając u siebie ze Stalą Gorzów 44:46, a do tego gdańdki zespół nie dopisał sobie po jednym punkcie bonusowym za dwumecz z Unią Leszno i Polonią Bydgoszcz, choć długo wydawało się, że tak się właśnie stanie. Zwłaszcza stracony bonus w Bydgoszczy odbił się czkawką. Do ostatniego wyścigu gdańszczanie mieli ten dodatkowy punkt w rękach. I właśnie piętnasty bieg wygrany podwójnie przez bydgoszczan zadecydował o tym, że w dwumeczu padł remis i nikt nie zdobył bonusu. To okazało się kluczowe. Gdyby gdańszczanie utrzymali ten punkt, to dziś Polonia Bydgoszcz musiałaby drżeć o utrzymanie.

- Możemy żałować straconych kilku punktów. Nasza sytuacja byłaby dziś inna. Zabrakło konsekwencji i równej jazdy. Zawsze komuś przytrafił się słabszy występ a punkty uciekały - mówił niejednokrotnie Sawina.

Menedżer gdańskiego zespołu zwłaszcza żałuje punktu bonusowego z Polonią w Bydgoszczy.
- Ten punkt był najbliżej. W pewnym sensie można powiedzieć, że pozbawił go nas sędzia tamtego meczu, bo powinien wykluczyć Tomasza Chrzanowskiego i byłoby po sprawie. Niestety, stało się inaczej. Wielka szkoda, bo szóste miejsce było na wyciągnięcie ręki - mówi Sawina.

Teraz gdańszczanie muszą szybko znaleźć pieniądze, aby wyrównać zaległości i w najsilniejszym składzie przystąpić do spotkań z Atlasem.
- To będą kluczowe mecze, bo z wicemistrzem pierwszej ligi raczej powinniśmy dać sobie radę. Jest kryzys, niektórzy sponsorzy się wycofali, inni z opóźnieniem przelewają nam pieniądze. Stąd zaległości wobec zawodników. Nie ukrywam, że liczę też na pomoc prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. Uregulujemy kwestie finansowe wobec zawodników do spotkań barażowych i przystąpimy do nich w naszym najsilniejszym składzie. Jestem o tym przekonany - zapewnia prezes gdańskich żużlowców.

Teraz dla Lotosu Wybrzeże nastąpi miesięczna przerwa, gdyż barażowe mecze z Atlasem Wrocław odbędą się dopiero 6 i 13 września.

- To nie jest dla nas żaden problem. Praktycznie tylko Magnus Zetterstroem może być przez ten miesiąc bez jazdy, a pozostali zawodnicy na brak startów nie mogą narzekać. Andersen i Bjerre będą jeździć najwięcej, Gafurow ma ligę rosyjską i klubowy Puchar Europy, Vaculikowi i Skórnickiemu też startów nie zabraknie. Zawodnicy więc będą cały czas w cyklu startowym - przekonuje menedżer Lotosu Wybrzeże.

Co Gdańszczanie mogą jeszcze zrobić przed barażami, aby zespół był bardziej skonsolidowany i gotowy do walki?

- Wiele się już nie da zrobić. Przede wszystkim zawodnicy sami muszą zadbać o to, aby utrzymać się w dobrej formie. Na pewno jednak będziemy chcieli zorganizować takie trzydniowe zgrupowanie, żebyśmy mogli wspólnie pojeździć i odświeżyć nasze dobre kontakty panujące w zespole - powiedział Sawina.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie