reklama

Żużel: Lotos przegrał z Atlasem Wrocław

Janusz WoźniakZaktualizowano 
Za tydzień będzie bardzo trudno odrobić 12-punktową stratę z Wrocławia<br><br>
Za tydzień będzie bardzo trudno odrobić 12-punktową stratę z Wrocławia Janusz Wójtowicz
Pierwszy akt barażowej rywalizacji żużlowców Atlasa Wrocław i Lotosu Wybrzeża Gdańsk, o zachowanie szans na pozostanie w ekstralidze, już za nami. We Wrocławiu goście przegrali 39:51, ale ta różnica mogła być jeszcze większa.

Przed meczem potwierdziły się słowa prezesa Lotosu Macieja Polnego, że mimo finansowych kłopotów w barażu pojadą obaj Duńczycy Kenneth Bjerre i Hans Andersen. Jeszcze przed pierwszym wyścigiem była to wiadomość optymistyczna. A zaczęli ściganie młodzieżowcy. Martin Vaculik był na prowadzeniu, ale na dystansie dał się objechać Leonowi Madsenowi. Zamiast remisu, porażka Lotosu 2:4. W drugim wyścigu była szansa, aby z nawiązką odrobić tę minimalną stratę. Po starcie na czele byli Bjerre i Adam Skórnicki.

"Skóra" nie wytrzymał jednak presji ścigających go Scotta Nichollsa i Jasona Crumpa i dał się wyprzedzić przez obu tych zawodników. Trzeci wyścig i o pechu mógł mówić Renat Gafurow, którego najpierw mijano na dystansie, a kiedy był już ostatni zanotował defekt. Andersen drugi, ale gdańszczanie potrzebowali przecież zwycięstw. Indywidualnych i zespołowych. Pierwszy był w czwartym wyścigu Magnus Zetterstroem, ale Vaculikowi, chociaż walczył, nie udało się minąć nawet Tomasza Jędrzejaka i gdańszczanie musieli zadowolić się remisem w tym wyścigu.

To, jak się okazało w kolejnych wyścigach tego meczu, wcale nie był zły wynik. Prawdziwe nieszczęście gości zaczęło się od wyścigu szóstego, kiedy w trzech kolejnych gonitwach gdańszczanie przegrywali podwójnie i to niezależnie od tego, kto z Lotosu pojawił się na torze.

Humory gdańskich kibiców, którzy pojechali do Wrocławia, poprawiły się nieco po dziesiątym wyścigu. Lotos wygrał po raz pierwszy zespołowo i do tego od razu podwójnie, za sprawą dobrej jazdy Vaculika i Zetterstroema.

W pierwszym z wyścigów nominowanych trener Sawina starał się ratować zmianami taktycznymi. Prawie się udało, bo wygrał Vaculik, ale Bjerre stracił drugie miejsce na dystansie na rzecz skutecznego wczoraj Jędrzejaka. Ostatni wyścig i ostatnia szansa na zmniejszenie rozmiarów porażki. To był udany manewr. Wygrał Bjerre, Andersen był trzeci, a ostatni - pewnie ku zaskoczeniu miejscowych kibiców - Crump.

Co teraz? W niedzielę (13 marca) o godz. 19.30 rewanż w Gdańsku.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie