Zrezygnowałem dla dobra drużyny

RedakcjaZaktualizowano 
Wojciech Kasza<br>
Wojciech Kasza Tomasz Bołt
Z byłym trenerem Trefla Gdańsk Wojciechem Kaszą rozmawiała Ludmiła Kamer

Co zadecydowało, że postanowił pan ustąpić ze stanowiska trenera Trefla Gdańsk?

Przede wszystkim wyniki. Nikt za darmo punktów nie daje, a że punktów było mało to postanowiłem dla dobra drużyny zrezygnować z funkcji trenera. Myślę, że drużynie przydał się taki świeży "powiew". Zrobiłem to wyłącznie dla dobra drużyny i życzę im aby zaczęli wygrywać.

Porażka w ostatnim meczu z AZS-em Częstochowa przeważyła szalę?

Niezupełnie. Ja powiedziałem już przed trzema wyjazdowymi meczami [z Resovią Rzeszów, Skrą Bełchatów i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle-przyp.red.], że jeżeli nie zdobędziemy w tych pojedynkach żadnych punktów, to będę się poważnie zastanawiał nad rezygnacją. W tych trudnych meczach wyjazdowych walczyliśmy, jednak punktów nie ugraliśmy. Nie chcę się tłumaczyć, bo wolę walki było widać na boisku, wiadomo też w jakim składzie graliśmy... Okazało się to zbyt mało na PlusLigę. Mam nadzieję, że nowy trener to zmieni, ponownie da wiarę zawodnikom w ich własne umiejętności, wrócą do gry kontuzjowani.

Prezes Kazimierz Wierzbicki postarał się o godnego zastępcę na pana miejsce.

Tak, trener Jerzy Strumiło jest utytułowany, z większym doświadczeniem i starszy. Może będzie mu łatwiej nawiązać kontakt z zawodnikami, szczególnie z tymi "gwiazdami".

Do końca powtarzał pan, że wierzy w zawodników, że stać ich na lepszą grę. Nadal pan tak uważa?

Tak, nadal wierzę w tą drużynę, tych zawodników stać na grę w play off. Trudno oczekiwać, że trenując w siedem osób będzie się ogrywało najlepsze drużyny PlusLigi, a niestety praktycznie cały czas miałem do dyspozycji niepełny skład. Żadna drużyna nie ugrałaby nic wielkiego bez najlepszych zawodników w składzie. To jest naprawdę fajny zespół, tylko chłopakom potrzeba trenować i grać pełnym składem.

Zrezygnował pan z funkcji trenera, ale nie z pracy w klubie. Czym obecnie pan się zajmuje w Treflu?

Pracuję z młodzieżą. Moim zadaniem jest "rozkręcenie" Szkół Mistrzostwa Sportowego w Gdańsku, które sam zakładałem. Pomagam trenerowi Łobaczewskiemu, mojemu przyjacielowi w prowadzeniu juniorów i myślę, że jak na razie tak będzie.

Dostał pan propozycję zajęcia stanowiska asystenta Jerzego Strumiło, z której pan zrezygnował.

Tak, od razu trener Strumiło zaproponował mi objęcie stanowiska drugiego trenera. Powiedziałem, że jak najbardziej służę pomocą, jakimiś informacjami, które ewentualnie mogę mu przekazać. Jednak drugim trenerem jest Robert Bałuszyński, którego ja osobiście ściągnąłem do drużyny. Wydaje mi się, że może nawet dla dobra atmosfery, lepiej aby mnie nie było w tej drużynie.

Można powiedzieć, że pan "stworzył" ten zespół. Decyzja o dymisji była dla pana tym trudniejsza do podjęcia?

Była trudna, ponieważ pracuję w tym klubie trzy lata. Awansowałem z tymi chłopakami z drugiej do pierwszej ligi, a później do PlusLigi. Jednak tak jak powiedziałem, zrobiłem to dla dobra tego zespołu. Mam nadzieję, że zmiana trenera wyjdzie chłopakom na dobre i życzę im jak najlepiej.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie