reklama

Zmiana trendu w branży budowlanej zwiastuje kryzys całej gospodarki?

AIP
<br>
Joanna Urbaniec / Polska Press
Po dziesięciu latach wzrostu (2008-2018) osiągnęliśmy szczyt w światowym cyklu budowlanym: rok 2018 był punktem zwrotnym. Budownictwo jest obecnie gorzej przygotowane na pogorszenie koniunktury niż w 2008 roku, co jest kluczowe, ponieważ budownictwo odpowiada za około 10 proc. całej aktywności gospodarczej w skali globalnej.

Z analiz Euler Hermes, wiodącego globalnego ubezpieczyciela należności handlowych wynika, że po dziesięciu latach wzrostu (2008-2018) osiągnęliśmy szczyt w globalnym cyklu wzrostu koniunktury budowlanej. Rok 2018 był punktem zwrotnym na podstawie unikalnych, własnych danych Euler Hermes dotyczących milionów firm działających w 70 krajach. Wzrost w tej branży powinien stopniowo wyhamowywać do +3,0% w 2019 roku z +3,5% r/r w 2018 roku.

W ciągu ostatniej dekady za największą częścią wzrostu w skali globalnej stały rynki wschodzące (+57% od 2008 r.), podczas gdy rynki rozwinięte nie odzyskały nawet w pełni wartości charakteryzujących je przed kryzysem (lata 2007-2008). Idąc dalej – spowolnienie tempa wzrostu PKB oraz bardziej rygorystyczne warunki finansowe i monetarne wpłyną na spowolnienie w sektorze mieszkaniowym (+3% r/r w 2019 r., po +3,5% r/r w 2018 r. i +4% r/r w 2017 r.). Niezbędna dyscyplina fiskalna i impet rozwoju handlu elektronicznego mogą zaś tłumaczyć ograniczenie wzrostu, jakiego spodziewamy się w segmentach infrastruktury i komercyjnym.

Zgodnie z opiniami ekspertów Euler Hermes działających na poszczególnych lokalnych rynkach, opracowujących ich analizy w zakresie popytu, rentowności, płynności i otoczenia biznesowego, sektor budowlany nie był w stanie zbudować buforów (finansowych) i w pełni zregenerować się po kryzysie z 2008 roku, pomimo zdrowego, ekspansywnego cyklu koniunkturalnego dla tego sektora na świecie.

Płynność historycznie była i pozostaje obecnie największą bolączką dla branży w skali światowej – średni wskaźnik DSO (Days Sales Outstanding – okres obiegu należności) w sektorze budowlanym utrzymuje się na poziomie 85 dni, co wskazuje, że budownictwo pozostaje w pierwszej trójce sektorów o najgorszych wynikach w zakresie opóźnień płatności.

Na niektórych z największych rynków budowlanych popyt ledwo drgnął. Wolumen wzrostu w budownictwie gospodarek rozwiniętych był ujemny (-0,4% CAGR) podczas obecnego światowego cyklu budowlanego (od 2008 do chwili obecnej). Na niektórych z największych rynków budowlanych, takich jak Francja, Niemcy, Włochy i USA, popyt wciąż nie powrócił do poziomu sprzed kryzysu.

Rentowność również była pod coraz większą presją rosnących kosztów składowych, w szczególności kosztów pracy.

Pierwszą oznaką zmiany sytuacji jest fakt, że w najnowszych statystykach widoczne jest pogorszenie w odniesieniu do liczby niewypłacalności występujące równocześnie na szerokim obszarze geograficznym: w ciągu pierwszych III kwartałów 2018 r. odnotowaliśmy na całym świecie 41 przypadków niewypłacalności znacznych graczy w tym sektorze (+7 r/r), więcej niż w tym samym czasie w sektorze handlowym (39).

– Rosnąca w ostatnim dziesięcioleciu branża budowlana nie "naprawiła dachu, gdy świeciło słońce", by zacytować J.F. Kennedy'ego. Według naszych własnych danych średnie oceny ryzyka sektorowego uwzględniające popyt, rentowność i płynność nie poprawiły się w odniesieniu do kilkunastu milionów firm budowlanych z 70 krajów. W efekcie sektor budowlany jest mniej przygotowany niż był na zbliżający się spadek koniunktury – powiedział Ludovic Subran, szef globalnego działu badań makroekonomicznych w Allianz i główny ekonomista Euler Hermes.

Sektor budowlany jest z całą pewnością poważnym kandydatem do stania się największą ofiarą kolejnego kryzysu. Trzeba to powiedzieć wprost, ponieważ budownictwo jest ważną częścią wszystkich gospodarek (zarówno rozwiniętych jak i wschodzących), wyraźnie tym samym wpływając na powiększanie lub zmniejszanie cyklicznej recesji.

Prognozy na 2019 r. dla największych rynków budowlanych

1. Stany Zjednoczone:
Budownictwo wzrosło o +3% r/r w 2018 roku i wzrośnie o +2,1% r/r w 2019 roku. Na rynku mieszkaniowym pojawiają się sygnały ostrzegawcze. Zapotrzebowanie i marże operacyjne pozostają poniżej poziomu sprzed kryzysu.

2. Chiny:
Budownictwo wzrosło o +4,2% r/r w 2018 roku i jak spodziewamy się o +4% r/r w 2019 roku. Rosnąca dźwignia finansowa i wysokie ryzyko płynności.

3. Francja:
Budownictwo wzrosło o +1,6% r/r w 2018 roku i jak prognozujemy o +1,5% w 2019 roku. Słabnący popyt i marże operacyjne. Płynność, po długim okresie poprawy, zaczyna wykazywać pierwsze oznaki pogorszenia.

4. Wielka Brytania:
Budownictwo wzrosło o +0,5% r/r w 2018 roku i wzrośnie o kolejne +1,5% w 2019 roku. Ożywienie popytu, ale zahamowanie rentowności i pogorszenie płynności. Niepewność w kwestii Brexitu wpływa na ufność (i chęć do zwiększania wydatków) firm jak i konsumentów.

5. Niemcy:
Budownictwo wzrosło o +2,9% r/r w 2018 roku i zapewne wzrośnie o +2,8% r/r w 2019 roku. Solidny popyt i rentowność. Jednak płynność przestała się już poprawiać i wykazuje pierwsze oznaki pogorszenia.

Chcesz być dobrze poinformowany w tematach budżetu domowego, prowadzenia biznesu i ważnych zmian w prawie? Kliknij w ten tekst i polub nas na Facebooku! Naprawdę warto!

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Zmiana trendu w branży budowlanej zwiastuje kryzys całej gospodarki? - Strefa Biznesu

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ewa

Kto pisał ludzie??? Nie mozna by tego napisać prosto i po ludzku? Chodzi po prostu o to ze ludzie młodzi i nie tylko ale w większości wyjechali za granice.Unia zepsuła ludzi i pracowników.W Polsce nie ma kto pracować.Zamówienia publiczne oszalały Urzędy chcą wykonać inwestycje za darmo i wycisnąć z wykonawcy ostatnie soki i wypić krew. Na budowach nie ma kto pracować.Nie ma ludzi żadnych do pracy a ci którzy pozostali chcą zarabiać po 20 zl za godzine i wyżej i to juz netto po odliczeniu Zusu.A biedny pracodawca nie ma mu z czego zapłacić bo jak policzy tyle pieniędzy za robote w przetargu to roboty nie będzie mial wcale. Liczy sie w Polsce cena a nie jakość. Jak najtaniej i byle jak.Bo urzędnicy wydają nie własne pieniądze i nie szanują ich. Nie maja pojęcia ile pracy siły i nerwów przechodzi pracodawca aby najpierw robote wygrać potem zrobic wszystko zapłacić i zeby mu cos zostało. Żyjemy w kraju nędzy ...

Dodaj ogłoszenie