Złotowłosa Adelgunda i anioł. Co kryje kościół Św. Jana w Gdańsku?

Grazyna Antoniewicz
Złotowłosa Adelgunda klęcząca pod krzyżem fot. Iwona Berent
Miała blond włosy i zaledwie 10 lat, gdy zmarła. Adelgunda, ukochana jedynaczka Zachariasza i Katarzyny Zappio. Została pochowana w jasnej sukience, w rodzinnej krypcie. Jak wyglądała, można zobaczyć na epitafium, które ufundowali zrozpaczeni rodzice w kościele Świętego Jana - pisze Grażyna Antoniewicz

Jednym z najcenniejszych zabytków, które ostatnio wróciły do świątyni, jest epitafium poświęcone zmarłej córeczce Zachariasza Zappio Adelgundzie - opowiada Iwona Berent, kierownik biura odbudowy kościoła Świętego Jana w Gdańsku. - Od końca lat 80. dwudziestego wieku wisiało w bazylice Mariackiej w Gdańsku.

W obrazie głównym epitafium widnieje Chrystus ubiczowany, adorowany przez dwa anioły, a obraz górny przedstawia zmarłą córeczkę donatora świątyni. W bocznych uszakach są portrety Zachariasza Zappio i jego żony Katarzyny. Obrazy malowane są na blasze miedzianej.

- To wysokiej klasy dzieło sztuki - zapewnia Iwona Berent. - Zachwyca artyzm nieznanego malarza. Koronki, biżuteria i inne detale na portretach Katarzyny Zappio i jej córki Adelgundy oddane są z wyjątkową precyzją.

Zachariasz Zappio
Nie wiadomo, gdzie i kiedy urodził się Zachariasz Zappio ani z jakiego rodu pochodził. Przybył do Gdańska w 1644 roku. Zaczynał od handlu zbożem. Zawierał korzystne transakcje. Niebawem stał się właścicielem okazałego spichrza przy ulicy Chmielnej i dorobił się browaru, już jako majętny kupiec około 1649 poślubił przybyłą z Bremy Katarzynę.

Mieszkał w Gdańsku na Głównym Mieście. Szybko zyskał wysoką pozycję społeczną. Świadczyć może o tym fakt, iż zasiadał w zarządzie Trzeciego Ordynku, czyli kolegium powołanego przez króla Zygmunta Starego, jako reprezentacja kupców i rzemieślników. Przez wiele lat pełnił funkcję przewodniczącego rady kościoła św. Jana. Dbał o stan świątyni. Był odpowiedzialny za finanse i sprawy budowlane. Własnym kosztem ufundował wyposażenie. Jeszcze do czasów II wojny światowej 18 z 23 lichtarzy kościoła św. Jana pochodziło właśnie z fundacji Zappio.

70 razy ojciec chrzestny
Zachariasz Zappio rozdzielał rocznie 300 zapomóg dla najbiedniejszych. Wspierał wdowy i studentów, a - jeśli wierzyć księgom - ponad siedemdziesiąt razy występował w roli ojca chrzestnego. Był to jeden ze sposobów wspierania dzieci biedoty gdańskiej.
Aby usprawnić świadczenie pomocy, wybił specjalną ołowianą monetę - kontramarkę. Stała się ona walutą, za którą najbiedniejsi gdańszczanie mogli otrzymać pomoc i także opiekę medyczną.

Po Zachariaszu Zappio pozostał należący do niego dworek, w dzielnicy Gdańsk Wrzeszcz (była to letnia rezydencja kupca). Dzisiaj mieści się tu przedszkole.

Najwybitniejszym gościem Zachariasza Zappio był król Jan III Sobieski, który zjawił się tu wraz z królową Marysieńką latem 1677 roku.

Podobno polski król, który jak mało kto znał się na piwie, radził kupcowi, by ten do produkowanego w jego gdańskim browarze (przy ul. Czopowej) piwa używał wody czerpanej z bijącego na terenie wrzeszczańskiej rezydencji "Cudownego zdroju". Wiele lat później w letniej rezydencji Zachariasza Zappio gościł również król August II Sas, zwany Mocnym ( jak pisze profesor Jerzy Samp w "Bedekerze gdańskim").

Rodzinna krypta i trumna bez wieka
W maju 2006 roku pod ścianą północną świątyni, podczas prac przy odbudowie posadzki, odkryto cztery krypty. Do jednej z nich prowadziły schody i żelazne drzwi z symbolem krzyża. Wewnątrz znajdowała się dobrze zachowana trumna, niestety już bez wieka.
Na ścianie południowej krypty widoczna była namalowana czarną farbą data 1664. Jest to rok śmierci Adelgundy Zappio.

Przed I wojną światową, w 1913 roku, gdy instalowano ogrzewanie parowe, archeolodzy wkroczyli do krypty rodziny Zappio Wtedy trumny rodziców i dziecka były na swoim miejscu. W najmniejszej z nich, oprócz resztek kości i nieźle zachowanej jasnej sukienki przetykanej złotą nitką, natrafiono na mały skórzany bucik oraz poduszeczkę z wetkniętą weń szpilką. Była to oczywiście trumna przedwcześnie zmarłej małej Adelgundy

- Krypta zakryta jest ciężką płytą, ale można ją odsłonić i wejść do niej. Trzeba się jednak wcześniej umówić - mówi Iwona Berent. - Ciekawostką jest, że po wybudowaniu krypty w XVII wieku wykonano w niej wentylację.

Biblioteka kupca i jego testament
Zachariasz Zappio sporządził testament, w którym przekazywał kościołowi sumę 33 146 florenów. W szczegółowych dyspozycjach, w punkcie pierwszym, zapisał Zappio, że odsetki od jego kapitału w wysokości 300 florenów rocznie należy przeznaczać na potrzeby biblioteki przy kościele św. Jana. Biblioteki, którą sam ufundował. Pod względem ilościowym był to księgozbiór skromny.

Jednakże wszyscy, którzy się z tą biblioteką zetknęli, stwierdzali zgodnie, że posiadała dzieła wartościowe oraz rzadkie, które mogły być chlubą największych nawet zbiorów. Podczas działań wojennych w marcu 1945 r. kościół św. Jana został poważnie uszkodzony. Pomieszczenie biblioteczne szczęśliwie ocalało, a zbiory trafiły do Biblioteki Gdańskiej Polskiej Akademii Nauk.

Tylko małą ich część, niestety, tych najstarszych i najcenniejszych, ewakuowano. Gdy zbliżał się front, skrzynie z książkami dotarły do wsi Świncz koło Pruszcza Gdańskiego. Kiedy zostały odnalezione, były przemoczone i zapleśniałe - w większości nie nadawały się już do konserwacji.

Marność nad marnościami
- Epitafium Adelgundy jest złocone i bogato dekorowane ornamentem małżowinowo-chrzą- stkowym oraz licznymi figurami aniołków - mówi Iwona Berent. - Szczególnie ciekawy jest anioł na dolnym gzymsie stojący na czaszce i piszczelach. Puszcza bańki mydlane, co symbolizuje ulotność życia.

- Piękne są gzymsy, kręcone kolumny, tablice malowane na czarno i polerowane. Imitują czarny marmur - dodaje pani Iwona .
Inskrypcje na drewnianych gzymsach wykonane są z blachy cynowej i dekorowane drobnymi elementami z masy perłowej. W niszach po bokach obrazu głównego stoją pełnoplastyczne figury alegoryczne - Wiara i Nadzieja.

Historyczne wyposażenie gdańskiej świątyni pod koniec wojny zostało zabezpieczone i wywiezione na Żuławy do kościołów ewangelickich. Gdzie ukryto epitafium Adelgundy - nie wiadomo. Ważne jest jednak, że wróciło. W gdańskim kościele św. Jana zachowały się oryginalne uchwyty i i zawiesia od epitafium, więc Adelgunda wisi na dawnym miejscu. Warto je zobaczyć.

***

Niezwykłe epitafium oglądać można codziennie w gdańskim kościele św. Jana, przy ul. Świętojańskiej 50, w godz. 10-18.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie