Złote Lwy dla "Wszystkich naszych strachów", czyli zwycięzcy i pokonani 46. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
Karolina Misztal
"Życzyłbym sobie i nam, żeby nikt w naszym pięknym kraju nie czuł się obco i nie czuł się zaszczuty. Wszystkie nasze strachy możemy pokonać, jeśli będziemy wobec siebie czuli i uważni" - mówił producent "Wszystkich naszych strachów" na gali rozdania nagród.

- Nie wiem, czy Złote Lwy działają jak złota rybka, ale chciałbym, żeby ten film trafił na antenę Telewizji Polskiej - mówił podczas gali rozdania nagród Kuba Kosma, producent "Wszystkich naszych strachów", zwycięskiego filmu 46. festiwalu filmowego w Gdyni. Dodał też: - Życzyłbym sobie i nam, żeby nikt w naszym pięknym kraju nie czuł się obco i nie czuł się zaszczuty. Wszystkie nasze strachy możemy pokonać, jeśli będziemy wobec siebie czuli i uważni.

Zwycięzca mógł być tylko jeden. I był. Film, który wyreżyserowali Łukasz Ronduda i Łukasz Gutt już po pierwszym pokazie stał się jednym z faworytów do Złotych Lwów. Wcześniej nagrodzili go akredytowani przy festiwalu dziennikarze. Niespodzianki więc nie było, a publiczność w Teatrze Muzycznym werdykt przyjęła euforycznie.

Ten film jest bowiem jak lustro. Można się w nim przejrzeć i zrobić rachunek sumienia. Bez względu na to, po której stronie podzielonej Polski się jest.

Łukasz Ronduda po gali mówił, że film opowiada o osobach wierzących, które bardzo poważnie traktują swoją wiarę i starają się ją łączyć ze swoją orientacją seksualną.

- To są osoby LGBT. I paradoksalnie te osoby znalazły się w tej chwili na linii jakiejś wojny kulturowej, która się u nas toczy. I są wykluczone zarówno z jednej jak i z drugiej wspólnoty. A my uważamy, że w tych osobach jest wielka szansa na pojednanie, na dialog społeczny pomiędzy różnymi grupami - tłumaczył Ronduda.

Srebrne Lwy otrzymał film Jana P. Matuszyńskiego pt. "Żeby nie było śladów". Kilka lat wcześniej Matuszyński jako debiutant dostał Złote Lwy za "Ostatnia rodzinę". Jego najnowszy obraz to wstrząsająca historia zakatowania przez milicjantów na śmierć Grzegorza Przemyka.

Na pytanie, czy nie czuje niedosytu, bo srebro to nie złoto, Matuszyński odparł tak: - Pamiętam, jak przed laty Krzysztof Zanussi opowiadał nam, studentom, że artysta filmowy nigdy nie ma poczucia sukcesu, bo kiedy odbiera jakąś nagrodę, to jest już myślami przy nowym projekcie. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby jak najwięcej ludzi obejrzało ten film i o nim dyskutowało.

Niekwestionowanym zwycięzcą festiwalowym był też film "Inni ludzie" Aleksandry Terpińskiej. To nie tylko nagroda dla reżyserki za debiut, ale także za pierwszoplanową rolę męską. Odebrał ją Jacek Beler, który do tej pory grywał niewielkie role w polskim kinie. Ta była pierwszą, główną rolą, którą zagrał fenomenalnie.

- Wszyscy daliśmy z siebie wszystko. Zaryzykowaliśmy, żeby zrobić taki film - mówił Beler, trzymając już w ręku statuetkę. Pytany o emocje przyznał, że odbierając telefony i gratulacje nie był w stanie powstrzymać łez i drżenia.

Beler wygrał w najmocniejszej konkurencji tego festiwalu. Bo od lat wiadomo, że polskie kino stoi fantastycznymi aktorami. Tomasz Ziętek wydaje się być największym przegranym. Do końca robiono zakłady, że to on wygra. Bo pokazał prawdziwy, aktorski kunszt aż w dwóch głównych rolach filmów: "Hiacynt" i "Żeby nie było śladów".

Sam Tomasz Ziętek już po gali, odbierając gratulacje za wspaniałe role i słysząc od kobiet, zwłaszcza, że to on miał wygrać, odpowiadał żartem, a ile pani na mnie postawiła? Jednak w pewnym sensie wygrał. Bo publiczność pokochała go i ze wschodzącej gwiazdy stał się gwiazdą utrwaloną na tym festiwalu. Kiedy szedł po czerwonym dywanie, fanki stojące przy barierkach, wykrzykiwały co chwilę: "Kocham cię".

Najlepszą aktorką festiwalu została Maria Dębska, której się ta nagroda, po prostu, należała. Aktorka w niezwykle przekonujący sposób zagrała Kalinę Jędrusik w filmie "Bo we mnie jest seks".

Platynowe Lwy odebrała Agnieszka Holland. Człowiek z platyny, jak ją na scenie nazwano, nie ograniczyła się tylko do podziękowań. Tak jak w swoich filmach, tak też na scenie zwróciła uwagę na to co ważne, poruszyła m.in. temat uchodźców koczujących na polsko-białoruskiej granicy. Mówiła o politykach, którzy grają strachem, manipulują opinią publiczną, by utrzymać władzę, o politykach, którzy są oportunistyczni, o skorumpowanych mediach i o obojętności społecznej.

- Mówię o tym nie dlatego, że chciałam przywołać historię, która się skończyła, oddać sprawiedliwość ofiarom tamtych czasów i oświetlić ich los. Ale dlatego, że miałam świadomość, że ten czas się nie skończył. On tylko zasnął. I może powrócić w każdej chwili, jeżeli nie będziemy dostatecznie uważni. Od jakiegoś czasu mam poczucie, że to się dzieje teraz. Że szczepionka Holocaustu i gułagów przestała działać i że te czasy nienawiści bardzo łatwo mogą wrócić. A może nawet już wracają - puentowała ze sceny.

To był naprawdę udany festiwal, z bardzo dobrymi filmami, które pokazały, że polskie kino nie dało się pandemii i mówi ważnym głosem.

46 Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Konferencja po projekcji filmu "Żeby nie było śladów"

46. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych. Dwa bieguny filmowego świata

46. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Uroczysta gala

"Wszystkie nasze strachy" ze Złotymi Lwami! 46. Festiwal Pol...

Festiwal filmowy Gdynia 2021. Gwiazdy na czerwonym dywanie.

Festiwal filmowy Gdynia 2021. Gwiazdy na czerwonym dywanie. Zdjęcia

Bon na kulturę. Do wydania 400 euro!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie