Zlatan Alomerović z Lechii Gdańsk pod ostrzałem. Skandal w Wejherowie, chuligani użyli rakietnic, a delegat i sędzia kazali grać [zdjęcia]

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Gryf Wejherowo - Lechia Gdańsk Fot. Tomasz Smuga
Lechia Gdańsk wygrała w Wejherowie z Gryfem 3:2 w I rundzie Pucharu Polski. Podczas meczu doszło do skandalu, bowiem Zlatan Alomerović prawie został trafiony racą wystrzeloną z rakietnicy.

Trudno zrozumieć podejście do sytuacji delegata PZPN oraz sędziego Wojciecha Krztonia z Olsztyna. Chuligani Gryfa, wśród których byli fani zaprzyjaźnionej Arki Gdynia, urządzili polowanie na piłkarzy biało-zielonych.

Z rakietnic poleciały race w kierunku piłkarzy biało-zielonych, a jedna przeleciała o centymetry od bramkarza Lechii, Zlatana Alomerovicia. Mogło dojść do tragedii!

I inne ujęcie tego samego momentu.

Dopiero wtedy sędzia przerwał mecz, a delegata można było zobaczyć z telefonem przy uchu. Ostatecznie zapadła decyzja, dziwna i kontrowersyjna, o kontynuowaniu meczu. Trener Piotr Stokowiec był mocno zdenerwowany i pytał delegata czy bierze na siebie pełną odpowiedzialność jeśli coś się wydarzy i czy pozwoliłby na kontynuowanie meczu gdyby na boisku był jego syn.

Ostatecznie mecz został wznowiony po ponad 20 minutach z zastrzeżeniem, że kolejny incydent będzie oznaczał zakończenie spotkania i zwycięstwo Lechii walkowerem. W tym czasie Gryf prowadził 2:0. Groźba poskutkowała, bo do końca spotkania był spokój. Nie zmienia to faktu, że piłkarze Lechii mieli pełne prawo poczuć się zagrożeni na boisku i mecz nie powinien być kontynuowany.

- Nie chciałbym ustosunkowywać do tej sytuacji, bo to nie należy do mnie. Zdenerwowałem się, bo to nie jest zwykła rzecz jeśli ktoś strzela z rakietnic do piłkarzy. Pierwszy raz coś takiego widziałem, ale nie zamierzam się na ten temat wypowiadać i wolę cedzić słowa, bo nasuwają się różne myśli. Na boisku było sportowo, obie drużyny grały twardo, ale fair i z tego należy się cieszyć - powiedział po meczu trener Stokowiec.

Zjawiskowe partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk. Zachwycają swoj...

Do całej sytuacji odniósł się także bramkarz Lechii, który znalazł się pod ostrzałem z rakietnic.

- To jest dla mnie niemożliwe, że jedziemy na mecz, jest 20 samochodów policji, nie ma kibiców Lechii, a fani miejscowi robią fajerwerki i strzelają w naszym kierunku. Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim. Raca przeleciała na wysokości biodra w odległości około pół metra ode mnie. Gdybym nie odskoczył, to nie wiem, co by było. W czasie przerwy pytałem sędziego tylko o to, czy jest w stanie nam, zawodnikom, zagwarantować bezpieczeństwo i zdrowie. Nie mam problemu ze sportową walką i można było mecz kontynuować następnego dnia albo po usunięciu kibiców z trybun. Chciałem grać i wygrać sportowo mecz, ale musi być pewne bezpieczeństwo. Sędzia powiedział, że będzie decydował delegat, który nakazał grać dalej, a do pilnowania bezpieczeństwa wysłano trzech ludzi. Nie rozumiem tego - powiedział Alomerović.

CZYTAJ TAKŻE: Piekne polskie cheerleaderki

Sprawą meczu powinien zająć się PZPN i Gryf zapewne czekać będzie kara. Delegat PZPN nie chciał rozmawiać z dziennikarzami po zakończeniu meczu.

Lechia Gdańsk wygrała z Koroną Kielce 2:0 po golach Macieja Gajosa i Lukasa Haraslina

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Chyba były zawody monitorowane, czy są nagrania czy zostały zagubione, czy miejscowa Policja w Wejherowie zajęła się sprawą, czy udaje strusia,czy delegat PZPN zostanie ukarany za niedopełnienie swoich obowiązków i nie przerwanie meczu?

G
Gość

Stankiewicz,ty chorobliwie uprzedzony do Arki,kryptolechisto!!!Mecz byl miedzy Gryfem Wejcherowo,a Lechia Gdansk.Jezeli tego pan nie zauwazyl,to przypominam panu.To nie bylo boisko Arki ,to nie byla Gdynia,tylko Wejcherowo.Wiec odczep sie pan w koncu od Arki.Juz dosyc pana stronniczych artykulow.Dziennikarz powinnien byc obiektywny,ale widocznie niejest pan dziennikarzem,tylko ukrytym kibolem Lechii Gdansk.A swoja droga ,tak ta panska Lechie,wszedzie "lubia"...

G
Gość

Zamknąć stadion. Niech hołota nie stwarza zagrożenia.Klub olewa bezpieczeństwo kibiców i zawodników.

r
rav

Dziki i świnie z Las Areny miały swój dzień :)

K
KibiC

Sędzia meczu i delegat PZPN to typowi przedstawiciele zapyziałego PZPN, inaczej to ludzie niekompetentni w tym do czego zostali powołani.

O
Orunia

Wisła i Lechia zgoda od lat .

O
Orunia fan

Wisła

O
Orunia Fans

Wisła

G
Gość
25 września, 1:21, WhrHools:

Śmieciarze na farcie wygrały ale Wejherowo zapamiętały ... Beka beka i jesCze raz beka ... Lechia w 89 minucie hahahahah ... Obsrani piłkarze Lechii na stadionie Gryfa hahahahah

To tylko potwierdza że kibicowska gdynia (specialnie z małej)to margines społeczny.

G
Gość
25 września, 1:21, WhrHools:

Śmieciarze na farcie wygrały ale Wejherowo zapamiętały ... Beka beka i jesCze raz beka ... Lechia w 89 minucie hahahahah ... Obsrani piłkarze Lechii na stadionie Gryfa hahahahah

Jedzie ci z mordy i [wulgaryzm] śledziami

W
WhrHools

Śmieciarze na farcie wygrały ale Wejherowo zapamiętały ... Beka beka i jesCze raz beka ... Lechia w 89 minucie hahahahah ... Obsrani piłkarze Lechii na stadionie Gryfa hahahahah

Dodaj ogłoszenie