Zjawisko wypalenia zawodowego dotyka również osób młodych, z krótkim stażem pracy. Co zrobić, aby go uniknąć? Radzi psycholog

Leszek Rudziński
Leszek Rudziński
Badanie przeprowadzone na zlecenie firmy doradczej Deloitte pokazuje, aż 46 proc. osób pokolenia Z i 45 proc. millenialsów czuje wypalenie zawodowe.
Badanie przeprowadzone na zlecenie firmy doradczej Deloitte pokazuje, aż 46 proc. osób pokolenia Z i 45 proc. millenialsów czuje wypalenie zawodowe. Pixabay
Skrajne zmęczenie pracą i związany z nim przewlekły stres, to dziś zjawisko powszechne. Badanie przeprowadzone na zlecenie firmy doradczej Deloitte pokazuje, aż 46 proc. osób pokolenia Z i 45 proc. millenialsów czuje wypalenie zawodowe. O tym, jak ustrzec się zawodowej niemocy, radzi w rozmowie ze Strefą Biznesu dr Patrycja Stawiarska, psycholog z Uniwersytetu SWPS, specjalizująca się w psychologii zdrowia i jakości życia.

Na przestrzeni lat zmieniało się wyobrażenie o tym, czym jest wypalenie zawodowe. Jak dzisiaj moglibyśmy określić to zjawisko?

W najnowszych klasyfikacjach mówimy o wypaleniu zawodowym, jako pewnym syndromie zawodowym - o dość identyfikowalnych właściwościach - który jest bezpośrednio związany z przewlekłym stresem zawodowym. Jednak ten stres przekłada się też na sferę prywatną. Dochodzimy do sytuacji, że nie możemy sobie z tym stresem poradzić, więc jesteśmy coraz bardziej wyczerpani i rozczarowani. I to jest clou wypalenia.

Jak to wyczerpanie i rozczarowanie się objawiają? I kiedy następują?

Mamy kilka komponentów, które wchodzą w skład wypalenia. Przede wszystkim mówimy o wyczerpaniu psychofizycznym. Dawniej mówiło się jedynie o wyczerpaniu emocjonalnym, gdy wstawialiśmy zmęczeni, nie mieliśmy ochoty iść do pracy. W tej chwili zwracamy uwagę, że to, co się dzieje w ludzkiej głowie, przekłada się na ciało i odwrotnie. Więc nie mamy też siły fizycznie – nie mamy siły wstać, czujemy że wszystko nas boli. Nie wiemy do końca dlaczego, ale czujemy, że jak o myślimy o pracy, to coś jest nie tak. Kiedyś jakoś się zwarłem, wstałem do tej pracy, miałem więcej siły, żeby się dłużej to robić, ale teraz już tę granicę przeszedłem. I to jest to wyczerpanie. Do tego dochodzi istotny komponent rozczarowania. Dobrze by było, aby praca nam dawała poczucie satysfakcji, sensu, spełnienia. Jeśli tak się nie dzieje, to następuje rozczarowanie. Oczywiście nie jest tak, że najpierw jest wyczerpanie, a potem od razu rozczarowanie. Tutaj trudno postawić jasną granicę. To będzie się na siebie nakładać, ale rzeczywiście zaczyna się od tego zmęczenia, bo im człowiek bardziej wyczerpany, tym inne obszary się bardziej angażują.

Czego jeszcze możemy spodziewać się, jeśli dopadnie nas zawodowe wypalenie?

Trzecim komponentem jest obniżone poczucie efektywności zawodowej. Dla przykładu: „ja coraz więcej pracuję i coraz bardziej czuję, że nie daję rady; czuję, że te efekty nie są takie, jakie powinny być”. To szczególnie widoczne jest w zawodach użyteczności publicznej, jak na przykład lekarz. On wie, że powinien się angażować, rozmawiać z pacjentem, być cierpliwy, bo to są elementy jego roli zawodowej. Ale nie ma na to siły, ma dosyć, chciałby jak najszybciej skończyć dyżur. Ale jest to błędne koło - mam poczucie, że nie wykonuję dobrze swojej pracy, więc próbuję bardziej, ale i tak mi to nie wychodzi, bo jestem zbyt wyczerpany i rozczarowany. Wówczas mam poczucie, że nie jestem efektywny w tym co robię. Czwartym składnikiem (komponentem) wypalenia jest depersonalizacja, czyli brak zaangażowania w relacje z klientem. Na przykład gdy lekarz traktuje pacjenta trochę przedmiotowo, nie angażuje się, bo nie ma na to siły, więc wypisze receptę, powie: „proszę iść do domu”, nie wchodzi głębiej w to, że temu pacjentowi może trzeba lepiej wytłumaczyć jego położenie, zrozumieć jego emocje w danym momencie. Można zatem powiedzieć, że te cztery komponenty są najbardziej istotne.

Czy ten moment graniczny jest widoczny dla nas samych lub osób z naszego otoczenia? Jesteśmy w stanie zauważyć, że zaczęliśmy się wypalać?

Człowiek w procesie wypalenia długo będzie chodził do pracy, bo przecież nikt z nas nie siada i nie mówi: „to ja już dzisiaj dziękuję, bo praca mi nie daje satysfakcji”. Tu jeszcze wchodzi ocena subiektywna - na ile to, czego ode mnie wymagają jest dostosowane do tego, co mi „dają”. Jeśli czuję, że nie jestem wynagradzany za to, co z siebie daję - nie chodzi tylko o pieniądze, ale na przykład dowartościowanie, poczucie tego, że robię coś dobrze, że ktoś mi o tym powiedział, czyli kwestia samooceny - to te skutki są jeszcze bardziej bolesne.

Czy nasze cechy indywidualne, jak np. osobowość, czy temperament sprawiają, że jesteśmy bardziej narażeni naw wypalenie?

Cechy indywidulane mają znacznie, chociaż badania pokazują, że psychospołeczne warunki pracy wydają się mieć nad nimi prymat. Jednak oczywiście cechy osobowościowe – na przykład wysoki poziom introwersji, czy wysoki poziom lęku jako cechy, czy wysoka reaktywność emocjonalna - mogą stanowić jakiś czynnik utrudniający tę adaptację do warunków zawodowych. A warto pamiętać, że warunki zawodowe, to nie tylko wykonywanie pracy, ale na przykład także ludzie dookoła.

Jaka jest skala zjawiska wypalenia zawodowego? Czy są jakieś dane mówiące, jak wielu osób ono dotyka?

Skala zjawiska raczej omawiana jest w odniesieniu do konkretnych grup zawodowych. Jednak w ostatnich latach obserwujemy niepokojące zjawisko wypalenia u osób młodych, z krótkim stażem pracy. Dotyczy to zwłaszcza niektórych zawodów, jak lekarze, nauczyciele. Obserwujemy również generalnie wzrost wyczerpania związany z dużą intensywnością życia zawodowego i stale rosnącymi wymaganiami.

Mówiliśmy o trudnej pracy lekarzy. Czy są zatem przedstawiciele konkretnych zawodów, którzy są bardziej narażeni na wypalanie zawodowe?

Na początku mówiono o wypaleniu, jako o kompleksie elementów, który występuje u ludzi, którzy pracują z ludźmi - w pewien określony sposób angażujący emocjonalnie. Mówimy tutaj o takich zawodach, jak na przykład lekarz, policjant, nauczyciel, strażak, czy ratownik medyczny, a więc ludzie silnie zaangażowani. Jednak dzisiaj wypalają się też ludzie, którzy nie mają tej perspektywy lub mają ją w mniejszym zakresie. Stąd wypalenie rozszerza swoją definicję i myślę, że będzie jeszcze bardziej rozszerzało. Wśród ludzi pracujących z komputerami, czy na przykład na taśmie produkcyjnej, widzimy, że te elementy rozczarowania - poczucia stresu zawodowego i w konsekwencji wypalenia. Zdarzają się one także wówczas, gdy pracujemy poniżej swoich kwalifikacji - na przykład pracujemy na produkcji, będąc po studiach.

Załóżmy, że mamy człowieka, który wkręca całymi dniami śrubki do jakieś maszyny i nie widzi większego sensu w tym, co robi. Czy jeśli będzie miał on świadomość, że jego praca jest częścią większej całości, jest wartościowa, to wpłynie to na poczucie sensu i w konsekwencji może zapobiec wypaleniu?

Tak, jak najbardziej. Czym innym są wymagania wobec pracownika, a czym innym jest poczucie kontroli i pewnej decyzyjności. Każdy z nas ma potrzebę, żeby wiedzieć, że to, co robi w ramach pracy ma jakiś sens, czemuś służy, jest jakimś ważnym elementem większej całości. I jeżeli człowiek ma to poczucie wpływu - obojętne, czy to jest wkręcanie śrubki, czy praca w zawodach medycznych - to wtedy łatwiej się mu angażować, rozumieć i czuć się ważnym w tym procesie robienia czegoś. Ale pamiętajmy też, że ludzie są zróżnicowani w zakresie potrzeby takiej kontroli, więc trzeba brać pod uwagę czynniki indywidualne. Są ludzie, którzy mają wewnętrzne umiejscowienie tej kontroli, próbują odpowiadać za różne rzeczy, panować nad różnymi rzeczami, mieć wpływ, a są tacy, którzy bardziej oddają to światu zewnętrznemu.

A co z niedopasowaniem pracownika do miejsca pracy. Zdarza się, że ktoś wykonuje zawód, którego nie lubi, ale jest on opłacalny finansowo. Czy w takiej sytuacji może nastąpić wypalenie?

Widzimy dosyć wyraźnie, że pieniądze i wynagrodzenie finansowe w dzisiejszych czasach są bardzo ważnym elementem. Jeśli zarabiam dużo, to nawet gdy nikt ode mnie za dużo nie wymaga lub nie lubię tego co robię, to przez jakiś czas będzie działało. Na przykład, gdy młody człowiek po studiach pójdzie do rodzinnej firmy, gdzie nie musi zbyt dużo robić, ale dużo mu płacą. Przez jakiś czas to działa, ale człowiek w pracy potrzebuje pewnego dowartościowania ego, aby kształtowała się pozytywnie jego samoocena. Chce także wiedzieć, że to co robi jest ważne i potrzebne. To jest element nagrody, tak samo ważny jak ten finansowy, a nawet chwilami można zaryzykować twierdzenie, że ważniejszy. Oczywiście taka osoba, która zarabia dużo pieniędzy będzie pracować, zwłaszcza jeśli ma na utrzymaniu rodzinę. Natomiast to nie ochroni jej przed wypaleniem, jeżeli będzie czuł się zniechęcony i niedowartościowany, na przykład pracując poniżej swoich kwalifikacji. Reasumując - same pieniądze szczęścia nie dają i od wypalenia mogą nie uchronić. Praca jest obok rodziny drugą najważniejszą aktywnością w naszym życiu i ona w dużym stopniu kształtuje naszą tożsamość.

Czy wypalenie ma związek z zawodową hierarchią? Na przykład menager, mający większą odpowiedzialność, wypali się szybciej niż pracownik niższego szczebla?

Może tak być. Hierarchia, czyli wymagania, które związane są z dużą odpowiedzialnością za innych, czy z podejmowaniem istotnych decyzji, mogą bardziej obciążać. Ale i tu chodzi o subiektywną ocenę. Jeżeli manager czuje, że dobrze zarządza zespołem ludzkim, dobrze radzi sobie z tym, co w ramach tego zespołu ma się dziać i jakie decyzje będą zapadać, to jego zasoby wystarczają mu na te potężne wymagania. Gorzej będzie wtedy, kiedy ma zażądać tym zespołem ludzkim, podejmować różne ważne decyzje, a nie czuje się bardzo do tego kompetentny. Wówczas ryzyko wypalenia zaczyna wtedy rosnąć.

Z drugiej strony, czy to nie jest tak, że im większy entuzjazm, tym większe rozczarowanie, a co za tym idzie szybsze wypalenie?

Jest takie mądre zdanie, wypowiedziane w egzystencjalnym modelu wypalenia, że „nie wypali się nigdy ten, kto nie zapłonął”. Czyli mam wyobrażenia na temat pracy, którą mam wykonywać, oczekiwania wobec samego siebie, ale nie do końca wiem, jak to jest. Dla przykładu kończę studia, chcę być lekarzem, wyobrażam sobie jak będę pomagać ludziom, ratować ludzkie życie, a potem przychodzi nagle moment, który pokazuje, że to nie do końca tak działa. Wówczas ten upadek lub jak my to mówimy - „poobijanie się”, jest dużo bardziej dotkliwe. Im większe wymagania, które stawiam sobie i oczekiwania związane z pracą (jak ja ją widzę) są nieadekwatne do rzeczywistości, wówczas ryzyko wypalenia rośnie. Z kolei im bardziej ocena jest realistyczna, tym ryzyko „poobijania się” będzie mniejsze.

Zmieniły się nieco warunki gry w sektorze pracy. Czy praca zdalna może prowadzić do szybszego wypalenia, na przykład ze względu na ograniczenie relacji interpersonalnych, czy konieczności zmierzenia się z nowymi kompetencjami technologicznymi?

Jak najbardziej tak. Wszystko zależy jak pandemia zmieniła danej osobie warunki, do których była przystosowana i przyzwyczajona. Ale i tu kwestie indywidualne są bardzo ważne. Wyobraźmy sobie nauczyciela, który pracuje w szkole, a przeszedł na zdalne nauczanie. Weźmy pod uwagę nauczyciela, który wie jak to zrobić, jak skorzystać z narzędzi, zaangażować klasę na odległość. Z drugiej strony weźmy takiego, który nigdy w życiu nie prowadził zajęć online. Nie wie nawet jak uruchomić prezentację, a nagle musi prowadzić lekcje na odległość. Więc znowu, im bardziej mamy zasoby, czyli wiedzę i kompetencje, tym ryzyko, że ta sytuacja się na nas negatywnie odbije będzie mniejsze. Podczas pandemii doszedł także czynnik zmiany relacji międzyludzkich. Ograniczyła się jakość kontaktów. Jeśli nie mamy zasobów, to rozczarowanie może być dużo większe, na przykład prowadząc zajęcia, gdzie nie ma zwykłej interakcji.

Co zrobić, aby uniknąć wypalenia zawodowego? Czy jest jakiś skuteczny złoty środek?

Najważniejsze jest, abyśmy pamiętali o tym, że mamy swoje życie - dotyczy to pracy i życia osobistego. Trzeba znaleźć te rzeczy i tę przestrzeń, które dają nam coś, co według nas, jest dla nas dobre, fajne, chcemy w tym być. Obojętnie, czy to jest jakaś grupa znajomych, z którą się spotykamy, czy to jest joga, którą uprawimy, czy jakaś inna rzecz, którą robimy. Chodzi o to, że potrzeba nam więcej uważności. Warto, żebyśmy chcieli samych siebie zapytać, co nam jest potrzebne. A my w tych czasach, które pędzą do przodu i wciąż nam coś narzucają, biegamy dookoła jak chomik, który wpada do karuzeli. A tu chodzi o to, żeby się spróbować skupić na tym co jak bym chciał, żeby się działo, pomimo tego, że jest tak jak jest. I to jest dosyć ważne, żebyśmy łapali te rzeczy, które dają nam dobre samopoczucie, które nas ochraniają przed tym co się dzieje.

Dzisiaj to ludziom umyka, bo ludzie różne rzeczy robią machinalnie. Obserwując ludzi na ulicy widzimy, że wszyscy biegną, latają po sklepach, mierzą coś, kupują. Spadła refleksyjność, żeby trochę robić to co nas cieszy. Jeśli słucham muzyki, to jej słucham - nie to że ona leci w tle, tylko ją słyszę, myślę o tym, że ją słyszę. Jak siedzę i oglądam łąkę, to patrzę na tę łąkę albo idę w góry, bo je lubię. To jest moim zdaniem bardzo istotny czynnik. Ale jest to bardzo trudne w dzisiejszych czasach, bo ludziom to umyka, nie bardzo potrafią sami to znaleźć. Chociaż zainteresowanie takimi rzeczami wzrosło czasie pandemii, czyli ludzie zaczęli szukać sobie takich obszarów, w których coś tam mogliby swojego robić. A druga rzecz - na którą nie do końca my mamy wpływ jako pracownicy - to jest zwiększanie poziomu świadomości pracodawców. Chodzi o proste rzeczy, które mogą być zrobione, żeby rzeczywiście to samopoczucie pracowników było lepsze, na przykład. popracowanie nad integracją ludzi w zespole, danie ludziom do zrozumienia, że coś robią dobrze, czy pytanie ich o zdanie.

Gdzie zgłosić się po pomoc, jeśli podejrzewamy u siebie lub u kogoś z naszych bliskich objawy wypalenia zawodowego?

Po pomoc zawsze warto zwrócić się do psychologa. Porozmawiać z nim, żeby ustalić i zrozumieć co konkretnie jest problemem – na przykład jaki aspekt pracy, a następnie jak można pracować nad poprawą jakości życia zawodowego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Strefa Biznesu - Sytuacja na rynku pracy w 2023 roku

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie