reklama

Zgrupowanie kadry z książką

Stefan TuszyńskiZaktualizowano 
Adam Korol na gdańskim AWFiS studiował 6 lat
Adam Korol na gdańskim AWFiS studiował 6 lat
- Naszym celem jest stworzenie warunków nauki dla sportowców wyczynowych, aktualnych i byłych.

U nas najwybitniejsi zawodnicy, będący długo na zgrupowaniach, mający zapełniony kalendarz startów będą mogli skończyć studia w normalnym czasie i zostać trenerami - tak dr Edward Samoraj zapowiadał rozpoczęcie działalności Wyższej Szkoły Trenerów Sportu, która w tym roku ruszy w stolicy.

- Nie oszukujmy się, AWF-y już dawno zatraciły umiejętność współzależności nauki i sportu. A wręcz sport zaczął przeszkadzać tym uczelniom. Dziś sportowcy kontynuujący karierę niechętnie zaczynają naukę na AWF, albo, jeśli tam trafiają, studiują po kilkanaście lat, bo nie są w stanie pogodzić nauki z obowiązkami reprezentanta Polski. My zorganizujemy im zajęcia na wyjeździe, podczas zgrupowania - kontynuował rektor Samoraj. - Wiemy z doświadczenia, że najlepszymi trenerami są ludzie, którzy kiedyś jako sportowcy spróbowali na własnej skórze, jakie wymagania niesie ten zawód. A AWF nastawił się na, przepraszam za określenie, klienta z ulicy, który dopiero na uczelni liźnie każdej dyscypliny.

- My nie będziemy uczyli siatkarza, jak wygląda odbicie piłki dołem, albo pływaka, co to jest nawrót. Ale zorganizujemy dla nich takich wykładowców, którzy pomogą im ich wiedzę zdobytą w czasie startów wykorzystać w czasie pracy trenerskiej - zakończył Samoraj.

Powstanie Wyższej Szkoły Trenerów Sportu było ideą Stanisława Stefana Paszczyka. Były prezes PKOl zmarł w ubiegłym roku, ale pomysł nie upadł. Wcielali go w życie Samoraj i Jerzy Dachowski, długoletni dyrektor Centralnego Ośrodka Sportu. Powstała Fundacja Kształcenia i Dokształcania Trenerów Polskich Związków Sportowych, która zbierała pieniądze na działalność uczelni.

Przez ponad rok trwało zdobywanie wszelkich potrzebnych do ruszenia WSTS zgód. Wreszcie, 15 maja tego roku, minister nauki i szkolnictwa wyższego wydał zgodę fundacji na utworzenie uczelni. 30 czerwca WSTS uzyskała wpis do rejestru szkół wyższych.

Rektorem został dr Edward Samoraj, m.in. były dziekan warszawskiej AWF oraz najwybitniejszy polski waterpolista lat 60. i 70. Kanclerzem uczelni jest Ryszard Fijałkowski, były prezes Polskiego Związku Tenisowego, organizator dużych turniejów tenisowych i prezes zarządu KS Warszawianka. Właśnie na obiektach tego klubu oraz COS (głównie Torwar) mają się odbywać zajęcia dla studentów.
Władze uczelni mają ambitne plany. Ale najpierw muszą poradzić sobie z problemami. Podstawowym są pieniądze. Uczelnię gorąco wspierają Polskie Związki Sportowe, ale same mogą sobie pozwolić tylko na drobne wpłaty. W czasie kryzysu nie jest łatwo fundacji znaleźć sponsorów. W związku z tym ustalono dość wysokie czesne: 3 tys. zł za semestr. - To na razie niezbędne, żebyśmy przetrwali pierwszy rok - przyznaje Samoraj.

Rektor liczy, że uda się rozwinąć system stypendialny przekazywany studentom sportowcom przez związki. Jest z tym kłopot, bo głównym antagonistą nowej uczelni jest... Ministerstwo Sportu i Turystyki.

Mimo iż AWF-y odstępują od sportu wyczynowego, czego dowodem jest choćby pobieranie opłat za obiekty od klubu AZS w Warszawie (o czym pisaliśmy w "Polsce"), ministerstwo trzyma twardo stronę tych uczelni. Zaangażowało się też w powstanie Akademii Trenerów przy Instytucie Sportu.
Wczoraj o porozumienie z WSTS zaapelował do ministerstwa poseł Zbigniew Pacelt, trener złotych pięcioboistów z igrzysk w Barcelonie.
WSTS zaczęła nabór I rocznika, który zacznie zajęcia w październiku. Zapisy w COS na Torwarze od poniedziałku do piątku w godz. 9-15.

Trzeba chcieć

Adam Korol, absolwent gdańskiej AWFiS, mistrz olimpijski, 3-krotny mistrz świata, który w sierpniu w Poznaniu będzie bronił tytułu mistrzowskiego.

- Nowa uczelnia tak naprawdę niczego nowego nie proponuje. Akademie Wychowania Fizycznego idą sportowcom bardzo na rękę. Prawie wszyscy mają indywidualny tok studiów, muszą być na 30 procentach zajęć. Można więc spokojnie chodzić na te wymagane, zrobić notatki a podczas zgrupowań się uczyć. Wszystko zależy od człowieka, czy chce się uczyć i skończyć studia w terminie. Ja studiowałem sześć lat, czyli rok dłużej niż powinienem.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie