Żelazne gody, czyli 65-lecie małżeństwa

Tomasz TurczynZaktualizowano 
Wacław i Jadwiga Siwiukowie wzięli ślub 18 stycznia 1944 roku
Wacław i Jadwiga Siwiukowie wzięli ślub 18 stycznia 1944 roku Ryszard Pietrasz
Jadwiga i Wacław Siwiukowie obchodzili 18 stycznia niecodzienną rocznicę - żelazne gody, czyli 65-lecie pożycia małżeńskiego. Małżonkowie mieszkają w Bobrowicach (gm. Sławno) od 1945 roku. Pani Jadwiga ma 83, a pan Wacław 89 lat. Jaki jest ich sekret na tak udane i długoletnie małżeństwo?

- Jestem osobą bardzo głęboko wierzącą w Boga - mówi 83-latka. - On towarzyszy nam przez całe życie. Uważam, że w każdym związku musi być wzajemne poszanowanie. To podstawa. W każdym małżeństwie zdarzają się różnice zdań, ale najważniejsze jest znaleźć kompromis lub umieć w odpowiednim momencie ustąpić drugiej osobie. Życie jest tylko jedno i szkoda go na kłótnie. Zawsze swoim dzieciom i wnukom powtarzamy, że z życia trzeba się starać czerpać to, co w nim najlepsze. Po prostu trzeba się umieć z niego cieszyć.

- Z wiekiem człowiek to wszystko docenia, co w młodości wydaje się mało istotne - dodaje pan Wacław, który podkreśla, że rodzina jest jego największym skarbem.

Oboje są przekonani, że w każdym małżeństwie bardzo ważne jest dopasowanie się charakterów.
- Mój mąż jest bardzo dobrym człowiekiem - stwierdza pani Jadwiga. To samo mówi pan Wacław o swojej małżonce. Poznali się w 1943 roku w miejscowości Sarny na Wołyniu. Było to podczas jednej z imprez u wspólnej koleżanki. Ona miała wówczas 17 lat, a jej przyszły mąż 23. Oboje mówią, że to była miłość od pierwszego wejrzenia. Rok później wzięli ślub w miejscowym kościele pod wezwaniem św. Antoniego.

- Wszystko działo się w czasie wojny, dlatego uroczystość była bardzo skromna, a po niej tylko obiad w gronie rodzinnym - wspominają tamte lata. W czasie wojnnej zawieruchy widzieli niejedną śmierć. Później, po zakończeniu walk mieli do wyboru wyjazd na wschód w kierunku Syberii lub na zachód. Wybrali Polskę. - Przez tydzień jechaliśmy w wagonie bydlęcym, którym przewożono dwie krowy, konie i trzodę chlewną - opowiada pani Jadwiga. - Mówiono nam, że wrócimy w nasze strony.

Życie potoczyło się jednak inaczej. Zamieszkali w Bobrowicach i sobie to bardzo chwalą. - Gdy tutaj przyjechaliśmy, było nam o tyle łatwiej, że niemal cała wieś była z Kresów Wschodnich - dodaje pan Wacław.

- Przez trzy pierwsze lata mieszkaliśmy pod jednym dachem z niemiecką rodziną i w niczym nam to nie przeszkadzało - wspomina pani Jadwiga Siwiuk. - Powierzaliśmy nawet ich opiece nasze dzieci. Później oni wyjechali do Niemiec.

Jubilaci mają siedmioro dzieci. Dochowali się ośmiorga wnuków i ośmiorga prawnuków.
- Rodzice są w naszej rodzinie ogromnym autorytetem dla nas wszystkich - podkreśla córka państwa Siwiuków, Mirosława Dąbrowska.

Uroczysty dzień rocznicy małżonkowie spędzili w towarzystwie rodziny. Z gratulacjami pospieszył także Wojciech Stefanowski, wójt gm. Sławno, który życzył jubilatom dużo zdrowia.
Jak jubilaci najchętniej spędzają zwykły dzień? Pani Jadwiga ma swoje ulubione programy telewizyjne i obowiązkowo ogląda wieczorne wiadomości. Pan Wacław jest miłośnikiem rozwiązywania krzyżówek i bardzo lubi czytać książki.

- Wszyscy jesteśmy pod wielkim wrażeniem miłości, jaką oni siebie darzą - dodaje pani Maria Dąbrowska.- Wystarczy, że tato gdzieś wyjdzie i nie ma go przez dłuższy czas, a mama już się o niego martwi. To bardzo piękne i ogromnie wzruszające. Oni są dla nas wzorem.

polecane: FLESZ: Niebawem zmiana czasu, jedna z ostatnich

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie