Zdunek: Niektórzy robią sobie z naszego klubu jaja!

Krzysztof Michalski
Przemek Swiderski
Po porażce w Daugavpils Tadeusz Zdunek, prezes Renault Zdunek Wybrzeża Gdańsk, nie ukrywa rozczarowania postawą zawodników.

Żużlowcy Wybrzeża na Łotwie pojechali przegrali 34:56. Najbardziej zawiedli Linus Sundstroem i Krzysztof Jabłoński, którzy łącznie zdobyli... 3 punkty. - Co my tutaj możemy tłumaczyć, kiedy dwaj liderzy jadą w taki sposób? Czujemy się, jakby, mówiąc kolokwialnie, robili sobie z klubu jaja. Dzisiaj zaplanowaliśmy spotkanie w klubie, na którym będziemy rozmawiali o sytuacji w drużynie - mówił wczoraj Tadeusz Zdunek. Jabłoński zawodzi od początku sezonu, zwłaszcza w meczach wyjazdowych.

Sundstroem miał udany początek rozgrywek, ale od pewnego czasu zupełnie spuścił z tonu i spisuje się fatalnie. - Mówiąc szczerze, Jabłońskiego nie chcieliśmy przed sezonem, mieliśmy na oku innych zawodników. Przychyliliśmy się jednak do próśb kibiców, którzy chcieli zobaczyć go w drużynie. Teraz ci sami kibice najgłośniej na niego narzekają - komentuje prezes. - Nie wiem co dzieje się z Sundstroemem. Odkąd przed meczem w Krakowie urodziło mu się dziecko, złapał totalny dołek formy. Nie jest to jednak żadne usprawiedliwienie, bo powinien sobie tak poukładać sprawy osobiste, żeby dobrze wywiązywać się z obowiązków wobec klubu. To jest przecież jego praca.

Jedynymi zawodnikami, którzy w Daugavpils nie zawiedli, byli Magnus Zetterstroem i Oskar Fajfer. „Zorro” powrócił do składu po długiej nieobecności i zdaniem wielu kibiców jego brak w poprzednich meczach był błędem. - Nie możemy stawiać na Magnusa, który powoli kończy karierę i powiedział nam wprost, że jeśli awansujemy do ekstraligi, on nie będzie tam jeździł - tłumaczy Zdunek. - Mamy młodych Thomsena, Krcmara czy Fajfera, który od początku sezonu nie zawodzi, pracuje nad sobą i się rozwija. Na nich musimy stawiać.

Prezes nie ukrywa irytacji postawą zawodników i ich podejściem do obowiązków. - Przygotowaliśmy świetne warunki, mamy wszystko poukładane. Jako pracodawca zrobiliśmy wszystko jak należy. Natomiast pracobiorcy nie wywiązują się z umów, które mają z nami podpisane. Zawodnicy przyjeżdżają, biorą pieniądze, wyjeżdżają i mają nas w nosie. Według umów sporządzanych przez PZMot po słabych występach potrącić możemy im tylko 5% od zdobytych punktów. I za co ja mam potrącić takiemu Jabłońskiemu, który nie punktuje? Być może będziemy renegocjowali niektóre umowy, a w przyszłym sezonie ograniczymy występy zagraniczne naszych żużlowców - zapowiada Zdunek.

Walka o finał ligi i awans wydaje się być w tej chwili poza zasięgiem. - Ten mecz podciął nam skrzydła, ale wierzyć wciąż trzeba, bo bez tego nic nie pozostaje. Brak awansu nie będzie tragedią, ale finał czy też jazda w ekstralidze przyciągną na trybuny więcej kibiców, a to będzie oznaczało więcej pieniędzy dla klubu. Przy takiej postawie drużyny kibiców będzie coraz mniej - kończy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie