Zdecydowanie nie to

    Zdecydowanie nie to

    Tomasz Lipiński

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Podczas sobotniego koncertu na gdańskiej Ołowiance mieliśmy okazję zobaczyć salę Filharmonii Bałtyckiej w nietypowej roli teatru operowego. Wystawiono "Płatnerza z Malborka" Zygfryda Wagnera (jedynego syna słynnego Ryszarda).
    Solistom "Pianopianissimo-Musiktheater" z Monachium towarzyszyła Orkiestra Filharmonii Bałtyckiej pod dyrekcją Franka Strobela.

    "Płatnerz z Malborka" skomponowany zostało w 1920 roku. Utrzymany jest w duchu postromantyzmu, z którego nadrzędnych idei w latach 20. XX wieku niewiele już pozostało. Rozbudowany aparat orkiestrowy nikogo nie rzucał już na kolana, zresztą - tak wtedy, jak i dzisiaj.

    Instrumentacja "Płatnerza z Malborka" nie jest szczególnie oryginalna, a tematyka historyczna, jak i styl narodowy w muzyce zdążyły się już wówczas nieco przeżyć. Także harmonika tej kompozycji (w dobie dodekafonii!) na pewno nie należała do awangardowych.

    Sama muzyka Zygfryda Wagnera była jednak w tym wszystkim jeszcze nie najgorsza. Najsłabsze było banalne libretto, utrzymane w dziwnym, niby-operetkowym, sentymentalnym stylu. Dzieło to, wyciągnięte po latach z dna szafy, nie mogło zachwycić współczesnego słuchacza.

    Artyści monachijskiego teatru reprezentowali dobry poziom, co jednak powiedzieć można tylko pod tym warunkiem, że ich interpretacji nie będziemy porównywać do jakichkolwiek poważnych produkcji operowych. Jeżeli myślimy o reaktywacji w Trójmieście festiwalu wagnerowskiego za sprawą takich koncertów, to raczej nie tędy droga.

    Wszystkim, którzy mogli wyrobić sobie niedoskonałe wyobrażenie o tym, czym jest tak naprawdę opera, chcę wyjaśnić: to była tylko namiastka, która z operą miała niewiele wspólnego! Teatr, a zwłaszcza teatr operowy Ryszarda Wagnera, to najwspanialsza świątynia sztuki - pełna przepychu, fantastycznych kostiumów, monumentalnych scenografii, potężnej orkiestry, wybitnych solistów - słynnych głosów wagnerowskich na wagę złota.

    Niestety, w sobotni wieczór doświadczyliśmy skutków zdecydowanie zbyt dużej dawki kompromisów - nie ta scena, nie te kostiumy, nie ta scenografia, zdecydowanie nie te projekcje multimedialne...

    Natomiast wykonanie orkiestry na pewno zasługuje na kilka ciepłych słów. Filharmonicy świetnie poradzili sobie z formą opery, z którą przecież nieczęsto mają do czynienia. Przypomina to trochę ostatnie występy orkiestry Opery Bałtyckiej, która coraz częściej koncertuje symfonicznie. Obie instytucje coraz bardziej się do siebie zbliżają?

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo