Zdalna nauka na uczelniach? Studenci wracają przed monitory komputerów. Powodem zajęć online są oszczędności

Małgorzata Meszczyńska
Małgorzata Meszczyńska
Część uczelni decyduje się na powrót do nauki zdalnej.
Część uczelni decyduje się na powrót do nauki zdalnej. LinkedIn Sales Solutions / unsplash
Wraca nauka zdalna na uczelniach. Studenci wielu uczelni w kraju mają zajęcia online. Kolejni rektorzy decydują się na taki krok, a powodem są rosnące koszty mediów i jednoczesny obowiązek wprowadzenia oszczędności. Prawo obliguje uczelnie do obniżenia w 2023 roku zużycia energii przynajmniej o 10%. To, jak tłumaczą rektoraty, w obecnej sytuacji i przy utrzymaniu zajęć stacjonarnych, jest niemal niewykonalne.

Spis treści

Nauka zdalna na uczelniach to szukanie oszczędności

Uczelnie rozważały wprowadzenie nauki zdalnej już na początku roku akademickiego. Symulacje kosztów wskazywały, że rachunki za prąd i ogrzewanie wzrosną nawet kilkukrotnie. To dla uczelnianych budżetów koszty nie do udźwignięcia – nawet pomimo tego, że szkoły wyższe zostały zakwalifikowane ustawowo do kategorii tzw. podmiotów wrażliwych. I choć uczelniom przysługuje cena maksymalna za energię elektryczną w wysokości 785 zł/MWh netto, to i tak cena dwukrotnie wyższa, niż w poprzednim roku akademickim.

Już od października więc poszczególne uczelnie szukały sposobu na oszczędności. W niektórych przypadkach było to przeorganizowanie zajęć. Wprowadzono zajęcia zdalne w wybrane dni tygodnia, skrócono tydzień zajęć od poniedziałku do czwartku. Wśród oszczędnościowych inicjatyw było też skrócenie dnia nauki – maksymalnie do godziny 18. Ograniczone zostały godziny pracy stacjonarnej uczelnianej administracji, a nawet bibliotek. Niektóre placówki oszczędzają poprzez wyłączenie części oświetlenia albo zamknięcie obiektów, które generują najwięcej kosztów. Na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie nieczynny jest np. uczelniany basen.

Studiowanie online jest sposobem na cięcie kosztów

Szansą na oszczędności okazała się też przerwa świąteczna na uczelniach, którą wiele z nich przedłużyło do połowy stycznia. Te, które na taki krok, ze względu na nagromadzenie zajęć dydaktycznych, nie mogły sobie pozwolić, w czasie pomiędzy nowym rokiem a sesją egzaminacyjną, wprowadziły tryb online.

Wśród uczelni, które prowadziły na początku stycznia zajęcia zdalne, były między innymi:

  • Katolicki Uniwersytet Lubelski,
  • Uniwersytet Warmińsko-Mazurski,
  • Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy,
  • Akademia Nauk Stosowanych w Tarnowie,
  • Akademia Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie.

Studenci też próbują oszczędzać. Nauka zdalna to brak kosztów dojazdu

Trudne do udźwignięcia koszty dotyczą nie tylko uczelni. Oszczędności szukają też sami studenci. Ich przede wszystkim dotykają wysokie koszty paliwa. W mniejszym stopniu dotyczą one studentów, którzy mieszkają w akademikach, na stancjach, czy też na uczelnię dojeżdżają komunikacją publiczną. Po kieszeni uderzają jednak tych, którzy korzystają z prywatnych samochodów.

– Nie mam możliwości przesiąść się do pociągu czy autobusu, bo tych połączeń po prostu nie ma. Dojeżdżam na studia 80 kilometrów dzienne w jedną stronę. Dotychczas było to rozwiązanie dość drogie, ale teraz staje się trudne do udźwignięcia – mówi jedna ze studentek filii UAM w Kaliszu.

Studenci, którzy korzystają z własnego środka transportu, przyznają, że w dni, gdy mają tylko kilka godzin zajęć – po prostu na uczelnię nie przyjeżdżają.

– Nie chodzi tu o lenistwo czy lekceważenie zajęć. Wykładowcy wykazują się zrozumieniem. Koledzy służą pomocą w kwestii notatek czy innych materiałów z zajęć. A bywa i tak, że wykładowcy zgadzają się na przeniesienie zajęć na inny dzień. Wtedy owszem, jesteśmy na uczelni dłużej, ale odpada konieczność przyjazdu tylko na jedne zajęcia – tłumaczą studenci.

I choć przyznają, że nauka stacjonarna bezpośrednia jest zdecydowanie bardziej efektywna – cieszą się zarówno z elastyczności wykładowców, jak i możliwości nauki w trybie online. Właśnie ze względu na koszty.

Nauka zdalna na uczelniach aż do wiosny? To możliwe

Czy po sesji egzaminacyjnej studenci wrócą do sal wykładowych, czy będą czekać na wiosnę i wyższe temperatury przed monitorami komputerów? Tego na razie nie wiadomo. W tej kwestii ostrożnie wypowiedziało się również Ministerstwo Edukacji i Nauki, które nie zamierza naciskać na uczelnie, które zdecydowały się na naukę zdalną.

Jak tłumaczy w imieniu MEiN Adrianna Całus-Polak – rzecznik prasowy resortu, prawo do określania organizacji studiów jest jednym z autonomicznych uprawnień każdej uczelni.

- Władze uczelni, podejmując decyzję o sposobie prowadzenia zajęć na danym kierunku studiów, są zobowiązane wziąć pod uwagę stan prawny i faktyczny, a także specyfikę kierunków studiów w uczelni i charakter prowadzonych zajęć. Uczelnia jest odpowiedzialna za jakość kształcenia na poszczególnych kierunkach studiów – podkreśla rzecznik MEiN.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wystawa "Biczowani" w galerii ORAC

Materiał oryginalny: Zdalna nauka na uczelniach? Studenci wracają przed monitory komputerów. Powodem zajęć online są oszczędności - Strefa Edukacji

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie