Zalani bielą i czerwienią

Tomasz RozwadowskiZaktualizowano 
Przemek Świderski
Poszanowanie dla barw i symboli narodowych jest zapisane ustawowo, jednak mało kto w Polsce się tym przejmuje.

Na czas futbolowych mistrzostw Europy cała Polska pokryła się bielą i czerwienią. Barwy narodowe są wszędzie: flagi widać na balkonach, samochodach, strojach piłkarskich noszonych na ulicy. Często towarzyszy im godło: biały orzeł na koszulkach, czapkach, szalikach, kubkach, szklankach i kieliszkach, nakładkach na lusterka samochodowe itp.

Bardzo często te flagi nie mają oficjalnie przyjętej formy prostokąta, czerwień jest zbyt jasna lub zbyt ciemna, a w dodatku flagi zdobione są napisami, logotypami różnych firm i marek albo odręcznymi zdobieniami. Trudno powiedzieć, czy fladze ozdobionej logo znanej marki piwnej należy się taka sama cześć jak fladze wywieszonej przed urzędem państwowym.
Akcja „flagowa” jest całkowicie dobrowolna i bierze w niej udział setki tysięcy Polaków. Dlaczego?

- Wywieszanie flag napędzane jest mechanizmem kąpania się w cudzej chwale - wyjaśnia dr Wiesław Baryła, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS w Sopocie. - Polska reprezentacja osiąga sukces na mistrzostwach i identyfikowanie się z nią poprzez barwy i symbole narodowe poprawia nam samopoczucie, buduje pozytywną samoocenę. Pokazywanie się z flagą i orłem podkreśla naszość, identyfikację z narodem, który poprzez swoich piłkarzy pokazuje się z dobrej strony na zewnątrz. Drugim mechanizmem jest konformizm, ludzie naśladują normy społeczne, upodabniają się do dominujących wzorców. Konformizm działa jak kula śnieżna, czyli setki tych, którzy wywiesili narodowe flagi, zmieniają się w tysiące, a tysiące w setki tysięcy. Wszystko to na zasadzie papugowania, naśladowania innych.

Może jednak w udekorowanych na biało-czerwono mieszkaniach, samochodach i ciałach wzmaga się patriotyzm?
- Jeden i drugi z wymienionych jest mechanizmem bezrefleksyjnym - komentuje dr Baryła. - Nie idzie za nim szczególne uczucie patriotyzmu.
Doktor Janusz Sibora z Uniwersytetu Gdańskiego, historyk, badacz dziejów dyplomacji oraz protokołu dyplomatycznego uważa, że flag w tym roku jest wyjątkowo dużo, nieporównywalnie więcej niż podczas ME 2014, których część rozgrywała się przecież na stadionach Polski.

- Sprawa jest złożona - ocenia dr Sibora. - Wydaje się jednak, że zmiana nastąpiła wraz ze zmianą ekipy rządzącej jesienią ubiegłego roku. Proces zapoczątkowało niesławne usunięcie flag Unii Europejskiej z budynków rządowych przez premier Beatę Szydło, eksponowanie flagi narodowej i pojawienie się patriotycznej retoryki w wypowiedziach rządzących. Ten trend bardzo prędko i sprytnie podchwyciła komercja - co najmniej dwie zagraniczne sieci handlowe eksponują swoje barwy korporacyjne, które są przypadkowo zbieżne z kolorami polskiej flagi. To jest klasyczne działanie podprogowe, komercyjne wykorzystanie symboliki kojarzącej się pozytywnie. Wykorzystanie uczuć narodowo-patriotycznych w reklamie i promocji nie jest zresztą niczym nowym. W warszawskiej gazecie wydanej wkrótce po odzyskaniu niepodległości przez Polskę znalazłem reklamę przed świętami Bożego Narodzenia, której przesłanie było takie: „Nie kupujcie niemieckich pierników z Torunia, tylko polskie Mikołajki!”. Było to jeszcze przed ostatecznym ukształtowaniem się granic i Toruń był niemiecki.

Historia chyba lubi się powtarzać, ponieważ dystrybutorem większości flag, które pokryły Polskę podczas ME, jest piwo Tyskie. Marka należy do koncernu Kompania Piwowarska SA z siedzibą w Poznaniu, a ta firma należy z kolei do ponadnarodowego konglomeratu Anheuser-Busch InBev, największego producenta piwa na świecie, posiadającego 25-proc. udział w globalnym rynku.

Rzecznika prasowego Kompanii Piwowarskiej Pawła Kwiatkowskiego zapytałem, czy nie spotkał się z negatywnymi reakcjami ludzi, którym nie podoba się zdobienie flag logo piwa i sloganami reklamowymi.
- Reakcje są wyłącznie pozytywne - mówi rzecznik. - Wszystkim bardzo podobają się nasze flagi, nasza siedziba jest zresztą nimi udekorowana.

Z Kompanii Piwowarskiej dostałem także notatkę o całym przedsięwzięciu:
„Tyskie od lat towarzyszy polskim kibicom podczas każdego dużego wydarzenia sportowego. Nie inaczej jest w tym roku - zaoferowaliśmy polskim piwoszom narzędzia, dzięki którym mogą aktywnie dopingować naszych. Ponownie pojawiły się flagi, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem kibiców - łącznie planujemy ich rozdać 1,5 mln. Ponadto na sklepowe półki trafiła limitowana seria opakowań - puszek i butelek Tyskie - z najlepszymi toastami w historii. (...) Flagi cieszą się tak dużym zainteresowaniem, że kibice sami podsyłają nam zdjęcia, na których pokazują - jak flagi pomagają im kibicować naszym.”.
Rzeczywiście, załączone fotki nie kłamią. Widać na nich biurowce w bieli i czerwieni. Trzeba przyznać, że prezentują się lepiej od osiedlowych balkonów we flagach.

Januszowi Siborze nie podoba się modyfikowanie symboli narodowych.
- Firmy komercyjne bardzo umiejętnie wykorzystują niejasności prawa. Ustawa o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej po ostatniej nowelizacji z 2005 r. dopuszcza eksponowanie barw narodowych przez cały rok - mówi historyk i dodaje, że powinno się to odbywać z szacunkiem. Niestety, na czym ma polegać ten szacunek, ustawodawca nie precyzuje.

Ustawa mówi także, że symbole narodowe nie mogą być przedmiotem kupna i sprzedaży, co miało zapobiec ich komercjalizacji. Tu prawo okazało się zbyt restrykcyjne, ponieważ doprowadziło do usunięcia orzełka z koszulek polskiej reprezentacji. Zrobił się skandal i orzełek wrócił na koszulki na mocy przepisów niższej rangi. Teraz można już bez problemu handlować strojami sportowymi w barwach narodowych i z narodowym godłem. Czego trudno zresztą nie uznać za rozsądne. Inne produkty z narodową symboliką są rozprowadzane na zasadzie dodatku do zakupu lub wygranej w konkursie.

- Innym problemem wynikającym z ustawy jest to, że dopuszcza artystyczne przetwarzanie symboli narodowych - dodaje Janusz Sibora. - Stąd biorą się na przykład dziwaczne modyfikacje symboli narodowych na tzw. odzieży patriotycznej typu, na przykład, czarny orzeł na brązowym tle. Może warto by którąś z tych przeróbek zgłosić do prokuratury jako przykład nieposzanowania symboli narodowych? Prawdopodobnie prokuratura umorzyłaby takie postępowanie, ale wtedy przynajmniej mielibyśmy wykładnię prawną.

Doktora Siborę denerwują także kieliszki do wódki z orzełkiem i tandetnie wykonane szaliki, które na drugiej stronie mają odwrócone barwy. W takim szaliku, z czerwonym orłem na białym tle, pokazał się niedawno prezydent Andrzej Duda. Historykowi nie podoba się także dorysowywanie i dodrukowywanie nowych elementów na flagach, którą to tendencję z kolei potrafi wytłumaczyć psycholog:
- To, co ludzie piszą i rysują na flagach, to osobny rozdział - mówi dr Baryła. - Mówiłem wcześniej o upodabnianiu się do innych, o konformizmie, ale bycie konformistą uwiera. Dlatego zmienianie, „upiększanie” jest udawaniem, że jest się twórczym. W ten sposób usiłujemy pokazać, że jesteśmy trochę inni, trochę lepsi od innych. A afekty takich działań „twórczych” są z reguły pożałowania godne.

Przykłady radosnej twórczości mogą boleć nawet dotkliwie, ale nie wydaje się, że powinno się zakazywać przeróbek symboli narodowych i obnoszenia się z nimi. Patriotyzm nie jest kultem religijnym, więc nie powinien zastygać w doktrynie, a obywatele powinni czuć, ze symbolika narodowa jest do pewnego stopnia ich własnością. Kto ma ochotę założyć biało-czerwoną koszulkę, sukienkę czy nawet majtki - powinien mieć do tego prawo. Inna sprawa, że wiele tego typu produktów jest nieznośnie kiczowatych. Tu jednak jest pole do popisu dla osób kształtujących smak rodaków - mogą bezlitośnie wyszydzać szczególnie nieudolne i pokraczne przejawy miłości do biało-czerwonej i białego orła.

Swoją drogą musi być w nich coś takiego, co zachęca do przeróbek, poprawek i zmian.
- Z polskimi symbolami narodowymi jest słabo - narzeka Jacek, znany gdańszczanin, który zgodził się na wypowiedź bez podawania nazwiska. - Mamy krzywego orła. Aż się prosi, żeby go poprawiać! A barwy? Jakieś takie nudne. Biały się łatwo brudzi, taki niepraktyczny...
Może coś w tym jest?

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie