Zakład Utylizacyjny ukarany za oczyszczenie terenu pod budowę spalarni. TNZ: "to efekt przepychania kolanem irracjonalnej inwestycji"

Karol Uliczny
Karol Uliczny
Konferencja radnych PIS w zwiazku z karą finansową w wysokosci 1 mln zl dla zakladu utylizacyjnego w Gdańsku. Przemyslaw Swiderski
- Ryzykowna polityka inwestycyjna miasta może doprowadzić do utraty dofinansowań na budowę spalarni w Szadółkach – komentują milionową karę dla Zakładu Utylizacyjnego gdańscy radni PiS. - W środę (7.04.2021) skierowali do prezydent miasta interpelację, w której pytają o to, kto poniesie odpowiedzialność za zaniechania skutkujące nałożeniem kary przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.

Podczas środowej (7.04.) konferencji prasowej, przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości w radzie miasta skomentowali ukaranie Zakładu Utylizacyjnego w Gdańsku maksymalną przewidzianą prawem karą w wysokości 1 mln zł. Decyzja z 30 marca br. to pokłosie – jak podkreśla inspektorat – braków formalnych, a co za tym idzie, wydobywania odpadów z terenu przyszłej spalarni odpadów, z naruszeniem obowiązujących przepisów.

Radni o falandyzowaniu prawa

Według opozycyjnych radnych, sprawa budowy spalarni w Szadółkach to jeden z przykładów „ryzykownej i nieodpowiedzialnej” polityki inwestycyjnej miasta.

- Zakład Utylizacyjny Szadółki jest zmorą mieszkańców, którzy przez odory od lat boją się otwierać okna czy wywieszać pranie – mówiła radna Joanna Cabaj. - Wielokrotnie rozmawialiśmy z władzami ZUT dopytując czy wszystkie prace przy budowie spalarni przebiegają legalnie czy ta hałda zostanie usunięta zgodnie z prawem. Za każdym razem otrzymywaliśmy od władz Gdańska odpowiedzi, że wszystko przebiega tak jak należy. Dziś dowiadujemy się, że z budżetu miasta będzie trzeba wypłacić 1 mln zł kary. Na coś takiego nie ma naszej zgody.

- Działalność miasta może skutkować odebraniem dofinansowania inwestycji, która, przypomnijmy, jest współfinansowana z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska oraz funduszy Unii Europejskiej. Takie falandyzowanie prawa, niepodejmowanie wniosków o pozwolenie na usuwanie odpadów, może skutkować opóźnieniem, a nawet zatrzymaniem tej inwestycji – mówił Krzysztof Koralewski, szef klubu PiS w Radzie Miasta.

Radni skierowali do prezydent miasta interpelację dopytując m.in. o to, w jaki sposób kara wpłynie na bieżące funkcjonowanie zakładu.

Kara kroplą w morzu kosztów?

Decyzja WIOŚ nie zdziwiła przedstawicieli Towarzystwa na rzecz Ziemi z Oświęcimia. W ostatnich latach stowarzyszenie wielokrotnie interweniowało w sprawie budowy spalarni, zgłaszając zastrzeżenia m.in. w sprawie decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych czy braku analizy kosztów i korzyści.

- Mamy poczucie, że od początku próbowano na siłę przeforsować budowę spalarni w tym miejscu i teraz mamy tego efekty. Wystarczy przypomnieć, że krytyczna dla tej lokalizacji ekspertyza geologiczna została upubliczniona kilka miesięcy po wydaniu pozwolenia na budowę. Już to budziło duże podejrzenia – mówi Paweł Głuszyński z TNZ. - Jeszcze zanim na teren wjechał ciężki sprzęt, przygotowaliśmy całą "litanię" konkretnych zarzutów, do których wówczas nie przykładano większej wagi.

Według towarzystwa inwestor może mieć wkrótce jeszcze większe zmartwienie. Może bowiem obawiać się obciążenia opłatą za składowanie śmieci na terenie jednej z kwater, która przy takiej ilości wydobytych odpadów, byłaby liczona w dziesiątkach milionów zł. Dodatkowo grożą mu koszty za emisję gazów szklarniowych.

- W mojej opinii to zwykła niechlujność - mówi Paweł Głuszyński. - To efekt przepychania kolanem irracjonalnej inwestycji, która nie powinna mieć miejsca.

- Ta budowa nigdy nie powinna być realizowana w tym miejscu – wtóruje Jarosław Paczos, prezes Stowarzyszenia Sąsiadów ZU w Gdańsku, które monitoruje prace w Szadółkach. - Przygotowujący inwestycję pracownicy Portu Czystej Energii mieli 9 lat, by zorientować się, że będzie z tego poważny problem. Wymiana gruntu kosztowała miasto miliony zł, dodatkowo zajęto dużą część ostatniej kwatery składowania, co wygenerowało dodatkowe koszty. Kara WIOŚ w wysokości 1 mln zł jest jedynie kroplą w morzu wszystkich kosztów, jakie poniesiono przy realizacji tej inwestycji. Ci, którzy wiele lat temu ją rozpoczynali, nie potrafili przewidzieć, że będzie niewypałem.

Decyzja WIOŚ nie jest ostateczna. Władze ZUT zapowiedziały odwołanie. W wydanym oświadczeniu wyjaśniają, że teren działki nie jest istniejącym składowiskiem odpadów, dlatego nie może być mowy o nielegalnym wydobywaniu odpadów z istniejącej instalacji. Z formalnego punktu widzenia, miało dochodzić do „wytwarzania odpadów w trakcie prowadzenia prac ziemnych”. Urząd Miasta póki co wstrzymuje się z komentowaniem tej sprawy.

Nauczanie hybrydowe zamiast powrotu do szkół

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie