Zagadki Kremla. W co gra prezydent Władimir Putin?

Agaton Koziński, Twitter: @AgatonKozinskiZaktualizowano 
Prezydent Rosji Władimir Putin raczej nie zdecyduje się na wojnę w Donbasie, jego na nią zwyczajnie nie stać. Ale ze 100-procentową pewnością tego scenariusza wykluczyć nie można. Niestety.

Rosja Putina zawsze przykuwa uwagę, ale teraz trzy wydarzenia sprawiają, że mówi się o niej jeszcze więcej niż w ciągu ostatniego roku. Po pierwsze, wzrost napięcia na wschodzie Ukrainy. Moskwa zaczęła kolportować informacje o tym, że Ukraińcy na Krymie szykują przewrót. Na nią nałożyły się doniesienia o manewrach przy wschodniej ukraińskiej granic, w które zaangażowane jest ok. 200 tys. rosyjskich żołnierzy. Po drugie, ocieplenie na linii Rosja-Turcja. Oba kraje wydawały się być mocno skonfliktowane, więc ostatnie rozmowy (a przede wszystkim bardzo przyjazny ich charakter) między Władimirem Putinem i Recepem Erdoganem były sporym zaskoczeniem. Po trzecie, przetasowania w bezpośrednim otoczeniu Putina - chodzi przede wszystkim o odsunięcie szefa rosyjskiej administracji i nieformalnego numeru 2 na Kremlu Sergieja Iwanowa. Usunięcie z kręgu najbliższych współpracowników tak ważnej osoby zawsze każe stawiać pytania o to, co się zmienia Rosji - zwłaszcza, że w połączeniu ze wzrostem napięcia w relacjach ukraińsko-rosyjskich ta zmiana może się okazać dla Polski, Europy, NATO bardzo groźna.

Ale oprócz wydarzeń, które zapełniają czołówki serwisów informacyjnych, warto zwrócić uwagę, co się dzieje z tyłu, poza nimi. Można wtedy dostrzec, że Rosja - która stara się ciągle utrzymywać inicjatywę, narzucać tempo wydarzeniom w swoim sąsiedztwie - ma sporo kłopotów. One sprawiają, że teza o tym, że ta aktywność jest generowana głównie po to, by przykryć własne słabości, na pewno jest jedną z kilku wartych rozpatrzenia. Na pewno rosyjskie słabości mają wpływ na jej politykę. One w połączeniu z nieprzewidywalnością Putina sprawiają, że najbliższe miesiące mogą mieć nieoczekiwany przez nikogo przebieg.

Coraz mniejszy tort do podziału
Kontekst ma znaczenie. W przypadku Rosji jest szczególnie istotny, gdyż ma poważny wpływ na tamtejszy układ sił. Dlatego warto podkreślić, jaki jest stan rosyjskiej gospodarki. Kraj po aneksji Krymu w 2014 r. został objęty sankcjami - i od tamtej pory zmaga się z ciągłym deficytem budżetowym. W 2015 r. rosyjskie PKB skurczyło się o 3,7 proc. W tym roku analitycy oczekują dalszego spadku PKB w wysokości 0,8-2,5 proc. To efekt nie tylko sankcji gospodarczych, a przede wszystkim gwałtownego obniżenia cen ropy. Podstawowy towar eksportowy Rosji jeszcze kilka lat temu przynosił temu państwu krociowe zyski i dając Putinowi duży komfort rządzenia. Teraz go nie ma, gdyż cena za baryłkę tego surowca spadła ze 115 dolarów (tyle płacono za baryłkę jeszcze w połowie 2014 r) do około 30-45 dolarów (w tym przedziale waha się przez cały ten rok).

„Dochody ze sprzedaży ropy stanowią podstawę dochodów państwa i kalkulacji budżetowych. Surowcowy model gospodarki okazał się pułapką dla budżetu państwa w sytuacji utrzymujących się niskich cen ropy, a zachodnie sankcje finansowe znacząco ograniczyły możliwości „amortyzacji” kryzysu dzięki pożyczkom zagranicznym, zmuszając władze do poszukiwania krajowych źródeł finansowania najbardziej palących potrzeb” - tak rosyjską gospodarkę w tym roku opisuje raport Ośrodka Studiów Wschodnich.

Zła kondycja rosyjskiej gospodarki stawia Putina w niekorzystnej sytuacji, podcina jeden z głównych filarów, na których opiera się stworzony przez niego system władzy. On doszedł do władzy 2000 i szybko ustabilizował sytuację po ciężkim kryzysie lat 80. i 90. - On ciągle powtarza: to nie ja jestem odpowiedzialny za to, co się działo w latach 80., tylko Gorbaczow. To nie ja jestem odpowiedzialny za to, co się działo w latach 90., tylko Jelcyn. Ja odpowiadam za Rosję po roku 2000 - a od tamtej pory sytuacja się cały czas poprawia. Rosjanie się zgadzają z taką diagnozą, dlatego uważają Putina za wiarygodnego przywódcę. Oczywiście, prezydent świetnie to obudowuje propagandowo, skutecznie wmawia Rosjanom, że ich kraj jest dużo bardziej wpływowy na świecie niż dawniej. Te działania propagandowe to ważny filar metody rządzenia Putina - tłumaczył w rozmowie z „Polską” fenomen rządów Putina Władisław Inoziemcew, jeden z najbardziej cenionych rosyjskich politologów.

- Jego piętą achillesową jest biurokracja, która jest niewydolna, mało stabilna i bardzo podatna na korupcję. Widać, że utrzymywanie pełnej kontroli wymaga coraz większych nakładów finansowych. I to nie nakładów na inwestycje, ale na zwyczajne łapówki - opowiadała kilka lat temu „Polsce” Maria Lipman, rosyjska publicystka i politolożka. Ten system nie uległ zmianie, natomiast zmieniły się sumy w rosyjskim obiegu. Niskie ceny ropy sprawiają, że ciągle kurczy się tort do podziału dla osób związanych z Kremlem. Taka sytuacja musi rodzić napięcia, tym bardziej, że ten stan rzeczy utrzymuje się już dwa lata. Jest to wprawdzie taki rodzaj konfliktów, których na zewnątrz nie widać, ale o którego istnieniu trzeba pamiętać - z dużą dozą prawdopodobieństwa stanowi on bowiem jeden głównych czynników wpływających na bieżącą politykę Kremla.

Nowe garnitury na Kremlu
Wiele wskazuje na to, że właśnie w tym kontekście należy patrzeć na odsunięcie Iwanowa od ucha Putina. Nie można wykluczyć, że ten ruch był od dawna zaplanowany. Iwanow, którego rosyjski prezydent zna jeszcze z czasów wspólnej pracy w KGB w Leningradzie, po prostu miał dość i chciał spokoju - jedna z wersji mówi, że Putin umówił się z Iwanowem na tę zmianę już kilka lat temu.

Inna hipoteza (o Kremlu inaczej niż poprzez hipotezy mówić się nie da - nikt bowiem tak naprawdę nie wie, co się dzieje w najściślejszym kręgu władzy w Rosji) mówi o tym, że właśnie dochodzi do stopniowego przesuwania akcentów na Kremlu. Do tej pory Putin opierał się w dużej mierze na osobach, które zna jeszcze z czasów KGB - według szacunków osoby wywodzące się ze służb zajmowały nawet 80 proc. najważniejszych stanowisk z państwie. Ale wszystko wskazuje na to, że rosyjski prezydent uznał, że nadszedł czas wymiany kadr. Stąd odejście Iwanowa, stąd ciągle malejące znaczenie takich osób jak Igor Sieczyn, formalnie prezes Rosnieftu, nieformalnie jeden z najbliższych współpracowników Putina, z którym zna się jeszcze z Leningradu i korytarzy tamtejszego KGB.
W ich miejsce wchodzą Aleksiej Kudrin i jego ludzie. Kudrin, znany z liberalnych poglądów gospodarczych, zwolennik głębokich reform ekonomicznych, był przez 11 lat ministrem finansów Rosji. Stracił to stanowisko pięć lat temu, ale ostatnio jego notowaniu w otoczeniu Putina rosną. Razem z nim coraz więcej do powiedzenia mają German Grief, szef państwowego Sbierbanku, czy Elwira Nabiullina, szefowa rosyjskiego banku centralnego.

Być może Putin stawiając na nich po prostu chce w ten sposób zastąpić dawnych współpracowników. Ale być może też kryje się za tym głębszy zamysł. Nie chodzi o prostą wymianę nazwisk, lecz o przyciągnięcie do Kremla ludzi zdolnych do wprowadzenia poważnych zmian. Póki co dowodów na to (poza tymi nazwiskami) nie ma. Nie widać ruchów zapowiadających zmiany w polityce gospodarczej Rosji. Ale to, że ich nie ma, nie oznacza, że ich za chwilę nie będzie. Putin już przyzwyczaił nas do tego, że potrafi być bardzo nieprzewidywalny i decyzje komunikować (podejmować?) właściwie z dnia na dzień.

Nowi ludzi, nowe problemy
Wymiana kadr w otoczeniu Putina wydaje się koniecznością, jeśli on dalej zamierza kontynuować swą politykę. Wyraźnie widać, że prezydent Rosji chce, by jego kraj był uważany za światowego gracza, z którym inni muszą się liczyć. Taki status udało mu się osiągnąć - głównie przez własną nieprzewidywalność. W ostatnich latach Kreml robił wszystko to, czego nikt się po nim nie spodziewał - i to, czego wydawało się, że w XXI wieku w Europie nikt robić nie będzie. Moskwa sięgała po arsenał działań wydawałoby się wykluczony we współczesnym ładzie światowym, czyli zmienianie granic między państwami za pomocą armii. Rosja nie wahała się użyć wojska najpierw przeciwko Gruzji, a później Ukrainie. Teraz także terroryzuje Kijów za pomocą oddziałów krążąych wokół wschodniej granicy tego państwa, które sprawiają, że Ukraińcy po raz kolejny drżą o własne bezpieczeństwo. Frontalny atak raczej im nie grozi, ale mogą się spodziewać większej aktywności separatystów w Donbasie, czy pojawienia się nowej fali „zielonych ludzików”. Wcale też nie jest wykluczone, że Putin jednak wyda rozkaz uderzenia na Ukrainę - właśnie dlatego, że jest nieprzewidywalny.

Ale bycie nieprzewidywalnym wymaga zachowania zdolności do zaskakiwania. Putin bardzo długo umiał to robić. Wiele jego posunięć było nowatorskich, wcześniej nieznanych. Przykładem „zielone ludziki”, ale też działalność motocyklistów z grupy Nocne Wilki. Rosja jako broń polityczną zaczęła wykorzystywać służby fitosanitarne (dzięki nim kraj mógł zakazać importu jabłek, czy mięsa z Polski), czy też wykorzystywać do rozgrywek politycznych surowce energetyczne, które przecież wielu państwom (Polska, Niemcy) sprzedaje po cenach komercyjnych. Właśnie tego typu pociągnięcia sprawiły, że o Rosji Putina tak wiele się mówi.

Ale warto zwrócić uwagę, że w ostatnim czasie Kreml nie miał żadnego pomysłu, którym skupił na sobie uwagę świata. Nawet obecny wzrost napięcia w relacjach z Ukrainą nie jest niczym nowym. Podobnie jak ocieplenie w relacjach z Turcją - ten element też był ćwiczony jeszcze rok temu. Być może właśnie z tego powodu Putin decyduje się na wymianę kadr w swoim otoczeniu. Potrzebuje nowych współpracowników, gdyż starzy nie byli w stanie wygenerować świeżych pomysłów.

Choć warto pamiętać o innym możliwym wariancie. Sytuacja (przede wszystkim gospodarcza) Rosji jest tak poważna, że Kreml nie ma teraz głowy do generowania nowych pomysłów, musi się przede wszystkim skupić na szukaniu pieniędzy na emerytury i pensje dla budżetówki - bez tego bowiem Putin nie zdoła długo utrzymać władzy. Dlatego też w najbliższym czasie Moskwa skupi się na sprawach wewnętrznych, wielką politykę zostawiając z boku. Całkiem jej nie odpuści, co jakiś czas będzie o sobie przypominać takimi ruchami jak manewry przy granicy z Ukrainą - ale będą one jedynie zasłoną dymną mającą zamaskować najważniejszy front, na jakim bój toczy Kreml, a więc bój o pieniądze.

To byłby dla Polski scenariusz bardzo korzystny, optymalny. Nie można jednak wykluczyć, że doświadczymy scenariusza negatywnego. Takiego, w którym kreatywność, pomysłowość Kremla zostaje zastąpiona radykalizacją. Otoczenie Putina nie będzie w stanie wygenerować nowych pomysłów, więc będzie powtarza stare - ale ostrzej, by uzyskać efekt nowości. To miałoby bardzo groźne konsekwencje. Jak bowiem może wyglądać bardziej radykalna wersja aneksji Krymu? Byłaby ona bardzo groźna i dla Ukrainy, i dla całej Europy. Trudno zakładać, by Putin na taki ruch się zdecydował - jego zwyczajnie na niego go nie stać. Ale mimo to nie można go całkiem wykluczyć, ewentualność wojny w Donbasie cały czas trzeba mieć z tyłu głowy. Niestety.

polecane: Komentarze ze sztabów wyborczych po ogłoszeniu wyników sondażowych

Wideo

Materiał oryginalny: Zagadki Kremla. W co gra prezydent Władimir Putin? - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

E
Edwin Van logo

juz ruski szpion w komentarzach , goń sie bolszewiku !

z
zagadnie Rosji i Putina

I co, autor nic z tegoż nie zrozumiał? Tak, temat Rosji i Putina mało kogo w Polsce obchodzi. Jednak dlaczego sam autor toczy temat w koło Macieju? A do tego z résumé wprost dla przedszkolaków. Ot, jest to interesująca zagadka!

#

… w BIERKI! :)

s
spokojny

Za chwilę my będziemy przepraszać za zjadanie jabłek. Turcja już się boi, bo wie co będzie. Po wyjściu Anglii z Unii i rozwaleniu NATO przez Trampa zachodnie kraje Unii stworzą potęgę Stanów Zjednoczonych Europy a takie kraje jak Turcja czy Polska będą same z boku
więc Turcja już prosi Rosję o łaskę i Polska też zostanie bez wyjścia na łasce Rosji.

x
x

Za politykę się nie bierz.

Dodaj ogłoszenie