Żądło osy dzieliło poprawiny od stypy. Mieszkanka Miastka walczyła o życie

Andrzej Gurba
Andrzej Gurba
Zdjęcie z pobytu w szpitalu
Zdjęcie z pobytu w szpitalu Fot. Archiwum Wioletty Porożyńskiej
Gdyby nie szybka reakcja rodziny i służb ratowniczych Wioletta Porożyńska z Miastka zmarłaby po użądleniu przez osę. Nie wiedziała, że jest uczulona na owadzi jad.

To miały być szczęśliwe dni. W piątek ślub córki, w sobotę poprawiny i potem chwila odpoczynku. Los chciał jednak inaczej. W sobotę…

- Wzięłam szklankę soku z czarnej porzeczki. Wypiłam kilka łyków i wtedy poczułam ukłucie. Domyśliłam się, że to osa albo pszczoła - opowiada Wioletta Porożyńska.

Owad utknął w przełyku kobiety. Nie pomogły próby wyplucia, udało się dopiero kiedy kobieta sprowokowała wymioty. Na jej nieszczęście to nie był jednak koniec tej historii. Z sekundy na sekundę pani Wioletta słabła jednak coraz bardziej.

- Zaczęło robić mi się słabo, czułam że się duszę. To był obrzęk. Bliscy opowiadali mi potem, że co chwilę traciłam świadomość. Wezwana została karetka - opowiada to co zrelacjonowali jej świadkowie. Na miejsce przyjechali ratownicy z pobliskiej Koczały.

Dojazd zajął im cztery minuty. W tym czasie bliscy i obsługa starali się okładami z lodu zmniejszyć obrzęk, który powstał w gardle kobiety. Ratownicy natychmiast zastosowali zaś adrenalinę.

- Lekarz w miasteckim szpitalu powiedział mi później, że ratownicy z Koczały uratowali mi życie - mówi pani Wioletta.

Sławomir Garbicz, słupski lekarz specjalista pulmonolog i alergolog potwierdza, że w takich sytuacjach trzeba jak najszybciej podać adrenalinę, która po prostu mobilizuje organizm do walki.

- Jeśli chodzi o jad owadów, to naprawdę trzeba bardzo uważać na spożywanie napojów i np. lodów na świeżym powietrzu. Nic pić nic z butelek i kartonów, przelać napoje do przezroczystych naczyń. Nie pozostawiać otwartych butelek i szklanek, sprawdzać je - mówi Sławomir Garbicz.

Dodaje, że użądlenie osy czy pszczoły, np. w język, może doprowadzić do śmieci, nawet jeśli ktoś nie jest uczulony. Z powodu obrzęku, który w konsekwencji prowadzi do uduszenia.

Po krótkim pobycie w miasteckim szpitalu, pani Wioletta została wypisana do domu.

- Chcę osobiście podziękować ratownikom medycznym. To profesjonaliści w każdym calu. Nie wiedziałam wcześniej, że jestem uczulona na jad osy. Gdybym wiedziała, pewnie miałabym przy sobie adrenalinę - oznajmia mieszkanka Miastka.

I kończy bardzo osobistym apelem do nas wszystkich. - Zwracajcie uwagę na to, co pijecie. Kilka łyków soku mogło zakończyć moje życie. I to jeszcze w najszczęśliwszym czasie mojej córki.

Posiadanie przy sobie adrenaliny to środek doraźny. Lekarze mówią, że można zadziałać też inaczej. bardziej długofalowo.

- Osoby, które wiedzą, że są uczulone na jad owadów, mogą poddać się odczulaniu. Trwa to kilka lat i ma za cel uchronić przed wystąpieniem ewentualnego wstrząsu anafilaktycznego. Generalnie, obserwujmy reakcje swojego organizmu na kontakt z różnymi alergenami - stwierdza doktor Garbicz.

Wstrząs anafilaktyczny to nic innego jak nadwrażliwa reakcja organizmu na alergen albo inny czynnik. To nie tylko jad owadów, ale także leki i pokarmy. Zwykle następuje szybkie obniżenie ciśnienia tętniczego. Dochodzi do zawrotów, czasami utraty przytomności. W najcięższych przypadkach występuje niemożność oddychania (opuchnięcie tkanek miękkich w gardle), zatrzymanie akcji serca, obrzęk mózgu. No i zgon.

To, że użądlenie owadów może być tragiczne w skutkach, pokazuje śmierć aktorów Ewy Sałackiej i Jerzego Janeczka. Sałacka zmarła w 2006 r. na własnej działce, po tym jak pszczoła użądliła ją w usta. Aktorka podobnie jak pani Wioletta chciała napić się soku. Wstrząs spowodował zatrzymanie akcji serca i obrzęk mózgu. Z kolei Jerzego Janeczka w zeszłym roku pszczoła użądliła w stopę. Aktor wiedział, że jest uczulony i miał przy sobie adrenalinę. Tym razem jednak nie pomogła.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Pierwsza od 4 lat wizyta prezydenta Francji w USA

Materiał oryginalny: Żądło osy dzieliło poprawiny od stypy. Mieszkanka Miastka walczyła o życie - Głos Pomorza

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Diabeł rogaty
Całe te "redaktorskie" wypociny można streścić w JEDNYM ZDANIU. Zakręcajmy butelki/kartony z sokami jak spożywamy je na wolnym powietrzu. W sumie w domu też. Już kilka razy ganiałem ze szmatą te pasiaste owady.
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie