Żądają odwołania prezesa Telewizji Polskiej, Jacka Kurskiego oraz dyrekcji TVP3 Gdańsk. Protest pod TVP w Gdańsku

Ewa Andruszkiewicz
Ewa Andruszkiewicz
Protest pod TVP w Gdańsku. Karolina Misztal
Kilkunastu członków pomorskiego Komitetu Obrony Demokracji, Obywateli RP, a także mieszkańców Gdańska zgromadziło się w niedzielę, 20.01.2019 r., pod siedzibą TVP3 Gdańsk, aby wyrazić swój sprzeciw wobec mowy nienawiści w publicznych mediach. Protestujący zażądali odwołania ze stanowiska prezesa Telewizji Polskiej, Jacka Kurskiego, członków Rady Nadzorczej Telewizji Polskiej oraz dyrekcji TVP3 Gdańsk.

Minutą ciszy, ku czci tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, rozpoczął się niedzielny protest pod siedzibą TVP3 Gdańsk przeciwko mowie nienawiści w publicznych mediach. "Telewizja publiczna, nie państwowa", "TVoja wina", "Stop przemocy", "Wolne media" - to hasła, jakie towarzyszyły jego uczestnikom.

Sprzeciwiamy się temu, co dzieje się w telewizji, przez pomyłkę zwaną publiczną. Jest to telewizja, która niestety jest partyjna. Nie jest to telewizja, która przekazuje informacje, natomiast prowadzi działalność propagandową na rzecz obozu rządzącego w Polsce.

- mówił w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim" Lech Norbert Kosiak, współorganizator protestu.

"Od trzech lat Telewizja Polska stała się narzędziem manipulacji politycznej na ogromną skalę, systematycznie zaostrzając kurs i kierując ostrze propagandy w stronę przeciwników obecnej władzy. (...) Raporty niezależnych specjalistów ostrzegały przed ciągle podsycaną, także paskami grozy, wojną. Nie byłoby ataków na m.in. opozycję czy jej sympatyków, na sędziów, na działaczy samorządowych, na WOŚP i Jurka Owsiaka, gdyby nie pozwolenie, a nawet uczestnictwo w atakach polityków związanych z prawicą. Plastelinowy hejt zamieniony w nóż zakończył życie samorządowca, wielokrotnie będącego na celowniku TVP" - czytamy w oficjalnym oświadczeniu protestujących.

Oprócz apelu, uczestnicy protestu wystosowali w niedzielę także swoje żądania wobec Zarządu Telewizji Polskiej: - W imieniu wszystkich Polek i Polaków utrzymujących Telewizję Polską, domagamy się odwołania ze sprawowanej funkcji: prezesa Telewizji Polskiej Jacka Kurskiego, członka Zarządu Telewizji Polskiej Macieja Staneckiego, przewodniczącego Rady Nadzorczej Telewizji Polskiej Macieja Łopińskiego, wiceprzewodniczącego Rady Nadzorczej Telewizji Polskiej Przemysława Tejkowskiego, członka Rady Nadzorczej Telewizji Polskiej Radosława Włoszka, dyrektora Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Jarosława Olechowskiego, a także osób odpowiedzialnych za program "Wiadomości", "Gość Wiadomości", "Minęła 20", "Studio Polska", "W tyle wizji", "Warto rozmawiać", "Serwis Info", "Woronicza 17".

Protestujący zażądali także "likwidacji instytucji komisarza politycznego partii rządzącej przy mediach publicznych, jaką jest Rada Mediów Narodowych, odwołania dyrektor TVP3 Gdańsk Joanny Strzemiecznej-Rozen, a także zwolnienia z pracy dziennikarza TVP3 Gdańsk Łukasza Sitka".

- Na spełnienie naszych postulatów dajemy Zarządowi Telewizji Polskiej siedem dni - mówili organizatorzy niedzielnego protestu.

Pod siedzibą TVP3 Gdańsk pojawił się także wicemarszałek Senatu, Bogdan Borusewicz.
- Nie bez przyczyny znaleźliśmy się tu dzisiaj. To, co płynie z Telewizji PiS-owskiej, zwanej publiczną, za nasze pieniądze, jest nie do zaakceptowania. To nie jest informacja, to jest propaganda. I nawet po śmierci Pawła Adamowicza widzimy, że nadal usiłuje się manipulować, mieszać informację z komentarzem i tworzyć zbitki. Takie, jak wczoraj, kiedy rodzina mówiła o nienawiści, a pokazywano akurat tego człowieka, który występuje przeciwko nienawiści. Chcemy, aby ta telewizja, za którą płacimy, była obiektywna, uczciwa i nie służyła do niszczenia kogokolwiek. Dlatego żądamy zmian - mówił w czasie protestu Bogdan Borusewicz.

Transparenty ze swoimi postulatami protestujący zawiesili na bramie siedziby TVP3 Gdańsk.

Niedzielny protest zgodził się skomentować dla nas jeden z pracowników TVP3 Gdańsk. Poprosił o zachowanie anonimowości.

- Nie tylko ja, ale też wielu moich kolegów, w dużej części popieramy postulaty protestujących. Prosimy jednak o rozwagę i umiar w ferowaniu wyroków i wskazywaniu winnych. Przez ostatni tydzień ja i wielu moich kolegów oskarżani byliśmy o nakręcanie machiny nienawiści. Często te oskarżenia dotykały osób z wieloletnim dorobkiem dziennikarskim, dobrze znanych nie tylko widzom TVP3, ale też anteny ogólnopolskiej. Były chwile, kiedy uniemożliwiano nam pracę i rzetelne, pełne szacunku, relacjonowanie uroczystości pogrzebowych Prezydenta Gdańska, Pana Pawła Adamowicza. Były chwile, w których byliśmy pewni, że agresja kierowana ku nam nie skończy się na słowach. Prosimy o zrozumienie, że każdy z nas podchodzi do pracy indywidualnie, kierując się swoim poczuciem przyzwoitości. Tak też chcielibyśmy być rozliczani przez widzów, naszych zwierzchników, władze samorządowe i polityków - mówi jeden z pracowników TVP3 Gdańsk.

Gdańszczanie odwiedzają grób prezydenta Adamowicza. Bazylika Mariacka pozostaje otwarta

Źródło:TVN24

Wideo

Dodaj ogłoszenie