Zabójstwo sióstr w Kościerzynie. Od tragedii minęło już 18 lat. Tą wstrząsającą historią żyła cała Polska. Zdjęcia

Joanna Surażyńska
Ta tragedia przed 18 laty wstrząsnęła nie tylko mieszkańcami Kościerzyny, ale i całej Polski. W jednym ze sklepów w Kościerzynie zastrzelono siostry. Zabójca szybko wpadł w ręce policji. Sąd Okręgowy skazał go na potrójne dożywocie i orzekł, że o zwolnienie warunkowe będzie mógł się ubiegać dopiero po 35 latach. Będzie miał wówczas 81 lat. Przypominamy tę dramatyczną historię...

W 2002 roku 46-letniego Romana O. zatrzymali w Nysie na Opolszczyźnie funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu. Wspierało ich Centralne Biuro Śledcze.

Oprócz bestialskiego mordu w Kościerzynie zarzucano mu także zabójstwo 22-letniej ekspedientki baru w Nysie. Policja nie miała wątpliwości - bez wątpienia mamy do czynienia z seryjnym zabójcą - podkreślano.

Podejrzewanego mężczyznę udało się zatrzymać dzięki ekspertyzom wykonanym w policyjnych laboratoriach w Warszawie i Gdańsku. Wykazały one, że broń, z której strzelano w Kościerzynie, wykorzystano także do zabójstwa barmanki w Nysie.

Dramat rozegrał się w sobotę 1 czerwca 2002 roku, około godziny 16. Morderca pojawił się w sklepiku spożywczym w pasażu handlowym przy ulicy Rzemieślniczej w Kościerzynie. Były tam dwie kobiety - siostry i dziecko jednej z nich, które spało w wózku na zapleczu. Starsza, 29-letnia, była właścicielką sklepu. Otworzyła go zaledwie miesiąc wcześniej. W feralnym dniu jej 21-letnia siostra przyjechała ze swoim rocznym synkiem, by pomóc w sporządzeniu miesięcznego bilansu.

- Sprawca wyciągnął broń i zaczął strzelać. Do 29-letniej Ewy K. oddał dwa strzały, do 21-letniej Zofii Z. aż sześć - mówiła wówczas nadkom. Gabriela Sikora, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. - Kobiety chowały się za ladą, to ich jednak nie uratowało.

Policję o zbrodni w kościerskim sklepie powiadomiła klientka, która dzień po zabójstwie (2 czerwca br.) przyszła zrobić zakupy. Zobaczyła leżące na podłodze zwłoki dwóch kobiet. Pomieszczenie dosłownie spłynęło krwią. Po kilku godzinach morderstwo było na ustach wszystkich, mówiono o nim w ogólnopolskich mediach. Reakcja pomorskiej policji była błyskawiczna.

- Komendant wojewódzki powołał specjalną grupę dochodzeniowo-śledczą, która miała rozwikłać sprawę. W jej skład weszli policjanci z KPP w Kościerzynie i KWP w Gdańsku - mówiła wówczas nadkom. Gabriela Sikora. - Wszystkie czynności nadzorował także prokurator z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Śledztwo trwało - przesłuchano kilkudziesięciu świadków, zabezpieczono setki śladów. Przyjęto także kilka motywów brutalnego zabójstwa. Najpewniejszym okazał się motyw rabunkowy. Z kasy sklepu zginęło kilkaset złotych.

- Zabijać dla paru groszy! Jego trzeba złapać i zabić - mówili dzień po zabójstwie zdruzgotani mieszkańcy Kościerzyny.

Po dwóch tygodniach nastąpił istotny przełom w śledztwie. Wykonane ekspertyzy w Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym w Warszawie, wykazały, że broń, którą posługiwał się sprawca była już kiedyś użyta. 26 kwietnia zabito z niej 22-letnią barmankę klubu przy ulicy Żeromskiego w Nysie. Sprawca oddał strzał w skroń kobiety z bliskiej odległości. Zabrał dwa telefony komórkowe oraz kilka drobnych przedmiotów osobistych, należących do zamordowanej.

- Okazało się, że obie sprawy mają niemal identyczne modus operandi, sprawca działał niemal tak samo - mówi prokurator Roman Wawrzynek z Prokuratury Okręgowej w Opolu. - Zaczęliśmy coś podejrzewać.

Ze względu na zbieżność cech zabójstwa, policjanci z KWP w Gdańsku i opolskiego oddziału CBŚ oraz z Biura Koordynacji Służby Kryminalnej KGP zaczęli współpracować. Działali na terenie województwa opolskiego i pomorskiego. Towarzyszyli im również prokuratorzy z Prokuratury Okręgowej w Opolu i Gdańsku.

Przeczytaj reportaż z procesu Romana O. Jak się zachowywał? Czy przyznał się do winy?

- Odbyło się kilka spotkań w tej sprawie - powiedział nam wówczas Jarosław Dryszcz z biura prasowego opolskiej komendy wojewódzkiej. - Porównywaliśmy materiały oraz ślady zabezpieczone na miejscach obu tych zdarzeń. Sprawdzaliśmy również osoby, które typowano jako sprawców zabójstw.

W końcu, na jednym ze spotkań, padło nazwisko 46-letniego Romana O. Sznurki zaczęły się wiązać. Ustalono, że podejrzany pracował od kilku lat na straganie z warzywami w Głuchołazach koło Nysy. Tam też mieszkał. Zameldowany był jednak z Kościerzynie. Policjanci z tamtejszej komendy powiatowej ustalili, że Roman O. był pierwszego czerwca w mieście. Miał mieszkanie przy ulicy Leśnej. Z Kościerzyny wyjechał około trzy godziny po zabójstwie.

- Musieliśmy się spieszyć. Zachodziło podejrzenie, że O. dopuści się niebawem kolejnego morderstwa - mówił prokurator Włodzimierz Ostrowski, szef Prokuratury Okręgowej w Opolu.

Nie czekano. Funkcjonariusze opolskiej KWP oraz CBŚ ujęli mężczyznę około godziny szóstej rano w Głuchołazach. Roman O. był mocno zaskoczony. Nie stawiał oporu. Widząc policjantów z brygady antyterrorystycznej sam padł na ziemię.

Roman O. jest wdowcem. W przeszłości był karany za utrudnianie postępowania karnego dotyczącego zabójstwa mieszkańca Kościerzyny, które popełniono w kwietniu 1991 roku.

Mężczyzna był karany również za rozboje. W więzieniu przesiedział kilka lat. Po jakimś czasie od opuszczenia zakładu karnego wyjechał na stałe z Kościerzyny.

Pomorski serwis kryminalny. Bądź na bieżąco!

KRYMINALNE POMORZE - POLECAMY:

Polska mafia w latach 90.

Polska mafia w latach 90. Oto luksusowe życie mafijnych boss...

Więzienie za łamanie kwarantanny. Jest wyrok!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie