Zabójstwo Pawła Adamowicza. 10 rozprawa w procesie Stefana W.

Stanisław Balicki
Stanisław Balicki
Jakub Steinborn
Udostępnij:
Zeznania świadków podczas rozprawy nie wniosły nowych informacji ważnych dla osądzenia podejrzanego o zabójstwo Stefana W. Ten tradycyjnie milczał.

Nikt z trójki przesłuchiwanych podczas 10 rozprawy, pracowników ochrony gdańskiego finału WOŚP 19 stycznia 2019, nie widział momentu ataku ani samego oskarżonego.

- W polskim procesie karnym obowiązuje zasada bezpośredniości dowodów – tłumaczy konieczność żmudnego przesłuchiwania wszystkich tych, którzy składali wyjaśnienia w śledztwie prok. Agnieszka Nickel-Rogowska, oskarżająca Stefana W. - Ci świadkowie zostali przesłuchani w toku postępowania przygotowawczego. Mieli informacje odnośnie różnych okoliczności: związanych z kwestiami identyfikatora, organizacji, przebiegu zdarzenia. Niektórzy wiedzą więcej, niektórzy – mniej, ale sąd jest zobowiązany osobiście ich przesłuchać, kierując się przepisami kodeksu postępowania karnego – wyjaśnia.

- Zawsze można też liczyć, że świadek coś sobie przypomni – dodaje mec. Jerzy Glanc reprezentujący Piotra Adamowicza, oskarżyciela posiłkowego.

Podczas rozprawy w czwartek 9 czerwca było jednak odwrotnie. Zeznająca pracownica ochrony, stojąca na bramce, przez którą wchodziła publiczność na widownię koncertu zeznała, że nie widziała momentu ataku, była świadkiem chaosu, który wytworzył się po ataku Stefana W. Brała udział w usuwaniu ludzi z trasy przejazdu karetki. Nie widziała też prezydenta Gdańska po ataku. Tymczasem w odczytanych zeznaniach złożonych 23 stycznia 2019 roku kobieta opisała momenty po ataku, ratowanego, leżącego na scenie prezydenta Gdańska, szybko zasłoniętego parawanem. Dopytywana przez mec. Jerzego Glanca, z czego wynika różnica w zeznaniach i czy opis z pierwszych zeznań nie został może zasugerowany relacjami telewizyjnymi, stwierdziła, że mówiła wtedy to, co sama widziała i powołała się na upływ czasu.

Zeznawał również mężczyzna, pracownik ochrony, któremu został przekazany znaleziony identyfikator, posiadany jakoby przez Stefana W. Mężczyzna stwierdził, że mało pamięta z wydarzeń dnia tragedii. Stał na bramce wejściowej do strefy sceny. Samego momentu ataku na prezydenta Gdańska nie widział. Nie widział też oskarżonego. Nie pamiętał też dokładnie sytuacji z identyfikatorem, przypominał sobie, że miał go w rękach. Z zeznań świadka złożonych w śledztwie wynikało też, że znaleziony identyfikator, przekazany mu przez pracownicę ochrony, został mu chwilę potem zabrany przez innego pracownika. Zapytany przez sędzię Aleksandrę Kamińską, czy przekazała mu go zeznająca tego samego dnia, odpowiedział, że nie może tego stwierdzić, zasłaniając się niepamięcią.

Zeznająca przed nim kobieta, która również była pracownikiem ochrony podczas koncertu na Targu Węglowym, miała właśnie związek ze znalezieniem identyfikatora. Kobieta nie pamiętała, czy to ona, czy jej koleżanka znalazła identyfikator, przekazała go innemu pracownikowi ochrony. Z jej zeznań ze śledztwa, odczytanych przez sąd, wynika, że Dariusz S., szef agencji ochrony "Tajfun", nie pokazał pracownikom wzoru identyfikatora, który uprawniał do wchodzenia na scenę. Wtedy kobieta zeznała, że to ona znalazła biało-niebieski identyfikator z napisem "media". Świadek nie widziała też momentu tragedii ani nie pamięta oskarżonego.

Jeden z wezwanych świadków, ratownik medyczny biorący udział reanimacji Pawła Adamowicza, nie stawił się. Sąd nałożył na niego karę 1000 zł.

W rozprawie nie uczestniczył też tym razem żaden z oskarżycieli posiłkowych, reprezentowali ich przedstawiciele prawni. Poseł Piotr Adamowicz miał posiedzenie sejmu, Magdalena Adamowicz nie pojawiła się na procesie od jego rozpoczęcia. Następna rozprawa 12 czerwca.

Z zeznań świadka ze śledztwa, odczytanych przez sąd, wynika, że Dariusz S., szef agencji ochrony "Tajfun", nie pokazał pracownikom wzoru identyfikatora, który uprawniał do wchodzenia na scenę. Wtedy kobieta zeznała, że to ona znalazła biało-niebieski identyfikator z napisem "media". Świadek nie widziała też momentu tragedii ani nie pamięta oskarżonego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Jak żołnierz dawca ratuje ludzkie życie

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie