Zabójca 5-latki jednak zostanie na zamkniętym leczeniu, ale nie wiadomo na jak długo

wie
Mariusz L., który cztery lata temu brutalnie zabił swoją pięcioletnią córkę w parku w gdańskim Brzeźnie, w lipcu 2019 roku mógł wyjść na wolność. Decyzję tę zatrzymała prokuratura, a 19 grudnia o tym, że jednak pozostanie na leczeniu w zamkniętym ośrodku zadecydował bydgoski sąd po zasięgnięciu opinii lekarzy.

- Sąd orzekł o dalszym stosowaniu internacji – wyjaśnia „Dziennikowi Bałtyckiemu” pytany o Mariusza L. sędzia Włodzimierz Hilla, rzecznik prasowy do spraw karnych Sądu Okręgowego w Bydgoszczy.

Decyzja o dalszym przebywaniu mężczyzny w ośrodku na leczeniu w warunkach przymusowego zamknięcia, zapadła w czwartek na niejawnym posiedzeniu sądu z przesłuchaniem biegłych.

Czytaj także

Warto przypomnieć, że 35-letni mężczyzna w kwietniu 2015 roku uderzeniami kamienia w głowę zabił w parku w gdańskim Brzeźnie swoją 5-letnią córkę Milenę. Sądowi psychiatrzy uznali jednak, że był on niepoczytalny i "nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem". Opinia wskazująca na problemy psychiczne mężczyzny i fakt, że był on pod wpływem marihuany, oznaczała dla niego zamiast procesu (po którym groziło mu dożywocie) leczenie szpitalne.

Po czterech latach, w lipcu tego roku, media zelektryzowała wiadomość, że lekarze uznali, iż nie stanowi on już zagrożenia dla społeczeństwa. Na podstawie ich wniosku bydgoski sąd uznał, że 35-latek może wrócić na wolność. Zwolnienie go powstrzymali jednak gdańscy śledczy.

Czytaj także

Sprawa wróciła do sędziów z Bydgoszczy, a ci z ostateczną decyzją czekali na nową diagnozę lekarzy. Ta z 2016 roku mówiła m.in. o zaburzeniach o charakterze prześladowczym. Właśnie niewystarczające odniesienie się do ustaleń psychiatrów sprzed trzech lat, obok zbytniego skupienia się na funkcjonowaniu Mariusza L. w okresie od stycznia do maja 2019 roku, było powodem zastrzeżeń prokuratorów z gdańskiej "okręgówki". Ich zdaniem, w ekspertyzie zabraknąć miało także dokładnego opisu procesu terapeutycznego, jakiemu poddany był 35-latek i informacji o stosunku osób biorących udział w tej terapii do decyzji o jego ewentualnym zwolnieniu do domu.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że postanowienie będące efektem wielomiesięcznego procesu zapoczątkowanego oprotestowaną przez prokuraturę diagnoza lekarzy pozwalającą L. wrócić do domu, o czym więcej pisaliśmy tutaj, aktualne pozostanie jedynie przez kilka miesięcy. Badania przez psychiatrów osób przebywających na terapii w warunkach zamkniętych należy bowiem powtarzać co kilka miesięcy. Kolejna opinia lekarska jeszcze w pierwszej połowie 2020 roku – przynajmniej teoretycznie – znów oznaczać może „zielone światło” dla uwolnienia 35-latka, a to sugeruje, że cały proces rozpocząć trzeba będzie od nowa...

Kamieniem zabił 5-letnią córkę Milenkę w Gdańsku Brzeźnie. M...

Flesz - Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie