Zabawki pozwalają dzieciom z Syrii uciec od wojny. Choć na chwilę

Tomasz Słomczyński
Przemek Świderski
W Gdańsku zbierano dary dla kraju, gdzie każdego dnia płynie krew. Ludzi dobrej woli nie zabrakło Szacuje się, że w Syrii zginęło już tysiące dzieci. Nadal jednak nie widać końca tego krwawego konfliktu

Bus stanął pod klubem Plama na gdańskiej Zaspie w środę wieczorem, kiedy lodowaty wiatr zacinał śniegiem, kiedy wydawało się, że pies z kulawą nogą nosa z domu nie wychyli. Maciej Moskwa zorganizował zbiórkę darów dla ofiar wojny w Syrii. Napisał na Facebooku, że potrzebne są ciepłe ubrania, zabawki, środki czystości.

Syria jest ogarnięta wojną - to wiadomo od wielu miesięcy. Co innego jednak wiedzieć, a co innego zobaczyć.

Moc pluszowego misia

Maciek, gdański fotograf, który dokumentuje to, co dzieje się w Syrii, w środę w Plamie pokazywał slajdy z kraju ogarniętego trwającym od miesięcy konfliktem. Na jednej z fotografii chłopiec gra w warcaby. Zdjęcie być może nie byłoby przejmujące, gdyby nie komentarz.

- Ten chłopiec raz po raz musi przerywać grę i kłaść się na ziemi. Trwa bombardowanie. Jeśli zrzucana ze śmigłowca metalowa beczka uderzy w jego dom - nikt nie będzie miał szans. Po co więc się kłaść? Beczka jest wypełniona również śrubami, kawałkami metalu. Jeśli uderzy w sąsiedni dom, fala uderzeniowa wyrzuci cały ten materiał na boki, takie "pociski" ze śmiertelnym impetem mogą wlecieć przez okna. Dlatego, kiedy słychać zbliżające się niebezpieczeństwo, lepiej położyć się na ziemi.
Maciek Moskwa opowiada, czym jest zabawka dla syryjskiego dziecka.

- To teleportacja w zupełnie inną rzeczywistość. To widać na twarzach dzieci, są jak zahipnotyzowane, kiedy w ich dłonie trafia samochodzik albo pluszak. Widać moc takiej zabawki, co ona potrafi z dzieckiem zrobić.

Jak w stanie wojennym

Od 16.00 rośnie stos plastikowych worków z zabawkami, ubraniami (od grudnia do lutego w Syrii są przymrozki, a nie brakuje tam rodzin śpiących, dosłownie, pod gołym niebem), kocami, nawet namiotami.

Dlaczego gdańszczanie przynoszą dary dla Syryjczyków? - Bo mamy zbędne rzeczy i chcemy pomagać. Przynieśliśmy głównie dziecięce rzeczy, ubranka, kombinezony, buty. Mamy małe dziecko, które już z tych rzeczy wyrosło - mówią Rafał i Justyna Boczoniowie i znikają za drzwiami, za którymi trwa pokaz slajdów Maćka Moskwy.

- Solidarność jest ważna i potrzebna - pani Magda Gajewska i Piotr Wołkowiński przynieśli ciepłe rzeczy, głównie dla kobiet, również koce.

- Moja córka była Syrii, opowiadała niejednokrotnie, że to bardzo mili, ciepli ludzie, choć biedni. Mieszkałem całe życie na Zachodzie i kiedyś, pamiętam, robiłem to samo dla Polski. To wszystko przypomina mi stan wojenny - pan Piotr Wołkowiński rozgląda się po klubie Plama, gdzie trwa zamieszanie związane z przyjmowaniem plastikowych worków. I ciągnie dalej: - Syria to jest też kraj, który przyjął mojego ojca, zmuszonego do ucieczki w 1939 roku, kiedy uderzył na Polskę Związek Sowiecki - tłumaczy mężczyzna.

Towarzysząca mu Magda Gajewska stawia sprawę bardziej praktycznie: - Myślałam o kocu, to jest coś, czego się używa od czasu do czasu, bo przecież mamy kołdry, mamy ciepłe ubrania, mamy w domach ogrzewanie. A dla ludzi w Syrii taki koc znaczy coś więcej. Oni najzwyczajniej w świecie marzną. Więc dlaczego ma leżeć u mnie, jeśli może komuś służyć? - pyta, jak najbardziej retorycznie, pani Magda.

Waga każdej rzeczy

O osiemnastej rozpoczął się pokaz slajdów Maćka Moskwy, który fotografuje Syrię - niekoniecznie z perspektywy linii frontu, raczej dokumentuje życie ludzi, którzy najwięcej tracą podczas konfliktu zbrojnego - cywili, uciekinierów (choć nie brakuje w jego dorobku fotografii, na których mężczyźni z bronią dumnie wypinają pierś).

- Znam wagę każdej rzeczy wwiezionej do Syrii i podarowanej komuś... Zamiast siedzieć przed telewizorem, w mróz i śnieg przyszliście, żeby pomóc, obdarzyliście nas zaufaniem. To jest wspaniałe - mówił Maciek.

Wypełniony po brzegi (dosłownie) bus pojechał w czwartek do Warszawy. Dary zostaną przekazane pod opiekę Fundacji Wolna Syria, która TIR-ami dostarczy je do granicy turecko-syryjskiej. Dalej jednak samochody wjechać nie będą mogły, bo stałyby się celem dla lotnictwa. Zostaną więc przeładowane na busy i w ten sposób wjadą do kraju, w którym panuje wojenny chaos.
Organizatorzy zapowiadają już kolejne zbiórki darów dla Syryjczyków. O ich terminie i miejscu poinformujemy Czytelników.

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie