Za sopocki prestiż trzeba słono zapłacić

Kamila GrzenkowskaZaktualizowano 
Tomasz Bołt
Przebudowa placu Przyjaciół Sopotu sprawi, że to miejsce już za kilka miesięcy stanie się jeszcze bardziej atrakcyjne, a co za tym idzie, wzrośnie jego wartość. Wiedzą o tym władze Sopotu i dlatego już na kwietniową sesję Rady Miasta przygotowały projekt uchwały określającej nową wysokość opłat za dzierżawę dla ogródków gastronomicznych, które pojawią się m.in. na PPS. Jeśli radni ją przegłosują, stawki będą obowiązywać prawdopodobnie jeszcze przed wakacjami.

Dzierżawcy i właściciele lokali znajdujących się na ul. Boh. Monte Cassino oraz na ulicach przyległych będą musieli zapłacić 2,90 zł za 1 metr kw. ogródka gastronomicznego za każdy dzień od 15 maja do 31 sierpnia. To o 40 groszy więcej w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Gastronomicy uspokajają jednak: ta podwyżka nie będzie miała specjalnego przełożenia na ceny w lokalach i sezonowych ogródkach. - I tak już płacimy za ogródki więcej niż gastronomicy w Gdańsku czy Gdyni. Sopot sporo liczy sobie za prestiż - zauważa jeden z nich.

W Gdańsku w reprezentacyjnych miejscach, jak Długa czy Długi Targ, za metr kw. ogródka gastronomicznego trzeba zapłacić dziennie 20 groszy. Kwota ta obowiązuje zresztą na całym Starym i Głównym Mieście.

Niewiele drożej jest w Gdyni. Tu, na skwerze Kościuszki, gastronomicy płacą 40 groszy za 1 metr kw. za każdy dzień.
Bartosz Piotrusiewicz, wiceprezydent Sopotu, twierdzi, że mimo wysokich stawek w mieście i tak jest popyt na ogródki gastronomiczne. Jak tłumaczy, Monciak jest miejscem bardzo prestiżowym.
- Myślę, że opłaty ponoszone przez gastronomików nie mają specjalnego wpływu na ceny w lokalach. W sąsiednich miastach opłaty są niższe, a ceny napojów czy dań podobne jak w Sopocie - mówi Piotrusiewicz.

Zbliżająca się prezydencja Polski w Unii Europejskiej i zaplanowane na lipiec wydarzenia także nie będą miały przełożenia na ceny w tutejszych klubach i restauracjach - tak przynajmniej, na razie, twierdzą gastronomicy. Deklarują, że z tego powodu nie będą chcieli podnieść cen.

- Nie wiem, czy ta prezydencja właśnie nie odstraszy turystów. Ci, którzy przyjadą tu służbowo, i tak nie będą płacić ani za jedzenie, ani za hotele -zauważa właściciel jednego z lokali.

Najazdu turystów w lipcu nie spodziewają się też władze Sopotu. Podkreślają jednak, że tegoroczna promocja miasta w całej Europie będzie procentować w kolejnych latach.

polecane: FLESZ: Niebawem zmiana czasu, jedna z ostatnich

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

franek

jestem za!! zniszczyć to żydostwo! zachciało się im karnowskiego, to niech bulą. niech idą też do wałęsy po 100+ 300 mln zł, bolek podobno cały czas płaci.

Dodaj ogłoszenie