Za obiektywem: Rozmowa z Robertem Ryncarzem [ZDJĘCIA]

Dominika Ziółkowska
Spotykamy się około południa, w jego mieszkaniu. Gdy weszłam, uderzył we mnie smród papierosów i zapach świeżo zaparzonej kawy. W przedpokoju pełno butów i niepoukładanych kurtek- jak to w studenckim mieszkaniu. Jego mały, lecz przytulny pokój wypełniony jest zdjęciami i różnymi gadżetami. Widać od razu, kto tu mieszka. Człowiek z pasją, fotograf – Robert Ryncarz, dwudziestoletni student, młody talent, którym szczyci się województwo kujawsko-pomorskie, a ściślej – Rypin.

Postanowiłam dowiedzieć się, jak wygląda jego zajęcie „od kuchni”. Młody, przystojny chłopak z tatuażami, w modnych dresach i nieco wyciągniętej, spranej bluzie proponuje mi kawę i wskazuje krzesło. Po chwili przynosi dwie filiżanki zdobione brytyjską flagą, odpala papierosa i mówi „no słucham?”.

Jak zaczęła się twoja przygoda z fotografią? Kiedy odkryłeś, że to twoja pasja?
Moja przygoda z fotografią zaczęła się jakieś 5 lat temu – w momencie, gdy moja starsza siostra dostała lustrzankę na 18ste urodziny. Rok później wyjechała na studia do Warszawy, a aparat odstawiła w kąt. Z racji tego, że pochodzę z małej miejscowości, gdzie ciężko o jakąś kreatywną rozrywkę, bez namysłu chwyciłem za aparat i zwyczajnie z nudów zacząłem robić zdjęcia wszystkiego – tego co znalazło się przed moimi oczyma. Początkowo były to naprawdę słabe zdjęcia. Jakieś amatorskie makro, amatorskie portrety. Moja siostra przez pewien czas była fotomodelką, dlatego gdy wracała raz na jakiś czas do domu wręcz mnie zmuszała do robienia jej zdjęć. Pamiętam, że była niezadowolona z końcowych efektów „współpracy” ze mną. Zaczęło mnie to irytować, ponieważ staram się być najlepszy w tym, za co się zabieram. Zacząłem więc czytać książki na temat fotografii – jej historii, jak i technik fotografowania. Szybko stwierdziłem, że połknąłem „bakcyla” i nie wyobrażam sobie życia bez tej dziedziny sztuki. Tak się zaczęła moja przygoda z aparatem.

Jak wyglądała Twoja pierwsza profesjonalna sesja?

Nie wiem, co rozumieć pod pojęciem profesjonalna sesja. Czy chodzi tu o zaangażowanie osób w nią, profesjonalny sprzęt i oświetlenie, czy inne czynniki. Spojrzę na to pytanie pod kątem osoby z jaką współpracowałem. Miałem przyjemność robić zdjęcia jednej z dziewczyn, które dostały się do finału II edycji Top Model. Miałem w końcu styczność z osobą, która posmakowała tego „światka” i miała okazję współpracować z najlepszymi fotografami w Polsce. Jak usłyszałem, że jest zachwycona końcowym efektem zdjęć zrozumiałem, że moje zmagania nie poszły na marne i jest to dla mnie duży kopniak do jeszcze większego zaangażowania i działania

Jaka sesja była dla Ciebie najtrudniejsza a jaka najciekawsza?

Chyba właśnie z finalistką Top Model. Głównie dlatego, że mieliśmy bardzo mało czasu na zdjęcia, a wiedziałem, że lada moment zapadnie zmrok i nic nie wyjdzie ze zrealizowania naszego wcześniej zaplanowanego pomysłu. Do tego wiedziałem, że jest to jedna z niewielu szans, by móc zaprezentować swoje zdjęcia na większą skalę (jak się później okazało trafiły one na stronę TVNu) i wiedziałem, że nie mogę tego w żaden sposób schrzanić. A najciekawsza sesja? Nie jestem w stanie wybrać jednej najciekawszej – każda jest ciekawa, inna. Na każdej dzieją się fajne, śmieszne rzeczy. Bo oprócz traktowania fotografii jako pracy zawsze staram się ją traktować jako dobrą zabawę, by każdy mógł się czuć bardzo swobodnie.

Czym się kierujesz wybierając tematykę sesji?

Bardzo dużo zdjęć wybieram na podstawie muzyki, której słucham. Zagłębiam się w teksty piosenek, rozdrabniam je na czynniki pierwsze, a wtedy mam już w głowie zobrazowane, w jaki sposób chciałbym pokazać to wizualnie.

Skąd bierzesz te wszystkie przedziwne ubrania?

Większość specyficznych strojów mam z lumpeksów – można tam znaleźć naprawdę fajne „smaczki”, wystarczy odpowiednio dobrać strój do scenerii – aczkolwiek wiadomo, że poszukiwania ich są często bardzo czasochłonne. Zdarza się też współpraca z jakimś sklepem z odzieżą – warunkiem jest to, że za wypożyczenie ciuchów do zdjęć w zamian prześlę fotografie właścicielom sklepów, którzy będą mogli wykorzystać je w celach promocyjnych.

Czy model/modelka na Twoich zdjęciach muszą się wpisywać w klasyczne kanony świata fashion?

Niekoniecznie. Kanon wyglądu modelek często się zmienia (aczkolwiek przesadna chudość zawsze będzie w modzie bez względu na to czy jest to zdrowe czy też nie). Przy wyborze osób do zdjęć kieruje się nieprzeciętnością, którą znajduję w ich wyglądzie – piegi, duże policzki, długie włosy, duże usta itd.

Czy długo się u ciebie czeka na sesje i w jakich przedziałach waha się jej cena?

Na sesje obecnie czeka się dość długo przez to, że muszę pogodzić zajęcia na uczelni (gdzie mam dużo projektów fotograficznych), rysunek, malarstwo oraz zdjęcia robione typowo pod kątem mojego portfolio. Cena zależy od bardzo wielu czynników – począwszy od pomysłu, poprzez stroje, makijaż, dojazd i tym podobne.

Twoje zdjęcia są dość nietypowe i kontrowersyjne, czy spotkałeś się kiedykolwiek z krytyką swych prac?

Krytyka jest wskazana. Obiektywna. Spotkałem się z negatywnymi odczuciami, ale na szczęście doświadczyłem ich bardzo mało. Najbardziej negatywna z jaką się spotkałem wyszła z ust księdza (tak, księdza!) uczącego w moim liceum religii. Sugerował on, że sprowadzam ludzi na złą drogę oraz namawiam do homoseksualizmu (stwierdził to na podstawie przejrzenia moich prac, a tam doszukał się „propagowania homoseksualizmu” przez pryzmat zdjęcia chłopaka, który został sfotografowany w bieliźnie)

W tym momencie Robert Ryncarz odpala drugiego papierosa. Na jego twarzy widać zgorszenie i poirytowanie wywołane wspomnieniem owej „krytyki”.

jaki jest twój plan na najbliższą sesję?

Na razie nie będę zdradzał czegoś, co nie zrodziło się jeszcze do końca w mojej głowie. Na pewno będą to zdjęcia surrealistyczne. Jak chcecie zobaczyć co to będzie zapraszam na mój fanpage na Facebooku.

Jakie masz sukcesy w tej dziedzinie?

Rzadko biorę udział w konkursach fotograficznych. Jeżeli już mi zadałaś takie pytanie to nie wypada być skromnym i trzeba wymienić to co się osiągnęło, a więc : 1 miejsce w województwie w ogólnopolskim konkursie fotograficznym National Geographic „Moje miejsce na Ziemii” ; 2 miejsce w województwie w konkursie „uchwyć budzącą się do życia wiosnę” ; dwukrotna obszerna publikacja w magazynie „Black Wall Magazine” ; publikacja prac na stronie TVN.

Proszę, proszę – całkiem zasobna kolekcja. Co by się działo gdybyś był weteranem konkursów fotograficznych?

Na razie skupiam się na nauce, to moje pierwsze, jeszcze małe sukcesy ale kto wie, kto wie? (śmiech)

Zauważyłam, że masz dość sporo tatuaży. Skąd bierzesz na nie pomysły?

Prawie każdy tatuaż wiąże się bezpośrednio z moja osobą, zwracam uwagę na symbolikę danego obrazu, który zamierzam wyryć na ciele. Nie kupuje ludzi, którzy tatuują sobie gwiazdkę, czy tez serduszko i argumentują to "bo ładne".

Co młody, zdolny fotograf lubi robić w czasie wolnym?

-W wolnym czasie słucham muzyki. W zasadzie zawsze jej słucham, nawet jak nie mam czasu – zawsze leci gdzieś w tle – wtedy lepiej mi się pracuje, czyta, uczy. Jestem osobą towarzyską dlatego wolne chwilę uwielbiam spędzać w gronie przyjaciół – jeżeli o nich chodzi to jest to jedna z rzeczy, gdzie mogę śmiało powiedzieć, że jestem szczęściarzem otaczając się tak wspaniałymi ludźmi.

Pośród natłoku obowiązków – uczelnia, rysunek, malarstwo i wreszcie fotografia – znajdujesz czas dla przyjaciół ?

- Oczywiście ! Są oni nierozerwalną częścią mojego życia ! Co weekendowe wyjścia z przyjaciółmi ładują moje akumulatory, zdarza się także, że stają się moją inspiracją – dzięki nim czasami wpadnie mi do głowy coś ciekawego. Inni zaś pomagają mi w sesjach, jestem facetem, więc nie znam się na robieniu makijażu czy czesaniu włosów do sesji – od tego także mam swojego człowieka (śmiech). Ogromną rolę odgrywa także rodzina, która zawsze mnie wspiera w trudnych chwilach i razem ze mną cieszy się z moich – większych i mniejszych- sukcesów.

Czy ciężko jest osobie z małego miasta wybić się?

Sądzę, że nieco ciężej niż osobie z dużego miasta. Choćby dlatego, że w dużych miastach mamy o wiele większą styczność z przeróżnymi sytuacjami, które w efekcie małymi krokami przygotowują nas do dorosłego, trudniejszego życia. A do tego obcujemy tam z wszelakiego rodzaju formami sztuki, co dla przyszłego artysty ma na pewno wielki wpływ.

Czy masz jakieś inne pasje poza fotografią?

Na razie skupiam się na zajęciach i fotografii, aczkolwiek zaczynam „bawić się” grafiką, ponieważ za rok mam zamiar pójść w tym kierunku na studia. Sądzę, że w tych czasach jest to nieodłączny element fotografii, a do tego nigdy nie zaszkodzi mieć drugiego zawodu – łatwiej znaleźć pracę oraz mieć satysfakcję z bycia wszechstronnym.

Wyobraź sobie Roberta Ryncarza za 10 lat, kogo widzisz?

widzę spełnionego fotografa z własnym studiem fotograficznym, robiącego liczne projekty na zlecenie-wiecznie uśmiechniętego i pozytywnie patrzącego w dalszą przyszłość.

Robert spostrzegł, że w mojej „brytyjskiej” filiżance nie ma już kawy i zaproponował coś do picia, poprosiłam o wodę. Dobrą godzinę rozmawialiśmy jeszcze o studenckim życiu, nauce i ludzkich sprawach. Czas mnie jednak gonił. Robert okazał się młodym gentlemanem – gatunkiem zdawało by się wymarłym w dzisiejszych czasach – i odwiózł mnie do domu. Mam nadzieję (wręcz jestem przekonana) , że świat fotografii, mody, sztuki zyskał nowy ogromny potencjał, można by rzec nieoszlifowany diament. Trzymam mocno za niego kciuki i …umawiam się na jakąś „surrealistyczną” sesję .

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Hania G.

Dominika jestem z ciebie dumna. Ciekawy wywiad.

D
Dominika Ziółkowska

Drogi "Młody dziennikarzu" ! Zarówno Robert Ryncarz jak i ja pochodzimy z jednego miasta, więc trudno, żebyśmy się nie znali. Niczego ani nikogo nie miałam zamiaru naśladować, starałam się podchodzić do tego profesjonalnie. Zauważ, że nigdzie nie zaznaczyłam, że Ryncarza widzę pierwszy raz na oczy. Starałam się po prostu zobrazować, przybliżyć czytelnikowi sylwetkę i sposób bycia Roberta Ryncarza. Pozdrawiam.

M
Młody dziennikarz

Narracja tandetnie naśladująca kultowe pozycje traktujące o zapijaczonych artystach, od których, mimo sukcesu, bardziej czuć smród papierosów i gorzały. Gryzie się to z zupełnie z niezmanierowanymi i swobodnymi wypowiedziami gościa. Zabawne budowanie napięcia towarzyszącego w toku ,,poznawania'' Roberta Ryncarza, z którym Pani Redaktor zna się dość dobrze chyba od dawna, prawda?

f
fotogieniczny

Piękny wywiad. Płakałem. Oby więcej takich w tej gazecie.

Dodaj ogłoszenie