reklama

Za nami kolejna edycja Metropolia jest Okey

Tomasz Rozwadowski
Pete True (pierwszy z prawej strony) jest autorem jednej z najlepszych balladowych płyt, jakie wyszły w Polsce ostatnio. Wystąpił z zespołem w sopockim klubie S.F.I.N.K.S. 700<br>
Pete True (pierwszy z prawej strony) jest autorem jednej z najlepszych balladowych płyt, jakie wyszły w Polsce ostatnio. Wystąpił z zespołem w sopockim klubie S.F.I.N.K.S. 700 Przemek Świderski
30 grudnia zakończyła się 10-ta edycja Metropolia jest Okey. Trójmiejska kultura widziana w zwierciadle festiwalu ma się OK.

Jeśli popatrzyć na fora pod artykułami na temat festiwalu Metropolia jest Okey, można odnieść wrażenie, że 30 grudnia w Trójmieście zakończyła się impreza potworna. Nieciekawi artyści, co roku ci sami, zagrali po znajomości. Różne osoby znane w mieście lansowały się przy tej okazji ponad miarę. Pokazano kilka beznadziejnych spektakli, których i tak prawie nikt nie oglądał. Rozdano bezwartościowe nagrody bezwartościowym ludziom. Znów zmarnowano masę kasy na imprezę, który służy dowartościowaniu zabetonowanego trójmiejskiego establishmentu. I tak dalej, i tak dalej. Te zarzuty pojawiają się co roku i jak zwykle mają niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Jeśli porozmawiać z gośćmi z innych miast, którzy przyjeżdżają do Trójmiasta na święta lub na Sylwestra i pojawiają się na koncertach i spektaklach w ramach Metropolii, można od nich usłyszeć, że brakuje im czegoś takiego, czyli dorocznej prezentacji tego, co na bieżąco dzieje się w ich mieście. Brakuje okazji do niezobowiązujących środowiskowych spotkań. I wreszcie, brakuje wydarzeń kulturalnych, na które można by pójść w czasie pomiędzy Bożym Narodzeniem i Nowym Rokiem. My mamy coś takiego. A to, że festiwal prezentuje establishment, boli głównie tych, którzy są już poza nim albo nie mają najmniejszych szans, by się w nim kiedykolwiek znaleźć.

Idea połączenia zatomizowanych środowisk Gdańska, Gdyni i Sopotu oraz wypełnienia wydarzeniami kulturalnymi martwego dotychczas czasu pod sam koniec roku, powstała dziewięć lat temu w Nadbałtyckim Centrum Kultury w Gdańsku. Osią tego pomysłu było to, żeby w dużym klubie muzycznym każdego z trzech miast odbyła się wielogodzinna impreza przedstawiająca do kilkunastu trójmiejskich wykonawców w ciągu jednego wieczoru. Na sygnał odpowiedziały pozytywnie gdański Parlament, sopocki Sfinks i gdyńskie Ucho - kluby te pozostały wierne Metropolii do dzisiaj. W Parlamencie podczas najnowszej edycji odbyły się nawet dwa koncerty. Podczas trwania festiwalu marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk wręczył przedstawicielom tych trzech klubów pamiątkowe medale z łacińską sentencją „De nihilo nihil fit“.

Co pozostanie w pamięci po jubileuszowym festiwalu? Przede wszystkim benefisowy koncert Tymona Tymańskiego i jego zespołu The Transistors w klubie Parlament. Właśnie tego wieczora Tymon ogłosił oficjalnie, że rozwiązuje zespół i powróci za jakiś czas w nowej, poważniejszej konwencji i z nowym repertuarem. Po zespole, który reprezentował rockandrollowe wcielenie Tymańskiego, pozostanie kilka dobrych płyt, a przede wszystkim ścieżki dźwiękowe z dwóch filmów, w których Tymon and The Transistors pokazali się także od strony aktorskiej. „Wesele“ Wojtka Smarzowskiego to jeden z najważniejszych polskich filmów początków XXI w., natomiast niedawne „Polskie gówno“ jest filmowym musicalem, z którego możemy też miedzy innymi wyczytać powody zakończenia etapu kariery z zespołem. Pozostaje czekać na Tymona w nowej szacie.

Bardzo interesującym pomysłem był poniedziałkowy koncert według autorskiej koncepcji Przemysława Guldy, dziennikarza muzycznego „Gazety Wyborczej“. Idea Guldy polegała na zaproszeniu lokalnych artystów do zmierzenia się z na poły już zapomnianym repertuarem polskiego undergroundu muzycznego lat 90. Hatti Vatti, Olo Walicki z aktorem Marcinem Czarnikiem, Kiev Office oraz Nagrobki z gościnnym udziałem Wojtka Mazolewskiego przypomnieli twórczość Sławomira Gołaszewskiego, zespołów Homomilitia, Ewa Braun, Guernica y Luno i Post Regiment.

Wspominałem już o nagrodach. Marszałek Mieczysław Struk wyróżnił za 2016 r. troje twórców: artystę wizualnego Janusza Dembowskiego, twórczynię teatralną Ritę Jankowską i akordeonistę Marka Zagańczyka. Obok festiwalu odbywała się także druga edycja pomorskich nagród muzycznych Doki. W gdańskim klubie B90 wręczono statuetki Palników w kilkunastu kategoriach. W kategorii Artysta zwyciężył Mikołaj Trzaska, kategorii album zespół Blindead za płytę „Ascension“, a Nową Twarzą wybrano kwartet Lonker See.

tomasz.rozwadowski@polskapress.pl

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie