Za mówienie prawdy nie można nikogo posądzać o antysemityzm

RedakcjaZaktualizowano 
Córka generała "Nila" przed premierą filmu o swoim ojcu
Córka generała "Nila" przed premierą filmu o swoim ojcu Archiwum prywatne
Z Marią Fieldorf-Czarską, córką generała Augusta Emila Fieldorfa, ps. "Nil", rozmawia Barbara Madajczyk-Krasowska

Żąda Pani, aby Ryszard Bugajski, reżyser filmu o Pani ojcu, przeprosił Panią za sugerowanie, że jest Pani antysemitką. Podobno miała Pani powiedzieć, że gdyby żył generał Fieldorf, Polską nie rządziłaby mafia żydowska. To nieprawda?

Wielokrotnie zwracałam się do sądów o ukaranie morderców mojego ojca. Chyba w 2000 roku wyszłam wzburzona z sali warszawskiego sądu i powiedziałam, że gdyby mój ojciec był Żydem, a zamordowaliby go Polacy, to Żydzi znaleźliby tych Polaków, osądzili i ukarali. Ponieważ jest odwrotnie, to mamy to, co mamy. Wzburzyli mnie sędziowie, którzy powiedzieli mi, że jak się pojawią jakieś dodatkowe okoliczności w sprawie zabójstwa mojego ojca, to wtedy wznowią postępowanie. A jakie miały się pojawić dodatkowe okoliczności? Wiadomo przecież było, kto przyczynił się do śmierci ojca.

Pani często podkreśla, że ojca skazali Żydzi, zresztą jedna ze scen filmu Bugajskiego też to pokazuje.

Podkreślam, bo takie są fakty przedstawione w dokumentach. Żydówką była Maria Gurowska, sędzia, która ojca skazała na karę śmierci w pierwszej instancji w sądzie wojewódzkim. Zastanawiam się, dlaczego Gurowska nienawidziła Polaków, przecież to Polacy uratowali ją z getta i dali jej swoje nazwisko. Zawsze mnie zastanawia, dlaczego komuniści narodowości żydowskiej taką nienawiścią pałali do polskich patriotów. Polska pierwsza walczyła z armią hitlerowską, przecież to Niemcy Hitlera odpowiadają za holokaust.

Dla wielu takie zastanawianie to już przejaw antysemityzmu.

Za mówienie prawdy nie można nikogo posądzać o antysemityzm. Wszyscy, śledczy, prokuratorzy, sędziowie, którzy przyczynili się do zabójstwa mojego ojca, byli komunistami żydowskiego pochodzenia. Sędziowie Sądu Najwyższego: Merz, Andrejew, Auscaler nie tylko potwierdzili wyrok skazujący Gurowskiej, ale także jej opinię, że skazany nie zasługuje na łaskę, bo wykazywał "wielkie natężenie woli przestępczej". Sędzia Mazur odmówił udziału, zastąpił go Merz. Takie są fakty, przecież nie ja ich wybierałam do składu orzekającego. Gdyby odmówili udziału w tym sądowym morderstwie, to życia by nie stracili, najwyżej posadę.

Kilkanaście lat temu, gdy pisałam pierwszy artykuł o Pani ojcu, Pani zaznaczyła, że jedyny współwięzień, który odwiedził Pani mamę, to był rabin.

Mój ojciec uratował rabinowi życie w więzieniu. Rodzinę odwiedzili tylko rabin i Ukrainiec. Nie przyszedł do nas żaden ze współwięźniów akowców. To też są fakty.
Pani relacje z reżyserem od początku nie były dobre, krytykowała Pani scenariusz. Bugajski powiedział, że przy pierwszym spotkaniu Pani źle oceniła jego filmy: "Przesłuchanie" i "Śmierć rotmistrza Pileckiego".

Nie znałam Pileckiego. Znam Zosię i Andrzeja, jego dzieci. Zosia ze łzami w oczach powiedziała mi: "mój ojciec nie był taki".

Jaki?

Nie był taki stłamszony, bezradny. Córka bardzo przeżyła tę sztukę teatralną o jej ojcu. Natomiast po "Przesłuchaniu" byłam zniesmaczona. Uważam, że w tym filmie zabrakło przesłania. Może mi się coś nie podobać. Ale pan Bugajski bardzo był niezadowolony, że mnie nie podobały się jego filmy.

A film o generale "Nilu" podoba się Pani?

Podoba mi się od momentu, kiedy ojciec został aresztowany i uwięziony. Bugajski jest dobry w pokazywaniu ubowskich okrucieństw. Natomiast w pierwszej części filmu nie odnajdywałam nic z naszej atmosfery.

To znaczy?

Atmosfera była sztuczna. Raptem ni z tego, ni z owego ojciec, po powrocie z Syberii przychodzi do pani Heleny Błociszewskiej, u której w ogóle nigdy nie był, a tylko był u niej fikcyjnie zameldowany.

Kim była Błociszewska?

To była matka mojej przyjaciółki, ojciec się ukrywał, musiał mieć gdzieś meldunek i ona się zgodziła go zameldować u siebie.

Błociszewska jest na wspólnym, rodzinnym zdjęciu.

Ona była u nas na Boże Narodzenie. Po powrocie z Syberii ojciec przyjechał do Warszawy. Jak tylko się podleczył, pojechał do ojca do Krakowa, od niego dowiedział się, że mieszkamy w Łodzi i wtedy dopiero do nas przyjechał. Nie podobała mi się również scena spotkania mojego ojca z gen. Stanisławem Tatarem, bo ojciec spotkał się nie z Tatarem, ale z generałem Gustawem Paszkiewiczem, który był jego dowódcą w 1939 r. Te zmyślone sceny przeszkadzały mi identyfikować się z tym filmem.
Dobrze, że powstał ten film?

Tak. W końcu zgodziłam się, żeby był wyświetlony.

A jakie sceny pod Pani naciskiem zostały usunięte?

Na przykład scena przedstawiająca zachowanie ubowców podczas rewizji. Moja siostra Krystyna została uderzona i zalana krwią padła na podłogę. Na tę scenę wszedł Józef Różański, dyrektor Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, z adiutantem i podnosił moją siostrę. Na to nie mogłam się zgodzić, bo Różańskiego nie było w naszym mieszkaniu. Ale pozostała scena z uderzeniem siostry. Bugajski po prostu nie znał realiów tamtych czasów. Podejrzewam, że zabrakło mu dobrej woli, by je poznać. Zasadą było, że oni nie bili w mieszkaniu, przy świadkach. Znęcali się i katowali podczas przesłuchania, w więzieniu. Byłam kilka razy zatrzymana, dwa razy przez Sowietów. Nikt mnie nie bił.

Wtedy w trakcie rewizji w waszym mieszkaniu były wręcz sceny zabawne.

To było 13 listopada. Przyszedł do nas wujaszek Staszek i wpadł w kocioł. Wujaszek miał imieniny. Podeszłam do głównodowodzącego grupie tych ubowców, on był taki mały i rudy, i powiedziałam, że wujek ma imieniny i trzeba kupić kwiaty. I zgodził się ze mną po nie pójść. Po drodze, jak jechał samochód, to chował się do bramy. Wtedy rzadko kto miał samochód, zwłaszcza prywatny. On bał się, że go ktoś zobaczy. Tak więc czekałam, jak samochód przejechał, to on wychodził. Poszliśmy do kwiaciarni i kupiłam kwiaty. W drodze powrotnej znowu się chował. Ale urządziliśmy wujaszkowi imieniny.

Przy ubekach?

Tak, nawet jednemu wróżyłam z kart (śmiech). Naprawdę tak było. To byli komuniści, którzy przyjechali z Francji.

Podobała się Pani rola Olgierda Łukaszewicza?

Bardzo. Stanął na wysokości zadania. Bardzo dobrze wcielił się w rolę mojego ojca. To była trudna rola. Przypuszczam, że on w charakterze ma powściągliwość. Ojciec był bardzo twardy, ale nie robił takiego wrażenia przy pierwszym poznaniu.
Był miły, łagodny, życzliwy?

Tak. Nie był surowy, niedostępny. I to Łukaszewicz oddał.

Wewnętrznie Pani ojciec był jak granitowa skała.

Nawet sędzia Igor Andrejew, w rozmowie z Czerniakowską, powiedział, że miał spiżowy charakter.

Co jeszcze nie podobało się Pani w filmie?

Scena w więzieniu, gdzie mama, ja i moja siostra zachowujemy się bardzo emocjonalnie. Po pierwsze, nigdy nie byłyśmy razem w więzieniu, mama była sama, po drugie, w naszej rodzinie, poza radością, nie było przyjęte uzewnętrzniać emocje. Na spotkaniu z twórcami filmu u mnie w mieszkaniu w Gdańsku mówiłam, żeby sięgnęli do wspomnień mojej mamy. Mama to pięknie opisała.

Generał był przeciwny proszeniu o łaskę prezydenta Bieruta?

Ojciec wręcz zabronił pisania podania o łaskę, a z filmu odniosłam wrażenie, że to on o nią prosił. Gdy mecenas Maślanko przyszedł z podaniem, ojciec odmówił podpisu i powiedział mu, żeby więcej do niego nie przychodził.

O łaskę wystąpił Pani dziadek.

I mama, która powiedziała ojcu: "Będę o ciebie walczyć".

W liście otwartym do Ryszarda Bugajskiego napisała Pani, że wymowa ideowa filmu jest bardzo dobra.

Moim zdaniem, najważniejsze jest pokazanie, że są ludzie, którzy potrafią odmówić współpracy nawet za cenę utraty życia. Takim człowiekiem był mój ojciec. Teraz to jest relatywizowane. Nawet jak się ktoś przyzna, że współpracował z peerelowską bezpieką, to uchodzi za bohatera.

Pani ojciec mógł wyjechać za granicę.

Ojciec powiedział, że nie ucieknie jak Stanisław Mikołajczyk. Mówił, że jego miejsce jest w Polsce, gdzie są katowani i mordowani jego żołnierze Armii Krajowej.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

K
Krytyk

Powiesz prawdę niekorzystną dla Żydów i już jesteś antysemitą!
To jest ta choroba naszych czasów będaca pewnie konsekwencja biblinego
zapisu na temat "Narodu Wybranego". Wielki czas aby mit ten między
bajki włożyć a prawdzie spojrzeć w oczy. Dzisiejsi Żydzi nie rzadko dorównują swojemu prześladowcy z czasu 2 Wojny Światowej. Porównaj także ich postępki w Strefie Gazy w bieżącym roku.

Dodaj ogłoszenie