Za molestowanie dzieci ma wyrok w zawieszeniu

    Za molestowanie dzieci ma wyrok w zawieszeniu

    Mateusz Węsierski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Przy cichej akceptacji bratowej 53-letni Stanisław W. ps. "Mongoł" molestował seksualnie swoje dwie bratanice, w wieku 4 i 9 lat. Wpadł, gdy zabrał się też za czteroletnią córkę sąsiadów. To, co działo się w popegeerowskiej wsi Przeradź pod Miastkiem, przechodzi ludzkie wyobrażenie.
    Tym bardziej że pedofil teraz jest już wolny, bo Sąd Rejonowy w Miastku skazał go tylko na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat i pięcioletni zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi.
    Wrócił do wsi. Sąsiedzi są przerażeni. Problem w tym, że Przeradź to bardzo mała wieś.

    Pokrzywdzone dzieci widzą swojego oprawcę niemal codziennie.
    - Kiedyś pracował w pegeerze, a na stare lata został takim "spacerowiczem". Lubił jeździć rowerem po lesie, a na bagażnik zabierał dziewczynki - opowiada sąsiad.

    - Nie interesuję się tym, bo jeszcze i ja będę miała kłopoty we wsi. Chcę mieć spokój - twardo ocenia sąsiadka.

    - Ja też brałem dzieci na spacer i co? Przecież nie jestem pedofilem - inny sąsiad broni mieszkańców Przeradzia, którzy są teraz posądzani o bierność, która doprowadziła do molestowania dziewczynek. - On generalnie chodził do lasu ze swoimi dziećmi [czyt. bratowej - dop. red.], a raz się trafiło, że wziął obcą do szopy, no i teraz ma za swoje. Choć i tak za mało.
    Stanisław W. ma żonę, dorosłe dzieci i wnuki. Razem mieszkają w rozpadającej się starej szkole na skraju wsi.

    - Po wyroku widziałem go, jak szedł do sklepu. Jak na razie przechodzi ukradkiem. Nie pokazuje się ludziom. Siedzi w domu, bo nie pracuje - mówi mieszkaniec Przeradzia.

    Rodzice dzieci boją się, a szczególnie matka dziewczynki, która była ofiarą Stanisława W.
    - Mam ogromny żal do sąsiadów, że nikt wcześniej tej sprawy nie załatwił. Dopiero gdy ucierpiało też moje ukochane dziecko, wszystko wyszło na światło dzienne. Ktoś coś musiał przecież widzieć wcześniej - żali się matka 4-letniej dziewczynki. - Moja córka przyszła wtedy do domu w nie swoich majteczkach. Wtedy zareagowałam. Pojechałam drugiego dnia na policję i do ginekologa. Okazało się, że "Stachu" zrobił jej krzywdę. Mam tylko nadzieję, że to był pierwszy raz i że on w końcu pójdzie siedzieć na długie lata, bo ten wyrok jest kpiną - dodaje.

    Dziewczynka pochodzi z tzw. porządnej rodziny. Biedy nie ma, ojciec pracuje, a dziecko jest schludnie ubrane. Czterolatka znalazła sobie koleżanki za płotem. Tam właśnie mieszka Danuta i jej dwie córki, które musiały przeżywać koszmar o wiele dłużej, bo "Stachu" od lat jeździł z nimi rowerem po lasach. Nie wiadomo, co się tam działo, bo - jak twierdzą sąsiedzi - matki to nie obchodziło. Jest konkubiną brata skazanego. Dzieci chodzą brudne i zaniedbane. Sąd wyznaczył już tej rodzinie kuratora.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo