Za A. J. Waltonem w Gdyni nikt nie płacze. Asseco ma nową gwiazdę

Krzysztof Michalski
Tomasz Bolt/Polska Press
Przed tym sezonem z Asseco Gdynia pożegnał się A.J. Walton, lider drużyny w dwóch poprzednich latach. Nikt jednak już po nim nie płacze, bo w Gdyni rozbłysła nowa gwiazda - Anthony Hickey.

Zastąpienie kluczowej postaci w drużynie nie jest rzeczą łatwą. W ekipie „Beach Boys” przejęcie władzy przebiegło płynnie. Hickey już w sparingach swoją grą dawał sygnały, że może być nowym liderem zespołu. Z gdyńskimi kibicami przywitał się zdobywając 18 punktów w inaugurujących sezon derbach z Treflem Sopot. Od tego czasu jego rola w zespole stała się jeszcze większa i dziś nikt nie ma wątpliwości, że filigranowy jak na koszykarza (180 cm) amerykański rozgrywający jest najważniejszą postacią w gdyńskiej ekipie.

Waltona i Hickey’a łączy kilka rzeczy. Po pierwsze obywatelstwo - obydwaj pochodzą ze Stanów. Zarówno jeden, jak i drugi, przez cztery lata występowali w swoim kraju w lidze uniwersyteckiej, Walton w zespole Baylor Bears, a Hickey w barwach LSU Tigers oraz Oklahoma State Cowboys. Wreszcie obydwaj w tym samym wieku, mając 23 lata, przybyli zza oceanu do Polski i rozpoczęli swoją profesjonalną karierę w Asseco Gdynia. Z młodzieżowej amerykańskiej koszykówki do gry wśród seniorów w Europie przeszli bezboleśnie.

Walton w swoim pierwszym sezonie zdobywał średnio prawie 15 pkt na spotkanie, dodając do tego 5,5 asysty oraz 2,6 przechwytu. Hickey w tych statystykach wygląda na tę chwilę gorzej (13,8 pkt, 2,8 asysty i 2,2 przechwytu), ale jest znacznie skuteczniejszy. Walton w dwóch spędzonych w Gdyni sezonach rzucał za dwa ze skutecznością 42,9 proc. i 38,2 proc., podczas gdy jego młodszy rodak ma w tym elemencie skuteczność 51,7 proc. W rzutach z dystansu lepszy również jest Hickey, którego średnia 30,1 proc. nie jest wprawdzie rewelacyjna, ale i tak lepsza od słabych wyników obecnego zawodnika AZS Koszalin z czasów gry w Asseco - 26,1 i 23,9 proc.

Nowa gwiazda „Beach Boys” notuje również mniej strat - średnia Waltona wahała się w okolicach czterech, Hickey traci piłkę na rzecz rywali niecałe trzy razy na spotkanie. Zdecydowaną przewagą Waltona jest więc jedynie liczba asyst, których Hickey notuje bardzo mało jak na rozgrywającego. Ma jednak jeszcze sporo czasu żeby podreperować statystyki w tym sezonie, a jeśli zostanie w Gdyni na następne rozgrywki, to powinien jeszcze bardziej się rozwinąć. Tak jak Walton, który w swoim drugim sezonie miał coraz większy wpływ na drużynę, notując średnio 16,5 pkt oraz 5,7 asyst.

- Nie można wszystkiego sprowadzać do liczb. Teraz gramy inaczej niż w zeszłym sezonie, więcej zawodników bierze na siebie ciężar gry i stąd bierze się mniejsza liczba asyst Hickeya. A.J to zawodnik grający mocno pod siebie, Hickey natomiast zawsze myśli o zespole. Walton grał ryzykownie i indywidualnie, co przydawało się w końcówkach, gdy brał grę na siebie - ocenia Przemysław Frasunkiewicz, zawodnik Asseco.

Obecny rozgrywający Asseco nie osiągnął jeszcze poziomu swojego poprzednika, ale potencjał ma na pewno większy i w Gdyni mogą mieć z niego coraz większy pożytek.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.