Z prokuratury poszedł do aresztu

    Z prokuratury poszedł do aresztu

    Maciej Wajer

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Już czwarta osoba zamieszana w porwanie i pobicie mieszkańca gminy Nowa Karczma w powiecie kościerskim została tymczasowo aresztowana. Jest to 35-letni Dariusz O., mieszkaniec powiatu gdańskiego.
    Jak się dowiedzieliśmy, Dariusz O. zgłosił się sam do Prokuratury Rejonowej w Kościerzynie, która prowadzi postępowanie w sprawie porwania 44-letniego Andrzeja K.

    - Mężczyzna, który zgłosił się do nas, był już poszukiwany przez miejscową prokuraturę jako jeden ze współpodejrzanych o to przestępstwo - mówi Marian Paluszyński, szef Prokuratury Rejonowej w Kościerzynie.

    - Częściowo przyznał się do stawianych mu zarzutów.
    Ze względu na to, że na wolności przebywa jeszcze jedna osoba mająca związek z porwaniem, prokuratura wystąpiła z wnioskiem do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Taka decyzja była podyktowana tym, że gdyby O. pozostawał dalej na wolności, mogłoby dochodzić np. do nakłaniania świadków do zmiany zeznań czy też zacierania śladów przestępstwa.

    Sąd przychylił się do wniosku prokuratury. W efekcie Dariusz O. spędzi w areszcie najbliższe trzy miesiące. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że mężczyzna zaprzeczył jakoby miał bić uprowadzonego mieszkańca gminy Nowa Karczma. Utrzymywał, że w czasie całej akcji był tylko kierowcą.

    Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło na początku lipca tego roku. Pod dom Andrzeja K. podjechał czarny volkswagen transporter, z którego wyskoczyło czterech mężczyzn w kominiarkach. Siłą zaciągnęli swoją ofiarę do auta i wywieźli do lasu, gdzie dotkliwie pobili, a następnie porzucili.
    O całym zdarzeniu organa ścigania zostały poinformowane przez żonę poszkodowanego, na oczach której rozgrywały się dramatyczne wydarzenia.

    W wyniku postępowania prokuratury ustalono i zatrzymano dwóch uczestników porwania oraz jego zleceniodawcę. Oni również zostali tymczasowo aresztowani.
    Jak ustaliliśmy, wszyscy zatrzymani nie mieli wcześniej żadnych konfliktów z prawem. Porwanie Andrzeja K., który na co dzień zajmuje się rolnictwem, wstrząsnęło nie tylko mieszkańcami gminy, ale i całego powiatu.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo