Z podwórka na stadion o Puchar Tymbarku. Wojewódzki finał w Gdańsku. Dzieci czekają na pozytywny doping rodziców

Rafał RusieckiSzymon SzewczykZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (80 zdjęć)
W środę, 10 kwietnia Kaperki Puck mogły liczyć na wsparcie swoich rodziców i bliskich, którzy postanowili kibicować im podczas wojewódzkiego finału turnieju "Z podwórka na stadion o Puchar Tymbarku". W czwartek i piątek młodzi piłkarze także na to czekają.

Z PODWÓRKA NA STADION w SPORTOWY24.PL

**Wszystko o

Turnieju "Z podwórka na Stadion" - newsy, ciekawostki, wyniki!

**

- Rodzice czasem są na zawodach, a czasem ich nie ma. Ale ja lubię, jak rodzice są niedaleko - mówi nam Mikołaj Rambiert z Mrzezina, który w środę grał ze swoimi kolegami na stadionie w Gdańsku.

Na stadionie miejskim przy ul. Traugutta, gdzie do piątku odbywać się będą wojewódzkie finały turnieju „Z podwórka na stadion o Puchar Tymbarku”, zasady dla rodziców są proste. Wspierać dzieci mogą wyłącznie z trybun.

- Dzięki organizatorom turnieju w Gdańsku na boiskach jest porządek - mówi Dariusz Bohonos, piłkarski sędzia z 20-letnim stażem. - Z góry było założone, że rodzice nie mogą stać przy boisku, przy dzieciach, a mogą tylko przebywać na trybunach. Takich przykładów jest dużo. Sam ostatnio byłem na turnieju rocznika 2009 w Gdyni, gdzie organizatorem była AP KP Gdynia. Tam rodzice od razu zostali powiadomieni, że muszą znajdować się na trybunach, nie udzielać żadnych wskazówek dzieciom, czy krytykować sędziów.

A bywa przecież, że rodzice w emocjach się zapominają. Wprowadzają nerwową atmosferę, co nie służy nikomu. Nie jest to jednak zasada.

- Raczej staramy się wspierać nasze dzieciaki i pozytywnie kibicować. Jeśli dzieje się coś niedobrego, to reagować trzeba. Może delikatnie, na początek. W naszej drużynie jest fajnie, jest dobra atmosfera. Może w drużynie dziewczynek jest inaczej - mówi Adam Drzeżdżon, tata jednej z piłkarek Kaperek Puck.

- Wydaje mi się, że udaje się trzymać emocje na wodzy. Denerwujemy się jednak tak samo, jak dziewczynki. Trzymamy za nie kciuki - śmieje się Alicja Mudlaff, mama, która wspierała swoją córkę z trybun stadionu przy Traugutta.

W środę na boiskach trawiastych i tych ze sztuczną murawą rywalizowali 12-latkowie. W czwartek w akcji będzie można zobaczyć 10-latków, a w piątek od godz. 10 8-latków. Im młodsi piłkarze, tym częściej rodzice chcą towarzyszyć im w takich ważnych chwilach.

- Lubię, jak przyjeżdżają rodzice, ponieważ mogą nam podpowiedzieć różne fajne rzeczy. Mój tata jest na turnieju i dzisiaj podpowiedział mi, że jak mnie noga boli, to mam zacząć biegać - wyjaśniał Kacper Starba z Mrzezina. Podobnego zdania byli jego koledzy. - Ja w ogóle się zbytnio nie denerwuję. Tylko w pierwszym meczu czuję się niepewnie, a tak, to nie ma znaczenia. Lubię jak jest doping. A doping robią rodzice - dodał Hubert Wincek.

Radość i rozczarowanie to emocje nieodłącznie związane ze sportem. Dobrze, jeśli więcej jest tych wesołych chwil. Gorzej, jeśli obrywa się... sędziom.

- Rodzice muszą zdawać sobie sprawę, że często na ich meczach są młodzi sędziowie, którzy się uczą - mówi Dariusz Bohonos. - Dzieci się uczą i sędziowie się uczą. Powinni też patrzeć na sędziego, jak na własnego syna, że on też popełnia błędy. To wynika z początków w tym zawodzie, a nie z celowego działania, aby komuś zaszkodzić.

A o relacje z rodzicami coraz częściej dbają sami trenerzy.

- Od samego początku staraliśmy się ułożyć takie relacje, żeby oni byli w odpowiednim miejscu podczas treningów, meczów - na trybunach, a nie na boisku. Żeby się za bardzo nie angażowali, nie przeszkadzali, nie krzyczeli na dzieci - mówi Ireneusz Stencel, były piłkarz m. in. Arki Gdynia, a obecnie trener Raduni Stężyca.

- Pogadanki są jak najbardziej wskazane, żeby pewne relacje z rodzicami sobie poukładać. Jeżeli są rodzice, to mam przykłady, że chłopcy radzą sobie lepiej. Oczywiście nie jest to zasługa okrzyków. Sama obecność działa już pozytywnie, poklepanie po ramieniu po meczu, pochwała - dodaje.

Podopieczni trenera Stencla w środę wygrali zawody i pojadą na finał ogólnopolski na Stadion Narodowy w Warszawie. Drugie miejsce zajęli zawodnicy ze Szkoły Podstawowej nr 6 w Gdyni, trzecie ze Szkoły Podstawowej w Bojanie, a czwarte ze Szkoły Podstawowej nr 5 w Malborku.

Wsród dziewcząt najlepsze okazały się zawodniczki Błękitnych Wejherowo i one również pojadą na wielki finał do Warszawy. Drugie miejsce przypadło zawodniczkom Feniksa Kramarzyny, trzecie KS Pogoni Tczew, a czwarte Błękitnych Kmiecin.

Materiał oryginalny: Z podwórka na stadion o Puchar Tymbarku. Wojewódzki finał w Gdańsku. Dzieci czekają na pozytywny doping rodziców - Dziennik Bałtycki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3