Z Loży Obserwatora: Suspens poetycki

Henryk Tronowicz
Festiwal zakończy się w sobotę. Laureatów poznamy dopiero wieczorem. Natomiast pokazy filmów konkursowych zakończyły się wczoraj i dzięki temu mogłem powtórnie obejrzeć "Miłość" Sławomira Fabickiego oraz "Imagine" Andrzeja Jakimowskiego.

Po pierwszym obejrzeniu "Miłości" myślałem głównie o samym filmie. Teraz, po repetycji, więcej myślę o tym, co niesie jego bądź co bądź dwuznaczny tytuł . Bo co ma wyrażać scena przedostatnia? Fabicki tylko coś sygnalizuje, domysły pozostawia widzowi. To podnosi wagę jego opowieści. Zaraz po projekcji "Miłości" poszedłem do sali obok, by obejrzeć - też ponownie - film "Imagine", magiczne dzieło Jakimowskiego. Po dwu swoich zagadkowych filmach, "Zmruż oczy" i "Sztuczki", Jakimowski po raz kolejny zaskakuje nas obrazem, w którym ocieramy się o tajemniczą granicę ludzkiego poznania. Opowieść toczy się w Lizbonie, w ośrodku specjalnym przeznaczonym głównie dla dzieci niewidomych. Jeden z nauczycieli, Ian - sam niewidomy, za to wyspecjalizowany instruktor - wyprowadza podopiecznych poza teren ośrodka. Krążą po wąskich, ale ruchliwych uliczkach miasta. To jest igranie z ogniem. Między instruktorem a jedną z pensjonariuszek, dorastającą dziewczyną Evą, rodzi się więź duchowa, a z czasem zakwita uczucie. Nie miejsce i pora na opowiadanie przebiegu fabuły. Przeskoczę do finału. Ian musi ośrodek opuścić. W scenie przedostatniej żegna się z Evą i po wyjściu z ośrodka udaje się do odległej kawiarenki. Chwilę później Eva również wychodzi za bramę. Nie wiemy, dokąd ma zamiar się udać. Ale podąża dokładnie tą samą drogą co Ian. Idzie jakby w ślad za nim. Czym się kieruje? Coś jej podszeptuje, dokąd poszedł, ale tego przecież nie wie. Dociera na miejsce. Siada przy stoliku na tarasie i Iana nie widzi. On siedzi o kilka stolików dalej i również Evy nie widzi.

Jakimowski przez dłuższy czas trzyma kamerę, kierując obiektyw na tę niezwykłą finałową sytuację. Wytwarza w tej scenie ogromne napięcie. Suspens poetycki, psychologiczny. Przypomniał mi się zachwyt Juliusza Słowackiego nad "Makbetem": "Szekspirze! duchu! zbudowałeś górę/ Większą od góry, którą Bóg postawił/ boś ty ślepemu o przepaści prawił".
Smakowity akord tegorocznego festiwalu. Lecz nagle jakby trzasnął piorun z zachmurzonego nieba. Ktoś szepce mi do ucha: Na wieczorny pokaz swojego filmu "Wenus w futrze" do Gdyni przyjechał Roman Polański...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie