Z loży obserwatora: Komu niegdyś nie w smak były „Gry i zabawy”? Wokół 47. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (2022)

Henryk Tronowicz
Henryk Tronowicz
Zaczyna się w Gdyni doroczne święto polskiego kina. Tydzień naszych dorocznych ekranowych gier i zabaw. To filmowe szaleństwo. W konkursie głównym dwanaście filmów premierowych. W większości same zagadki.

Niewiadome pojawią się także poza konkursem. Wyświetlona zostanie „Liczba doskonała”, nowy film Krzysztofa Zanussiego, który - wszak profesorem Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach będąc - łączy pracę dydaktyczną na uczelni, z uprawianą od dziesięcioleci, twórczością artystyczną. Godzi się nadmienić, że francuski filozof Gilles Deleuze w głośnej pracy „Kino. Obraz-ruch. Obraz-czas”, w swoich teoretycznych koncepcjach uwagę poświęcił Krzysztofowi Zanussiemu, jako jedynemu dostrzeżonemu przez niego polskiemu reżyserowi.

W „Liczbie doskonałej” prof. Zanussi krąży wokół pytania, co życiu nadaje sens: sukces czy miłość?

To może nie być do końca jasne, dlaczego autor pytanie stawia właśnie w tak kategorycznej formie. Koledzy, którzy „Liczbę doskonałą” już obejrzeli, powiadają, że odpowiedzi, których Zanussi udziela, są przewrotne i nieoczywiste. No bo czyż miłość spełniona to nie sukces?

"Gry i zabawy" debiutuje w Gdyni

Drugie, mnie szczególnie intrygujące dzieło fabularne to filmowy czterdziestolatek „Gry i zabawy” w reżyserii Tadeusza Junaka. Film w roku 1982 - po wprowadzeniu stanu wojennego - został przez cenzora zarekwirowany i nie tylko nie pamiętam, żeby gdzieś można było film ten zobaczyć; co więcej, nie pamiętam, żeby ktokolwiek kiedykolwiek się o niego publicznie upomniał.
Nawet w tomie profesora Lubelskiego „Historia niebyła kina PRL” (2012) nie ma o tym filmie Tadeusza Junaka wzmianki.

ZOBACZ TEŻ:
Festiwal filmowy Gdynia 2021. Gwiazdy na czerwonym dywanie. Zdjęcia

Mamy więc dziejową ciekawostkę. Bo wprawdzie imperium cenzury padło 30 lat temu, to jednak „Gry i zabawy” po transformacji ustrojowej jakby nadal komuś przeszkadzały. Film nietknięty leżakował przez bite cztery dekady w archiwum.

Jak zaś wiadomo z dziejów dziesiątej muzy, nie tak wiele ekranowych czterdziestolatków zachowuje ponadczasową świeżość.

Napomknę jeszcze słówkiem o filmie Wojciecha Hasa „Nieciekawa historia” (1983), której na „Niebyłym Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych 1982 – 1983” powinna - na mój gust - przypaść murarska cegła - jako żywy symbol nawiązujący do pamiętnej nagrody, którą 45 lat temu na schodach siedziby gdańskiego NOT-u wręczyli Andrzejowi Wajdzie niesforni dziennikarze. Pochodzili z różnych, nie zawsze z redakcji zgodnych światopoglądowo. Ale wtedy postawili się czerwonemu jak jeden mąż.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rutkowski robi show. Zobacz InstaHistorie !

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie