Z Gdańska do duńskiego Muzeum Zimnej Wojny dotarły pamiątki z czasów, gdy polskie wojsko ćwiczyło destant na Jutlandię

Grażyna Antoniewicz
Grażyna Antoniewicz
Eksponaty z Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku i Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni dotarły już do Koldkrigsmuseum Langelandsfort (Muzeum Zimnej Wojny) w Danii, aby znaleźć się na wystawie czasowej „Target Denmark. The 7th Polish landing division and the cold war”.

Swoje skarby - poza Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku i Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni - udostępniło też Stowarzyszenie Żołnierzy i Sympatyków „Niebieskich Beretów” (7. Łużyckiej Dywizji Desantowej). Wśród wypożyczonych eksponatów są m. in: modele okrętów, emblematy wojskowe, automat oddechowy „Mors”, dzwon okrętowy, skafander płetwonurka „Krogulec” oraz... letni mundur wyjściowy komandora Sowieckiej Marynarki Wojennej.

Armatnie wieże w forcie

Muzeum Langelandsfort to dawna baza wojskowa z czasów „zimnej wojny”, która odegrała ważną rolę strategiczną dla państw NATO. Baza wojskowa z czasów zimnej wojny, którą NATO wykorzystywało do permanentnego obserwowania ruchów socjalistycznego wroga i ewentualnego odpierania ataków i przejmowania oraz rozprzestrzeniania pierwszych zagrażających światu informacji, wygląda tak, jakby przed chwilą opuściło ją wojsko.

Kiedyś teren ten był niedostępny dla śmiertelników, od razu miał być też zaminowany, gdyby zaistniała taka konieczność. Dziś czeluści bunkrów, stanowiska ogniowe, łódź podwodna, hale lotniskowe oraz stanowiska dowodzących otwarte są na oścież, głucho, milcząco i przerażająco przypominają tamten szalony w swojej nienawiści świat.

Świetnie zachowane obiekty z pełnym wyposażeniem są tak zaaranżowane, jakby wczoraj opuściło je wojsko. Są cztery stanowiska ogniowe. Obok każdego z nich są bunkry z wystawami tematycznymi, np. dotyczącymi szpiegostwa. Jest okręt podwodny, który można obejrzeć wewnątrz, oraz stawiacz min. Bazę wybudowano w latach 1952-54 jako odpowiedź na narastające w tym okresie zagrożenie konfliktem zbrojnym z NATO. Do głównych zadań fortu należało monitorowanie przepływających jednostek morskich w cieśninie Oresund.

Podziemia dla 16 żołnierzy

Dlatego fort był wyposażony w dwie wieże armatnie o zasięgu 23 m. Podziemia kryły 1,6 km długich korytarzy i pomieszczeń - sali operacyjnej, noclegowni czy miejsc dla instalacji technicznych. W wypadku wojny w podziemiach mogło przebywać do 168 żołnierzy w okresie do 3 miesięcy i bez korzystania z zewnętrznych dostaw np. jedzenia. W roku 1980 fort stał się stacją ostrzegawczą dla NATO i z tego tytułu wyposażony został w pełni zautomatyzowane pomieszczenie do monitoringu tzw. O-rum (od Overvagningsrum - pol. pomieszczenie do monitoringu). Koniec Zimnej Wojny oznacza też koniec funkcjonowania fortu. W 2000 roku zniesiono jego dowództwo, a w roku 2008 przy wspólnych siłach przekształcono w Muzeum Zimnej Wojny, które możemy dziś zwiedzać.

Dzwon z okrętu

- Duńczycy, chcąc zrobić wystawę na temat Siły Układu Warszawskiego - desant na Jutlandię, zwrócili się także do nas - mówi Aleksander Gosk, z-ca dyrektora Muzeum Marynarki Wojennej. - Zaproponowaliśmy między innymi obrazy Henryka Baranowskiego, znanego marynisty, oficera Marynarki Wojennej), wysłaliśmy cztery płótna, które pokazują ćwiczenia sił desantowych Marynarki Wojennej i oryginalny dzwon z jednego okrętów desantowych - ORP Pilica, oprócz tego na wystawę pojechał mundur ćwiczebny komandora porucznika Marynarki Wojennej ze wszystkimi dodatkami, od beretu po buty i maskę przeciwgazową. Mamy bogaty zbiór fotogramów, które swego czasu kupiliśmy od wojskowego fotoreportera Stanisława Pudlika. Fotografując działania Marynarki Wojennej, dokumentował on też operacje desantowe, które nasi marynarze i żołnierze przeprowadzali na różnych plażach. Dodam tylko że jeszcze do lat 60. XX wieku desant ćwiczono w Gdańsku na plażach Jelitkowa. Wyłączano fragment plaży, podchodziły okręty desantowe, czołgi wjeżdżały na plażę, strzelano raz w jedną, raz w drugą stronę. Takie to były działania czasu „zimnej wojny”.

Desant na plaży

Według planów Układu Warszawskiego wojska polskie szykowane były do inwazji na Danię. W ramach frontu tak zwanego nadmorskiego nasi żołnierze na polskich okrętach desantowych mieli za zadanie desantować się na Półwyspie Jutlandzkim.

- To była bardzo silna grupa okrętów desantowych, ich budowa swego czasu były specjalnością Stoczni Północnej - mówi Aleksander Gosk. - Całe serie tych okrętów były tam budowane nie tylko dla naszej floty, ale również dla Związku Radzieckiego i w ramach tej, że tak powiem sojuszniczej operacji Układu Warszawskiego przeciwko NATO nasze siły miały zająć Danię, aby opanować strefę Ciśnin Duńskich umożliwiającą wypłynięcie z Bałtyku na Morze Północne.

COMPONENT {"params":{"is_photo":"1","ids":[16666557]},"component":"selected"}

Zgodnie z umowami międzynarodowymi Dania nie miała prawa zamknąć cieśnin. Miała obowiązek zapewnienia żeglugi wszystkim. Wiadomo jednak było, że w przypadku konfliktu NATO na to nie pozwoli.

- Rosjanie przywiązywali bardzo dużą wagę do cieśnin duńskich - dopowiada Gosk. - Cały czas ich pilnowali. W podkołobrzeskim Bagiczu znajdował się pułk lotnictwa rozpoznawczego ze składu stacjonującej na Pomorzu Zachodnim radzieckiej 4 Armii Lotniczej i dosłownie co piętnaście minut startował samolot, leciał nad Bornholm i z powrotem lub w kierunku północno-zachodnim nad cieśniny. Niebieskie Berety jako dywizja desantowa, we współdziałaniu z 6 Dywizją Powietrznodesantową oraz polską i radziecką flotą w razie konfliktu zbrojnego miały zdobyć archipelag Wysp Duńskich, a tym samym ustanowić kontrolę nad Cieśninami Bałtyckimi. Istotnym uzupełnieniem sił inwazyjnych Układu Warszawskiego były również wschodnioniemieckie jednostki desantowe.
Czas „zimnej wojny” na szczęście za nami, choć pozostały muzealne pamiątki.

Z Gdańska do duńskiego Muzeum Zimnej Wojny dotarły pamiątki...

Zmiany w prawie spadkowym. Kuzyni przestaną dziedziczyć

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie