reklama

Wzór dla młodzieży, wiecznie uśmiechnięty - oto cały Magnus Zetterstroem. Teraz będzie trenerem?

Krzysztof MichalskiZaktualizowano 
Pożegnanie Magnusa Zetterstroema. Fot. Karolina Misztal
Niedzielne spotkanie z Lokomotivem Daugavpils było dla Magnusa Zetterstroema ostatnim w barwach Wybrzeża Gdańsk. Szwed zapisał w historii gdańskiego klubu piękną kartę.

Zaczęło się 6 kwietnia 2008 roku spotkaniem w Gdańsku z Lokomotivem Daugavpils sędziowanym przez Piotra Lisa. Skończyło się 11 września 2016 roku... spotkaniem w Gdańsku z Lokomotivem Daugavpils sędziowanym przez Piotra Lisa. Piękna kariera Magnusa Zetterstroema w Wybrzeżu zatoczyła koło.

W polskiej lidze zadebiutował w 1999 roku w barwach LKŻ Lublin, a przez 17 lat zaliczył jeszcze występy w Rybniku, Gorzowie Wielkopolskim, Grudziądzu, Gnieźnie i Łodzi. Najmocniej związał się jednak z Wybrzeżem, do którego trafił w 2008 roku i spędził w nim 6 sezonów (2008-2011 i 2015-2016). Dwukrotnie w tym czasie wywalczył awans do ekstraligi (2009 i 2011), a raz do I ligi (2015). Niemal przez całą karierę w Wybrzeżu pełnił rolę kapitana zespołu, dopiero w zakończonym właśnie sezonie w tej funkcji zastąpił go Renat Gafurow. Ponadto w okresie startów w Gdańsku osiągnął największy sukces - awansował do cyklu Grand Prix. Występy w barwach Wybrzeża kończy z dorobkiem 97 spotkań i 875 punktów. Czyni go to 13. najskuteczniejszym zawodnikiem w historii klubu i liderem wśród obcokrajowców.

- Zawsze był zawodnikiem perfekcyjnie przygotowanym do zawodów, mogącym stanowić wzór dla młodzieży - mówi o Zetterstroemie Tadeusz Zdunek, prezes Wybrzeża. - Wybijał się ponad przeciętność i myślę, że w klasyfikacji najlepszych szwedzkich zawodników ostatnich lat zajmuje wysokie miejsce - dodaje Grzegorz Dzikowski, trener gdańskiego zespołu.

„Zorro” szybko zdobył sobie sympatię kibiców w Gdańsku. Na torze zawsze odznaczał się walecznością. Praktycznie w każdym sezonie zaliczał się do liderów Wybrzeża. Dał się poznać jako człowiek wiecznie wesoły, uśmiechnięty, potrafiący wspierać kolegów z drużyny, a także zawsze gotowy do chwili rozmowy z kibicem, wspólnego zdjęcia czy złożenia autografu. Dla kibiców Wybrzeża stał się postacią niemal kultową.

- Z Magnusem miałem styczność tylko w dwóch ostatnich sezonach, ale mogę o nim powiedzieć, że to wesoły, porządny gość. Całe swoje życie poświęcił żużlowi i w końcu przyszedł ten moment, gdy mówi „dość” - mówi Dzikowski. - Między nami zawsze była niestety bariera językowa i rozmawialiśmy głównie przez tłumaczy. Znam go jednak od lat, bo zaraz po tym, jak pojawił się w Gdańsku, zacząłem go sponsorować. W tamtym czasie, gdy byłem jego sponsorem, często pożyczałem mu samochód i zawsze o niego dbał, nigdy nic nie zepsuł, oddawał go w dobrym stanie. No, raz coś tam się zdarzyło, ale to była wina jego mechanika - wspomina ze śmiechem Zdunek.

Czy Magnus Zetterstroem zostanie wkrótce trenerem? Czytaj na kolejnej stronie!

Zetterstroem kończy karierę w momencie, gdy wciąż dobrze radzi sobie na torze. Miniony sezon był co prawda bardzo rozczarowujący dla Wybrzeża, jednak do Szweda nikt nie ma pretensji. Spisywał się świetnie, wykręcając średnią biegową na poziomie 2,164.

- Sztuką jest zejść ze sceny w odpowiednim momencie - uważa Zdunek. - Owszem, teraz spisuje się świetnie, ale pamiętajmy, że ma już 45 lat. W tym wieku występuje większe ryzyko kontuzji, ciężej jest się również utrzymać przez dłuższy czas w wysokiej formie - tłumaczy prezes klubu. - Każdy żużlowiec musi w końcu podjąć decyzję o tym, że pora zakończyć karierę i nigdy nie jest to sprawa łatwa - mówi Dzikowski. - Jest w dobrej formie, ale na taką decyzję składa się wiele czynników. On postanowił, że to jest odpowiedni moment, żeby pożegnać się z torem. Jest to przemyślana decyzja, którą trzeba uszanować.

Zetterstroem na razie chce trochę odpocząć od żużla i zacznie pracę dla jednego ze swoich sponsorów, jako przedstawiciel handlowy. Wielu kibiców zastanawia się jednak, czy „Zorro” nie okazałby się dobrym trenerem. Sam Magnus tego nie wyklucza.

- Życie trenera nie jest łatwe, choć czasem tak się wydaje z perspektywy zawodnika, który skupia się tylko na sobie. Natomiast szkoleniowiec musi myśleć o całej drużynie. Ale niech Magnus spróbuje i przekona się, czy to dla niego - kwituje Dzikowski, który wraz z końcem sezonu odchodzi ze stanowiska trenera Wybrzeża.

Pomylił boisko z ringiem. Futbolista amerykański znokautował sędziego w trakcie meczu

STORYFUL / x-news

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie